Urodziny na bogato! Gdynia świętuje 1 miliard długu!

Date:

Działo się AD 2026 dziesiątego dnia lutego, a więc w 100-lecie urodzin mojego miasta – Gdyni. Chciałem już zrelaksować się na osobistej czteroliterowej strefie wypoczynku, kiedy to Koleżanka Małżonka wydała – nieuznające sprzeciwu – polecenie (a może to był nawet rozkaz), że iść musimy, bo następnej – tak okrągłej rocznicy – już nie dożyjemy. Pesymistka. Chociaż niektórzy uważają, że pesymiści to dobrze poinformowani optymiści. Może ma lepsze wiadomości z gdyńskiego SOR-u, o którym Gdynianie dotknięci wszelaką boleścią mówią z przekąsem – nie wiedzieć czemu – Mordor. Ubraliśmy się i poszliśmy… na paradę, chociaż w tym przypadku – parada to słowo zdecydowanie na wyrost, rzekłbym nawet, że dalece przereklamowane.

Prezydent Szczurek drapał o dno zaufania Gdynian i gdy wydawało się już, że głębiej wydłubać nie można – Gdynianie (chyba w jakiejś szalonej desperacji) wybrali na prezyDENTKĘ p. Aleksandrę Kosiorek, osobę wybitnie adwokacką, będącą w awangardzie galopującego postępu (obrona wolnych sądów i tzw. Strajk Kobiet). Sądownictwo p. Kosiorek udało się obronić – sądy nadal są wolne. Wolne od pośpiechu, wolne od nadmiaru rozstrzygnięć, wolne od poczucia, że czas to pieniądz, zwłaszcza że to nie ich pieniądz. Robota w sądach stoi tam w miejscu z taką godnością, że można by ją wpisać do rejestru zabytków nieruchomych. No cóż, historia zna wiele przypadków, gdy zmiana szyldu nie zmienia zawartości magazynu. I tak jest w przypadku podmiany włodarza miasta „z morza i marzeń”.

Ostrzegam, że to będzie subiektywna ocena sytuacji. Bo jeśli to była parada, to ja jestem admirałem floty bałtyckiej. Szedł pochód, owszem – w tempie godnym kolejki do rejestracji w owym gdyńskim Mordorze – lecz paradności w tym tyle, co w zeszłorocznym śledziu świeżości. Tak, to były uczciwie „przepalone” pieniądze, ale jeżeli na te pokazy wydano więcej niż 50 tys. PLN, to mamy do czynienia ze zwykłym marnotrawstwem publicznego grosza. Chociaż jak mawiał sympatyk Konfederacji (tej amerykańskiej) przyglądający się zmaganiu stron w czasie wojny secesyjnej: „Marny to konflikt, na którym uczciwy patriota nie może się wzbogacić”. W wersji gdyńskiej należałoby dodać: marny to jubileusz, na którym przynajmniej kilku wykonawców nie podreperuje rocznego bilansu. Ale żeby było chociaż za co!!!! To trzeba było na ulice Gdyni chociaż z trzech klaunów puścić, żeby dzieciom balony dmuchali.

Także to były uczciwie „przepalone” pieniądze. Ogień buchnął, dym się uniósł, a w kasie miejskiej zrobiło się lżej – ku radości tych, którzy wierzą, że budżet najlepiej się prezentuje, gdy jest szczupły. Stulecie miasta to piękna data. Okrągła, zobowiązująca, historyczna. Szkoda tylko, że okrągłość bywa czasem jedyną rzeczą dopiętą na ostatni guzik. Reszta – jak to nad morzem – zależy od pogody i nastroju prezyDENTKI. Mógłbym napisać, że widowisko było do d…y (mogę tak napisać, bo nasza Korekta złożona jest boleścią i rewolucyjna czujność została zawieszona na kołku – życzymy Jej szybkiego powrotu do zdrowia), ale musiałbym jednocześnie obrazić papier toaletowy. Koleżanka Justyna (nie moja żona) powiedziała, że tego dnia widziała jedną interesującą atrakcję w Gdyni. I była to kolejka SKM w kierunku Gdańska! Także podłość Gdańszczan (przynajmniej niektórych) nie zna granic.

I te pieniądze lepiej było wydać na Mordor, bo gdy rodzina ma długi (dług Gdyni wynosi 1 mld PLN), to na Sylwestra zostaje w domu, a nie wyjeżdża na balety do Karpacza.

PS. Mając na uwadzę mizerie parady, to nie wiem czy to szczęście, że nie doczekam 200-lecia urodzin Gdyni, czy nieszczęście?

Konrad Dziecielski
Konrad Dziecielski
k.dziecielski@merkuriusz24.pl

Wesprzyj portal Merkuriusz24.pl

Jeśli spodobał Ci się ten tekst i chcesz nas wesprzeć, możesz wpłacić symboliczną kwotę na rozwój całego naszego portalu. Każda pomoc pozwala nam tworzyć więcej wartościowych treści i wspiera pracę całej redakcji. Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Subskrybuj

spot_imgspot_img

Popularne

Więcej w temacie
Powiązane tematy

Rzemieślniczy wyścig zbrojeń, czyli rakieta ręczna w natarciu – Marta Wcisło

Politycy zamieniają debaty o klimacie na strategię wojskową. Wierzą, że obroni nas rakieta ręczna klepana pod osłoną nocy. Znakomity pokaz czystej, niczym niezmąconej pewności siebie.

Tydzień z bata 11.05.26 – 15.05.26 – satyryczny przegląd wydarzeń

Egipskie metro kontra CPK, prezydent na dywaniku u Trumpa i premier Tusk na zdjęciu z papieżem. Karuzela polskiej hipokryzji kręci się szybciej niż kiedykolwiek. Kto tu z kogo robi frajera?

Tydzień z bata 04.05.26 – 08.05.26 – satyryczny przegląd wydarzeń

Od rakiet na drony ze sklejki, przez puste biura za miliony, aż po posłów szukających schronu. Zobacz, dlaczego epicka katastrofa to dziś jedyne sensowne podsumowanie działań naszych elit.

Tydzień z bata 27.04.26 – 01.05.26 – satyryczny przegląd wydarzeń

Wojna za miesiąc, miliardy zamiast na raka płyną do TVP, a celebryci radzą, jak żyć za 20 tysięcy. Oto nasz narodowy system wsparcia – od teatru Kiszczaka po wesele z samą sobą. Czy ktoś tu jeszcze panuje nad faktami?