Spór Polski z Ukrainą nie dotyczy historii. Dotyczy przyszłości i polityki.

Date:

Spór Polski z Ukrainą nie dotyczy historii w sensie akademickim, lecz współczesnych decyzji politycznych i symbolicznych. Jedną z najbezpieczniejszych sztuk uprawianych przez człowieka jest przepowiadanie przeszłości. Wymaga ona mniej odwagi niż wróżenie przyszłości, a daje nieraz znacznie lepsze rezultaty. Wystarczy bowiem cierpliwie czekać, aż wydarzenia dojrzeją, następnie zaś wskazać palcem to, co od dawna tkwiło w zarodku. Historia bywa pod tym względem nauczycielką surową, ale sprawiedliwą. Nie słucha tych, którzy najgłośniej krzyczą, lecz tych, którzy potrafią dostrzec konsekwencje faktów.

 

Przed dwudziestu laty pojawiła się próba rozmowy z ukraińskimi elitami intelektualnymi o sprawach trudnych, bolesnych i niewygodnych. Mowa o apelu poseł Doroty Arciszewskiej-Mielewczyk skierowany wówczas do ukraińskich intelektualistów. Nie była to propozycja rozmowy o gospodarce, polityce międzynarodowej ani nawet o bieżących interesach państw. Dotyczyła pamięci. A pamięć, jak wiadomo, jest materiałem wybuchowym. Można ją zamknąć w sejfie, można przykryć dekoracyjnym obrusem, można nawet udawać, że jej nie ma. Nie zmienia to jednak faktu, że pozostaje pamięcią.

Apel, który miał wywołać dyskusję, przepadł gdzieś w urzędniczych szufladach i dyplomatycznych korytarzach. Nie był to zresztą los wyjątkowy. W Europie Wschodniej od dawna istnieje szczególna umiejętność odkładania problemów do czasu, aż same wybuchną. Jest to metoda tania, wygodna i całkowicie nieskuteczna.

 Dziś wielu komentatorów powtarza, że Polska i Ukraina pokłóciły się o historię. Brzmi to rozsądnie, a nawet elegancko. Słowo „historia” posiada bowiem tę zaletę, że pozwala oddalić problem od współczesności. Jeżeli coś należy do historii, można wzruszyć ramionami i powiedzieć, że chodzi o dawne czasy, dawne pokolenia, dawne winy. Tymczasem rzecz wygląda zupełnie inaczej.

 Nie spieramy się o rok 1943. Spieramy się o rok 2026.

Historia jest tu jedynie językiem, którym przemawia polityka. Nie ona sama stanowi przedmiot konfliktu. Przedmiotem konfliktu jest wybór dokonywany obecnie i mający skutki w przyszłości. Kiedy państwo nadaje jednostce wojskowej imię związane z określoną tradycją polityczną i ideologiczną, nie prowadzi seminarium naukowego. Nie organizuje konferencji historyków. Nie wydaje krytycznej edycji źródeł. Dokonuje aktu politycznego.

Właśnie dlatego błędem jest twierdzenie, że spór dotyczy przeszłości. Przeszłość jest już zamknięta. Zamordowani nie powrócą do życia, spalone wsie nie odbudują się same, a cierpienia ofiar nie zmienią swego kształtu. Otwarte pozostaje natomiast pytanie, jakie symbole mają wychowywać przyszłe pokolenia.

Narody budują swoją tożsamość na rozmaitych fundamentach. Jedne wybierają wielkie osiągnięcia kultury, inne sukcesy państwowe, jeszcze inne zwycięskie wojny. Bywa jednak i tak, że jako kamień węgielny wybiera się postacie lub ruchy obciążone ciężarem, którego nie sposób zignorować. Wówczas pojawia się problem. Nie historyczny, lecz moralny i polityczny zarazem.

Przez długi czas wielu ludzi w Polsce zachowywało się tak, jakby problemu nie było. Uznano, że milczenie jest formą mądrości, a przemilczenie przejawem realizmu. To częsta pokusa. W dziejach naszego kontynentu można znaleźć dziesiątki przykładów podobnego myślenia. Kłopot polega na tym, że fakty mają zwyczaj wracać. Najpierw nieśmiało, później coraz głośniej, aż wreszcie zajmują całe pole widzenia.

Można powiedzieć, że otwarto puszkę Pandory. Nie dlatego, że przypomniano wydarzenia sprzed ośmiu dekad. One były znane od dawna. Otwarto ją dlatego, że nadano tym wydarzeniom nowe znaczenie polityczne, przeznaczone do użytku współczesnego. To różnica zasadnicza. Między pamięcią a kultem istnieje bowiem taka sama odległość jak między badaniem historii a wykorzystywaniem jej jako narzędzia.

Warto o tym pamiętać zwłaszcza dziś, gdy mnożą się eksperci gotowi tłumaczyć rzeczywistość za pomocą sloganów. Najłatwiej bowiem powiedzieć, że przeszkadza nam historia. Znacznie trudniej przyznać, że problem leży w decyzjach podejmowanych tu i teraz. Historia jest tylko lustrem. Nie odpowiada za to, co współcześni postanowią w nim zobaczyć.

I może właśnie dlatego najlepiej przepowiada się przeszłość. Nie dlatego, że jest martwa, lecz dlatego, że nieustannie wraca pod nowymi postaciami. Człowiek rozsądny powinien więc patrzeć nie tylko na to, co było, ale przede wszystkim na to, kto i w jakim celu postanawia dziś do tego nawiązywać. Tam bowiem zaczyna się polityka, która będzie kształtowała pokolenia na dziś i jutro.

Henryk Piec
Henryk Piec
h.piec@merkuriusz24.pl

Wesprzyj portal Merkuriusz24.pl

Jeśli spodobał Ci się ten tekst i chcesz nas wesprzeć, możesz wpłacić symboliczną kwotę na rozwój całego naszego portalu. Każda pomoc pozwala nam tworzyć więcej wartościowych treści i wspiera pracę całej redakcji. Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Subskrybuj

spot_imgspot_img

Popularne

Więcej w temacie
Powiązane tematy

Order odebrany Zełenskiemu powinien trafić do ks. Isakowicza-Zaleskiego

Czy Order Orła Białego odebrany Wołodymyrowi Zełenskiemu powinien zostać pośmiertnie nadany ks. Tadeuszowi Isakowiczowi-Zaleskiemu? To propozycja Grzegorza Brauna, która skłania do refleksji nad pamięcią, symbolami i sprawiedliwością.

Koniec epoki naiwności. Dlaczego świat nie przeczytał „Pana Tadeusza”

Polityka to nie rodzinny obiad, a waluta wdzięczności ma niską wartość. Sto miliardów złotych pomocy dla Ukrainy i dyplomatyczny kryzys orderowy uczą nas, że narody pamiętają wyłącznie własne interesy.

Złamany paznokieć dygnitarza. Anatomia pazernej władzy

Bogaty kupi prywatne badanie, ale w obliczu wypadku wszyscy jesteśmy równi. Gdy polityk omija kolejkę lekarzy bez zagrożenia życia, to nie logistyka. To czysta, rynkowa manifestacja pogardy dla nas.

Prawdziwa władza nie siedzi w parlamencie. Trzy ukryte siły, przez które demokracja staje się tylko dekoracją

Gdy demokracja staje się tylko dekoracją, obywatel traci realny wpływ. Odkryj bezwzględny mechanizm współczesnej władzy, w którym globalny kapitał i urzędnicy sterują światem z głębokiego cienia.