Tomasz Terlikowski i media głównego nurtu wpadli w pułapkę narracji, która z rzeczywistością ma tyle wspólnego, co audycje Radia Erewań. Śmierć Renee Nicole Good to tragiczny finał niebezpiecznej gry, w której głównym narzędziem stała się manipulacja medialna. Zamiast rzetelnej relacji z ataku na funkcjonariusza państwowego, serwuje się nam łzawą opowieść o „piszącej wiersze matce”.
Prawda jest jednak znacznie mroczniejsza. Good była „wojowniczką” radykalnej organizacji ICE Watch, która za pieniądze (często pochodzące z zagranicznych funduszy) prowadzi regularną wojnę z amerykańskim systemem imigracyjnym. To nie była przypadkowa tragedia – to był efekt szkolenia w stawianiu oporu i celowego prowokowania służb. Każda manipulacja medialna wokół tej sprawy pomija fakt, że aktywistka wykorzystała samochód jako śmiertelną broń, próbując rozjechać agenta federalnego podczas wykonywania przez niego obowiązków.
W USA prawo jest jasne: próba rozjechania człowieka to usiłowanie zabójstwa. Funkcjonariusz, strzelając, bronił swojego życia przed rozpędzonym pojazdem. Tymczasem w Polsce i Europie trwa festiwal zakłamania. Manipulacja medialna kreuje Good na chrześcijańską heroinę, całkowicie ignorując jej mroczną przeszłość, porzucenie dzieci z pierwszego małżeństwa oraz fakt, że całe zajście było filmowane przez jej partnerkę dla celów propagandowych i zarobkowych.
Narracja o „państwie zbójeckim” Donalda Trumpa, którą powiela red. Terlikowski, opiera się na fundamencie z kłamstw. To brutalna manipulacja medialna, która ma na celu zniszczenie autorytetu służb mundurowych i wybielenie osób, które świadomie łamią prawo i narażają życie innych w imię ideologii. Czas przestać wierzyć w bajki o „rozdawaniu samochodów w Moskwie” i spojrzeć na fakty – agresor pozostaje agresorem, nawet jeśli pisze wiersze.






