Gdzie jest biskup Jensa Spahna? Milczenie, które rodzi zgorszenie

Date:

Są chwile, kiedy większym zgorszeniem od samego grzechu staje się milczenie tych, którzy mają obowiązek grzech nazwać po imieniu. Historia Jensa Spahna – prominentnego polityka CDU, byłego ministra zdrowia Niemiec, deklarującego się jako katolik – nie jest przede wszystkim historią o homoseksualizmie i surogacji. Jest historią o świadomym obejściu prawa własnego państwa. O publicznym przeciwstawieniu się nauczaniu Kościoła, do którego człowiek twierdzi, że należy.

I właśnie tutaj rodzi się pytanie, którego dziwnym trafem nikt z niemieckich biskupów (przynajmniej nic na ten temat nie słyszałem) nie chce postawić. Co robi biskup diecezjalny Jensa Spahna? Czy odbył z nim rozmowę? Czy wezwał go do nawrócenia? Czy przypomniał mu, że publiczne trwanie w grzechu i jednoczesne przedstawianie się jako wiernego katolika jest zgorszeniem dla wiernych? Czy upomniał go zgodnie z ewangelicznym obowiązkiem? A może uznał, że lepiej przeczekać burzę medialną, wsadzić głowę w piasek?

Kościół nie jest przecież klubem dyskusyjnym. Biskup nie jest komentatorem politycznym. Jest następcą Apostołów. A jednym z jego podstawowych obowiązków jest troska o dusze powierzonych mu ludzi – również tych najbardziej wpływowych.

Biskup nie jest od tego, aby wszystkim się podobać. W chwili święceń nie otrzymał zadania budowania dobrego wizerunku diecezji, lecz obowiązek strzeżenia depozytu wiary. Kodeks Prawa Kanonicznego w kan. 386 §1 zobowiązuje biskupa diecezjalnego do głoszenia i wyjaśniania prawd wiary oraz czuwania nad ich zachowaniem. Kan. 392 nakazuje mu strzec dyscypliny całego Kościoła i przeciwdziałać nadużyciom. To nie są pobożne życzenia. To są obowiązki wynikające z zajmowanego urzędu.

Katechizm Kościoła Katolickiego nie pozostawia w tej sprawie pola do interpretacyjnych akrobacji. Punkty 2357–2359 przypominają nauczanie Kościoła dotyczące skłonności homoseksualnych oraz moralnej oceny aktów homoseksualnych. Kościół rozróżnia osobę od czynów, nakazując szacunek wobec każdego człowieka, ale jednocześnie ocenia akty homoseksualne jako moralnie niedopuszczalne.

Jeszcze bardziej jednoznaczny jest punkt 2376 KKK, który przypomina, że techniki rozrodu oddzielające poczęcie od małżeńskiego aktu rodzicielskiego są moralnie niedopuszczalne. Punkt 2377 podkreśla, że dziecko jest darem, a nie przedmiotem, do którego można rościć sobie prawo. Dokumenty Dignitas Personae oraz Dignitas infinita wskazują ponadto, że macierzyństwo zastępcze narusza godność kobiety i dziecka, które nie może być przedmiotem umowy ani transakcji.

Nie sposób uciec od prostego pytania: czy nie doszło tutaj do potraktowania dziecka jak przedmiotu realizacji pragnień dorosłych? To nie jest prywatna sprawa pana Spahna. To jest publiczne świadectwo człowieka, który przez lata przedstawiał się jako konserwatysta i katolik, jednocześnie korzystając z praktyki zakazanej zarówno przez prawo własnego kraju, jak i przez nauczanie Kościoła.

I znowu wracamy do pytania. Gdzie jest jego biskup? Bo jeżeli pasterz milczy wtedy, gdy owca publicznie schodzi z drogi Ewangelii, to trudno się dziwić, że kolejne owce uznają, iż droga przestała w ogóle istnieć. Może ktoś powie, że Kościół nie powinien mieszać się do polityki. To nie jest polityka. To jest moralność.

Kościół od dwóch tysięcy lat nie głosi programu wyborczego. Głosi Ewangelię. A Ewangelia nie zna kategorii „wygodnego milczenia”. Chrystus powiedział przecież: „Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi” (Mt 5,37).

Odnoszę jednak wrażenie, że część zachodnich biskupów uznała, iż największym grzechem naszych czasów nie jest grzech, lecz nazwanie grzechu po imieniu. Tymczasem Chrystus nie powiedział Apostołom: „Idźcie i nikogo nie uraźcie”. Powiedział: „Nauczajcie wszystkie narody”. A św. Paweł pisał do Tymoteusza: „Głoś naukę, nastawaj w porę i nie w porę, wykaż błąd, poucz, podnieś na duchu” (2 Tm 4,2). Dzisiaj często słyszymy już tylko ostatnią część tego zdania. Pierwsza zniknęła.

Najwidoczniej część zachodnich hierarchów przyjęła inną zasadę. Jeżeli nie będziemy nic mówić, to nikt nie zauważy naszego milczenia. To przypomina strusia chowającego głowę w piasek. Tyle że w tym przypadku piaskiem są komunikaty prasowe, komisje dialogu i duszpasterskie eufemizmy. Problem w tym, że wierni nie są ślepi. Widzą. Tak właśnie rodzi się zgorszenie. Nie dlatego, że ludzie przestają wierzyć w Boga. Dlatego, że przestają wierzyć tym, którzy mają Go głosić. Kościół nie traci wiernych dlatego, że wymaga. Traci ich wtedy, gdy przestaje wymagać od tych, którzy stoją na świeczniku.

Dlatego warto postawić jeszcze jedno pytanie.

Czy nie byłoby uczciwiej wobec wiernych, gdyby człowiek, który publicznie i świadomie odrzuca fundamentalne zasady moralne Kościoła, przestał przedstawiać się jako jego reprezentatywny członek? Nie chodzi o wymazanie chrztu, bo tego zrobić nie można. Chodzi o elementarną uczciwość wobec ludzi, którzy mają prawo wiedzieć, czy słowa „jestem katolikiem” znaczą jeszcze cokolwiek.

Najbardziej niepokojące nie jest jednak zachowanie jednego polityka. Politycy przychodzą i odchodzą. Znacznie groźniejsze jest milczenie pasterzy. Bo kiedy biskupi przestają mówić „tak – tak, nie – nie”, wierni bardzo szybko dochodzą do wniosku, że prawda również stała się przedmiotem negocjacji. A wtedy Kościół przestaje być solą ziemi. Staje się jedną z wielu instytucji, która boi się bardziej nagłówków gazet niż Sądu Bożego.

Być może biskup naprawdę nic nie widział. Być może nikt mu nie powiedział. Być może gazety nie dochodzą do kurii. Ale jeżeli pasterz milczy wtedy, gdy wilk w biały dzień wyprowadza owce z zagrody, to problemem przestaje być wilk. Problemem staje się pasterz.

Henryk Piec
Henryk Piec
h.piec@merkuriusz24.pl

Wesprzyj portal Merkuriusz24.pl

Jeśli spodobał Ci się ten tekst i chcesz nas wesprzeć, możesz wpłacić symboliczną kwotę na rozwój całego naszego portalu. Każda pomoc pozwala nam tworzyć więcej wartościowych treści i wspiera pracę całej redakcji. Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Subskrybuj

spot_imgspot_img

Popularne

Więcej w temacie
Powiązane tematy

Relacja z Econe: FSSPX wyświęca biskupów wbrew Rzymowi

Relacja z Econe: Czterech biskupów wyświęconych wbrew woli Rzymu. Bractwo św. Piusa X rzuca wyzwanie Watykanowi, twierdząc, że dla dostępu do sakramentów nie można czekać na zgodę administracyjną.

Zanim zaczniesz głosić Jej imię całemu światu, pozwól, by Maryja wydarła z Ciebie egoizm.

Czy da się nieść Boga innym, mając w sercu nieład? Droga Maryi to nie teoria, a radykalne odarcie z egoizmu. Sprawdź, dlaczego św. Maksymilian misję ratowania świata zaczynał od ciszy własnego serca.