Sukces goni sukces: Grodzki, Giertych, a teraz Nowak. Tymi śmiałymi ruchami nasza umiłowana prokuratura, pod wodzą ministrów Bodnara oraz bonŻurka, udowadnia wszystkim zapiekłym wrogom demokracji walczącej, że jednak można! Nawet jeżeli sprawy wydają się wyjątkowo trudne, to przecież nie beznadzieje. Wszyscy zapewne pamiętają ową wzruszającą scenę z „Krzyżaków”, kiedy to Zbyszko kładł już głowę pod katowicki topór, a chóry anielskie ćwiczyły chorały, by w niebiesiech radośnie przywitać dzielnego młodzieńca z Bogdańca, gdy niespodziewanie to akcji wkroczyła przecudnej urody Danusia ze Spychowa. Danusia założyła na głowę skazańca biały wianek wszem i wobec oznajmiając: „Mój ci on, mój”. I tym sposobem tak pięknie rozwijająca się akcja spaliła na panewce. Krakowski lud zadowolony, bo utarto nosa niemieckim paniom, Zbyszko, bo właśnie ocalił głowę, Danusia, bo – ot tak – pozyskała małżonka, no może niezbyt lotnego, ale jeszcze młodego. Jedynie Krzyżacy przyglądający się tej scenie z zamkowej baszty warknęli: „Dziki lud, dzikie obyczaje”.
I teraz rozpatrując szczęście naszych trzech wspomnianych na wstępie bohaterów musimy próbować odpowiedzieć sobie na proste, acz zasadnicze pytanie: po czyjej stornie jesteśmy – czy po stronie krakowskiej gawiedzi, czy może po stronie Krzyżaków? Serce podpowiada (a kto nosi serduszka przypięte do odzieży wierzchniej, no kto?) że po stronie małopolskiego tłumu, rozum – że po stronie Krzyżaków. Wierzę, a tylko w oparciu o wiarę, kreślę te słowa, że Sławomir Nowak, od samego początku był niewinny, jak ten śnieg biały, co ledwo spadł. Wystarczy spojrzeć na twarz p. Sławomira, z której bije uczciwość, szczerość, a co ważne – lojalność wobec układu, którego był (a może nawet jeszcze jest) częścią. Mowa jest srebrem, a milczenie złotem! Widocznie p. Sławomir wziął sobie tę maksymę do serca i dlatego nie zszedł na serce, a teraz ma okazję do szczerego świętowania.
„Dzięki temu co zdarzyło się 2023 roku, a więc dzięki wygranej Koalicji 15 października, to już nie politycy, nie szefowie partii, nie premier decyduje o tym, kto jest winny, a kto nie, tylko sądy. Nie wnikam w szczegóły tej sprawy, nie mam ani satysfakcji, ani mi smutno, ani wesoło, to nie jest w tych kategoriach – powiedział premier Donald Tusk. – Mam zamiar szanować wyroki sądu niezależnie od tego, czy one się mnie, czy komukolwiek innemu podobają. Jestem szczęśliwy, że z trudem, to jest bardzo trudny proces, ale odbudowujemy Polskę, w której wyrokami zajmują się sady, a nie politycy” – dokończył szef rządu, który notorycznie lekceważy wyroki sądu konstytucyjnego.
Ta wypowiedź Tuska o Nowaku powinna zapalić wszystkie czerwone lampki, bo w absurdalnym słowotoku zebrał przypadkiem swoje chore myśli.
— Max Hübner (@HubnerrMax) September 22, 2025
Mówi, że Nowak został "UNIEWINNIONY" – co jest bzdurą.
Mówi też, że stało się to dzięki ZMIANIE WŁADZY w 2023.
Lenin i Hitler też tak gadali. pic.twitter.com/0Iv24mUFK1
Przypominały mi się – akurat w tym momencie – słowa niezapomnianego i nieodżałowanej pamięci śp. Prof. Bogusława Wolniewicza: „A co do korupcji, to wszystko pokazało nam potraktowanie przez Tuska tzw. afery hazardowej, która obnażyła przerażająca korupcję na najwyższych kołach państwowych – mówił prof. Wolniewicz – Tusk podjął działania – ale nie przeciwko sprzedajnym dygnitarzom, tylko przeciwko temu, kto ich sprzedajność wykrył: Mariuszowi Kamińskiemu, szefowi Centralnemu Biura Antykorupcyjnego: najpierw zwalniając go ze stanowiska, a zaraz potem wytaczając przeciw niemu jakieś sfabrykowane ad hoc postępowanie karne. Nie, po rządach Tuska i s-ki nie spodziewam się dla Polski niczego dobrego”. Mimo sędziwego wieku prof. Wolniewicz zachował jasność umysłu, a jego ostre sądy trafiły w samo sedno sprawy.
Może odnieść niedoparte wrażenie, wręcz graniczące z pewnością, że polskie prawo jest jak płot: żmija się prześlizgnie, tygrys zawsze przeskoczy, a „bydło” przynajmniej się nie rozłazi, gdzie nie powinno. I z tym przekonaniem, popijając kubek gorącej melisy, czekajmy cierpliwie na 2027 r.






