Za oceanem zapadł niedawno przełomowy wyrok. Zakończyła się pierwsza sprawa o błąd w sztuce medycznej wniesiona przez osobę, która dokonała tzw. detranzycji. Wobec Fox Varian, która miała zaledwie 16 lat, gdy przeprowadzono u niej podwójną mastektomię, sąd zasądził 2 000 000 dolarów odszkodowania ze strony personelu medycznego.
Nastolatka, która wówczas uważała się za osobę transpłciową, nie otrzymała odpowiedniej pomocy w swoich problemach. Zamiast skupić się na rzeczywistych potrzebach dziewczyny, specjaliści ochoczo poparli jej pomysł przeprowadzenia okaleczających operacji.
Fox Varian przeszła przez trudne dzieciństwo, naznaczone rozpadem związku rodziców. Zdiagnozowano u niej liczne problemy psychiczne, w tym fobię społeczną, depresję, stany lękowe, a wreszcie zaburzenia ze spektrum autyzmu.
Mimo tego, gdy mając 15 lat, zaczęła identyfikować się jako osoba transpłciowa, lekarze przyjęli tę deklarację za pewnik i wystarczający powód do przeprowadzenia operacji, które nieodwracalnie ją okaleczyły. Jak wspomina matka, specjaliści wręcz naciskali na przeprowadzenie tzw. tranzycji medycznej, podsycając lęk przed samobójstwem dziecka, jeśli tak się nie stanie.
To typowy zabieg: dorośli, którzy powinni być odpowiedzialni za rzeczywiste dobro pacjenta, nie tylko nie dołożyli należytej staranności, by przeprowadzić zagubioną nastolatkę przez trudny czas, ale wręcz wykorzystali jej stan psychiczny, popychając w stronę niszczących życie procedur.
Podobnie dorosłe i wykształcone polskie „ministry” pchają ideologiczną machinę, nie bacząc na krzywdę najmłodszych.
Ideologia gender napędza działania Ministerstwa Edukacji, co prowadzi do zniszczenia środowiska, które powinno zapewniać wszystkim dzieciom możliwość prawidłowego, harmonijnego rozwoju, również w sferze ich płciowości, budowania tożsamości i relacji z innymi.
Bo jak inaczej opisać fakt, że resort zorganizował szkolenie dla nauczycieli, na którym procedura tranzycji miała być przedstawiana jako akceptowalne rozwiązanie dla zagubionej tożsamościowo młodzieży?!
Kilka dni temu Polskę obiegła informacja o ważnym wyroku Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie. Szkoła odmówiła transpłciowemu uczniowi zwracania się do niego imieniem niezgodnym z jego biologiczną płcią – Sąd Apelacyjny uznał, że nauczyciele i dyrekcja powinni respektować taką prośbę, mimo że uczeń nie zmienił jeszcze danych w dokumentach.
To postanowienie sądu może okazać się przełomowe dla dalszego funkcjonowania szkół.
Może stać się swego rodzaju straszakiem, zmuszającym nauczycieli, dyrekcję czy innych uczniów do tego, by poddawali się presji osób transpłciowych i aktywistów LGBT.
Tym razem chodziło o używanie żeńskiego imienia. W grę może jednak wchodzić także chociażby korzystanie z łazienek czy szatni przeznaczonych dla płci przeciwnej.
Można oczywiście powiedzieć, że to po prostu wyraz szacunku dla osób zmagających się z zaburzeniami tożsamości płciowej. Znamy jednak zbyt wiele podobnych historii, by nie obawiać się, że takie zachowanie, zamiast przynieść pomoc, może raczej skrzywdzić wielu nastolatków.
Niejednokrotnie pisałem już Państwu o zagubionych młodych osobach, które zdecydowały się na okaleczenia, próbując „zmienić płeć”. Niestety mamy aż nadto przykładów, że takie decyzje często nieodwracalnie zniszczyły ich życie.
To historia pani Magdy, którą gościliśmy na konferencji „Tranzycja – zmiana płci czy nowa odsłona ideologicznej rewolucji?” czy blogera Łukasza Sakowskiego. To także trudne życiorysy kilku znanych z innych krajów tzw. detrasitioners, czyli osób, które zdecydowały się wrócić do swojej biologicznej płci po podjęciu procedury tranzycji.
W ich opowieściach powtarza się jeden wątek: wszystko mogłoby potoczyć się inaczej, gdyby nie dorośli, którzy – kierowani niewiedzą bądź cynizmem – utwierdzali ich w tych zaburzeniach.
Dlatego tak ważne jest, aby w otoczeniu młodych ludzi, którzy mogą czuć się zagubieni i z trudnościami przechodzić okres rewolucyjnych zmian w ich ciałach i psychice, nie zabrakło mądrych, dojrzałych dorosłych, którzy spojrzą na nich przez pryzmat prawdy. Którzy nie pozwolą na bezmyślne kierowanie ich w stronę nieodwracalnych decyzji w imię źle pojętej tolerancji dla różnorodności.
Nauczyciele, pedagodzy – to często pierwsze osoby dorosłe, na których profesjonalizm, wiedzę i realną troskę może liczyć młodzież. Szkoła jest miejscem, które powinno być wolne od ideologicznej presji – właśnie po to, by upewnić się, że nikt nie potraktuje młodego człowieka, który nie jest pewny własnego miejsca w świecie, jak trybika w machinie ideologicznej rewolucji….






