Autorytet, który zabłądził we własnym cieniu – profesor Zoll i rytuał samozachwytu

Date:

Profesorz (dobrze napisane) Andrzej Zoll postuluje aby Zgromadzenie Narodowe, przed odebraniem ślubowania od nowego prezydenta, podjęło uchwałę ws. ważności wyborów. „Traktuję znaczenie tej uchwały politycznie. Co prawda nie mamy w porządku prawnym tego typu rozwiązania, ale ponieważ nie ma rozstrzygnięcia w tej sprawie Sądu Najwyższego, bo Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego nie jest organem SN, w związku z tym, dobrze by było przeciąć wszelkie wątpliwości i zarzuty co do nieprawidłowości obliczeń wyniku wyborów. A żeby to przeciąć Zgromadzenie Narodowe, nie jako organ władzy legislacyjnej, bo nie ma w art. 10 konstytucji wymienionego ZN, powinno podjąć taką uchwałę polityczną, stwierdzającą, że wybory były ważne” — mówi prof. Zoll. Jak widać komuś tu wyraźnie peron odjechał…

Po co to całe zamieszanie? Zadam proste pytanie, które profesorz Zoll powinien zrozumieć. Nie jestem tego oczywiście pewien, ale moje zdolności informatyczne pozostawiają wiele do życzenia i nie potrafię sformułować zapytania w formie piktogramów. Byłoby łatwiej. Panu profesorzowi byłoby łatwiej. Załóżmy na potrzeby niniejszego materiału, że Zgromadzenie Narodowe (gdzie Koalicja 5,19 PLN ma większość) w dniu 6 sierpnia br. podjęłaby uchwałę, że wybory są jednak…nieważne a zatem prezydent-elekt nie zostaje zaprzysiężony! I co wtedy? Który wariant pan profesorz teraz sobie wybiera (a może rosyjska ruletka): premier wyprowadza wojsko na ulicę, by broniło Sejmu, albo prezydent Duda wyprowadza wojsko na ulicę, bo właśnie Koalicja 5,19 PLN dokonała zamachu stanu? No i wreszcie jest jeszcze trzeci wariant (najbardziej śmichowy): Sejm przegłosowuję uchwałę o nieważności wyborów, ale odbiera przysięgę od Karola Nawrockiego. Ostatnia opcja jest kompletnie „od czapy”, ale od kiedy prof. Środa publicznie oświadczyła, że w związkach homoseksualnych rodzi się więcej dzieci niż w związkach heteroseksualnych, to żadna głupota w ustach profesorza dziwić już nie powinna. Panu profesorzowi, w czasie wypowiadania tych słów, brakowało jedynie płonących maczug, którymi mógłby żaglować w stylu dowolnym.

Takie opinie pobudzają nisko lotne instynkty, pokłady ludzkiej głupoty a i szaleństwa zarazem. Ludzie czepiają się takich pomysłów jak kot pazurami firanki, wychodząc z założenia, że wszystko jest interpretacją, bo nawet liczba – jak mawiał mój znajomy opisując pewną ekwilibrystykę prawniczą –  „Pi razy drzwi, to przecież też jakieś obliczenie”. Dla przykładu Ewa Pyka (której coś najwyraźniej nie pyka) napisała: „Profesor jest dla mnie wielkim autorytetem. Jest jeszcze wielu mądrych ludzi i wykształconych znających konstytucję”. Maciej Moskal (skąd?) dodaje: „To brzmi sensownie”. Takich opinii można by tu cytować bez końca, ale – pytam się – po co? I to są pański „dzieci” panie profesorzu! „Dzieci”, które patrzą w pana jak w latarnię, a która to sprowadza część obywateli na mieliznę kłamstw i złudzeń, prosto w bagno własnych przekonań, do portu pełnego rozczarowań. Bo władza się kiedyś zmieni i pytanie czy pp. Pyka i Moskal będą wówczas równie chętni, by podobne metody zastosować wobec ich kandydata?

Co ciekawe, po wyborach w 2023 r. wygranych przez partię tworzące dzisiaj Koalicję 5,19 PLN, nie słyszałem, aby rwał pan sobie włosy z klaty, a warto przypomnieć, że ta sama izba SN zdecydowała o ważności tamtych wyborów. Nie wytrzymał Janusz Korwin- Mikke:  „Andrzej, przecież chodziliśmy razem do Reytana. Byliśmy tacy dumni, że potomek rodu słynnych krakowskich prawników chodzi do warszawskiego liceum. Byliśmy dumni, że jesteś prezesem Sądu Najwyższego i teraz coś ty zrobił?  Pomyśl o swoich przodkach, jak ty im spojrzysz w oczy. Pomyśl o swoim synu, jak on się będzie tłumaczył, że jego ojciec nie zna podstawowych pojęć prawnych. Pomyśl o tych młodych prawnikach, którzy uczą się, studiują i słyszą to, co powiedziałeś – puściłeś do kibla dorobek pięciu pokoleń swojej rodziny. Andrzej, tego tak nie można zostawić. Powiedz, że ci jakiś sztylet mason przyłożył do pleców, że upili cię, że zahipnotyzowali. No tego tak nie można zostawić!

Tymczasem Stowarzyszenie Prawnicy dla Polski złożyło w tej sprawie do Prokuratury Okręgowej w Warszawie zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez prof. Andrzeja Zolla. Jak podnosi stowarzyszenie, stwierdzenie ważności wyborów jest kompetencją „zastrzeżoną wyłącznie dla Sądu Najwyższego”. No i wszystko panie profesorzu poooszło prosto…w kibel.

Można w jeden wywiad unieważnić kilkadziesiąt lat pracy. Bez hejterów, bez cenzury, bez procesów. Wystarczy mikrofon, studio i niekontrolowane poczucie własnej nieomylności.

Henryk Piec
Henryk Piec
h.piec@merkuriusz24.pl

Wesprzyj portal Merkuriusz24.pl

Jeśli spodobał Ci się ten tekst i chcesz nas wesprzeć, możesz wpłacić symboliczną kwotę na rozwój całego naszego portalu. Każda pomoc pozwala nam tworzyć więcej wartościowych treści i wspiera pracę całej redakcji. Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Subskrybuj

spot_imgspot_img

Popularne

Więcej w temacie
Powiązane tematy

Dwór Tuska: emerytalny parasol nad „sztuką specjalnej troski”. Obieranie ziemniaka jako zawód szczególnego ryzyka

Ministerstwo pod parasolem „kultury” szykuje kieszonkowe na starość dla artystów. Zapłaci hydraulik, kasjerka i kierowca. Kto tu jest elitą, a kto sponsorem? Oto rachunek za Dwór Tuska.

Zielony Ład w zderzeniu z twardą matematyką. Najdroższe 0,07% w historii naszej gospodarki

Europa dusi swój przemysł, walcząc o ułamek procenta w skali globu. Czysta matematyka demaskuje, co realnie zmienia Zielony Ład i dlaczego płacimy za to tak wysoką cenę w rachunkach za energię.

Objawienie na tle F-35. Jak sceptyk Kosiniak -Kamysz nagle pokochał „amerykańskie zabawki”

Wczoraj drwił z wydatków na armię, dziś Kosiniak-Kamysz pręży pierś na tle myśliwców F-35 niczym Top Gun. Polityczna amnezja zmienia sceptyka w największego orędownika wojska.

Wycieczka krajoznawcza po ruinach praworządności. Jak sędziowie zrobili z Trybunału Konstytucyjnego wiejską świetlicę

Gdy sędziowie idą na wycieczkę, Trybunał Konstytucyjny staje się świetlicą. Śmieszność to dziś główna metoda zarządzania państwem, które coraz bardziej przypomina puste prosektorium.