Polityka wydaje czymś złożonym, nieprzewidywalnym, odpychającym, groźnym… niezrozumiałym. Tymczasem jest to sfera analogiczna do tej, którą dobrze znamy z życia. Na „medycynie” i „piosenkach” wszyscy się znają. Podaję przykłady:
1. Lewatywa → wybory.
Raz na kilka lat „oczyszcza” system, wszyscy liczą na ulgę, a po wszystkim okazuje się, że to, co miało zostać wypłukane, jakoś znów się nagromadziło, zalega w kiszkach, wytwarza „gazy” lub zatwardzenie.
2. Znieczulenie ogólne → kampania wyborcza
Obywatel zasypia przy obietnicach i budzi się po czterech latach, nie pamiętając, co mu zrobiono, co mu obiecano i co mu „wycięto” przez pomyłkę.
3. Pobranie krwi → podatki
Zawsze „tylko trochę”, zawsze „dla twojego dobra”, a pielęgniarka (urząd) i tak twierdzi, że żyła była trudna do znalezienia.
4. Kolonoskopia → audyt lub komisja śledcza.
Bardzo niekomfortowa, wszyscy wiedzą, że to „dla dobra pacjenta”, a wynik i tak zostaje utajniony ze względu na dobro śledztwa.
5. Operacja plastyczna → reforma
Zmienia się wygląd, nazwa i logo, a organizm pozostaje ten sam, co najwyżej z nowym uśmiechem na twarzy.
6. Skierowanie do specjalisty → wniosek w urzędzie. Czas oczekiwania jest tak długi, że problem zwykle rozwiązuje się sam albo przestaje mieć znaczenie. Albo pacjent nie doczeka.
7. Szczepionka → debata przedwyborcza
Podaje się małą dawkę osłabionych wersji prawdy, żeby organizm nie reagował na prawdziwą „prawdę” w końskich dawkach.
8. Tomografia → exit poll
Mówi, co jest w środku, ale pacjent nie wierzy, dopóki lekarz (PKW) nie ogłosi wyniku.
9. Reanimacja → koalicja ratunkowa
Wszyscy się zbiegają, uciskają i krzyczą „trzymaj się”, choć pacjent wolałby po prostu odpoczywać.
10. Zwolnienie lekarskie → wotum nieufności
Oficjalnie służy zdrowiu, w praktyce daje czas na przemyślenia i planowanie następnej akcji.
I co? Idzie zrozumieć „politykę”?




