Wybór, który ważył wieki: Czy dzisiejsze kierunki dla Polski wymyślono 450 lat temu?

Date:

Decyzja musi zostać podjęta. Sprawa jest pilna. Od tego zależy teraźniejszość i przyszłość Narodu, państwa i jego obywateli. Pojawia się kilka kierunków. Który okaże się właściwy?

Kierunek pierwszy

Patrzymy na Wschód. Moskwa nas przeraża. Moskwa zawsze przerażała i będzie przerażać. Tam szaleje dyktatura a za zdradę płaci się gardłem. Ale, z drugiej strony, jeśli dogadamy się ze wschodnim sąsiadem – takim, jakim jest – to może uda nam się „ucywilizować” rosyjską duszę. Przeciwnicy tego kierunku mówią: z Moskwą nigdy nie można się dogadać. Co Moskwa zabierze, tego nigdy nie odda. Zawsze będzie głaskać swoje pieski, ale po partnersku nie chce i nie potrafi nikogo traktować. Rosyjska dusza ma w sobie coś z plemiennej świadomości. Nienawidzi „łacinników”. Prędzej dogada się z protestantami, niż katolikami.

Kierunek drugi

Patrzymy na Zachód. Zachód też jest na bakier z naszymi, polskimi wartościami: obce mu są ideały wolności, swobody, poszanowania praw i przywilejów. Jest siedliskiem grzechów przeciwko naturze. Na Zachodzie narasta nietolerancja na tle religijnym. W dodatku germański żywioł zawsze miał w swoim rdzeniu pogardę i niechęć do Słowian.

Kierunek trzeci

Nie rozglądamy się po Europie. Szukamy wśród siebie tego, który nam będzie przywodził. Bo tylko taki rozumie nasze sprawy i zna polską duszę. Tylko czy ten, który pochodzi ze wschodnich rubieży, będzie dostatecznie oddany sprawom Pomorza? Czy Małopolanin uzyska aprobatę Wielkopolski? A jeśli nie? Czy nie wyniknie z tego wojna domowa?

Kierunek czwarty

Ależ rozglądajmy się po Europie! Tak potężne i bogate państwo jak Rzeczpospolita ma prawo oczekiwać, że w zamian za przywództwo ktoś z zewnątrz wniesie ogromny wkład, aby zaskarbić sobie przychylność jej obywateli. A najcenniejszą kartą przetargową, najdroższą walutą, jest sensowne wsparcie militarne.

Nie drogi Czytelniku, to nie współczesne dywagacje polityczne. To kierunki debaty wyborczej, którą podjęto w Polsce ponad 450 lat temu, po śmierci ostatniego Jagiellona na wawelskim tronie, Zygmunta Augusta. Debaty fascynującej. A przede wszystkim ciągle jakby aktualnej. Debaty będącej cudem na tle ówczesnej Europy. Bo w ówczesnej Europie nie dyskutowano kto ma być władcą. Nie drukowano na potęgę tekstów publicystycznych. Zamiast tego w ruch szła trucizna i sztylet.

Wiemy, co było potem. Obywatele, czyli szlachta, wybrali Henryka Walezego. Króla, który na kartach naszej historii zapisał się jako jedna wielka porażka – czmychnął z Krakowa szybciej niż diabeł z kąpieli w święconej wodzie. Tak śpieszył się do swojej Francji, która w porównaniu z II Rzeczpospolitą była brudna (panowała w niej swoista moda na niemycie się a brak sanitariatów w pałacach zmuszał arystokrację do oblewania się perfumami od stóp do głów) i nietolerancyjna (to przecież „nasz” Henryk Walezy miał na rękach krew protestantów, zamordowanych w trakcie Nocy św. Bartłomieja). Ale była jego i wolał ją – niż cudzą. Jako król Francji zasłużył na zupełnie inną opinię, ale to już zupełnie osobna historia.

Po jego ucieczce wydaje się, że karty są od nowa rozdawane. Geopolityczna układanka staje się jednak coraz bardziej skomplikowana. A sytuacja napięta. Apetyt Iwana Groźnego jest coraz bardziej nienasycony. Habsburgowie roszczą sobie pretensje do polskiego tronu. Incydent z francuskim władcą ostudził zapał najbardziej rozpalonych „euroentuzjastów”. W Europie narasta religijny ferment, zapoczątkowany przez „rewolucję niemiecką”, czyli wystąpienie Lutra w 1517 roku. Co robić?

Trzeba było wybrać kogoś, kto podpisze konfederację warszawską i nie dopuści do rozlewu krwi w imię religii. Kogoś, kto jak Francuz zgodzi się na artykuły henrykowskie, czyli będzie strzegł przywilejów szlacheckich. Kogoś, kto rozumie, jak śmiertelnym wrogiem jest Moskwa, która 100 lat wcześniej „połknęła” Nowogród i od tego czasu wpadła na pomysł, by połykać i pochłaniać jak najwięcej. Kogoś, kto poradzi sobie z naszymi wewnętrznymi, polskimi „wojenkami”. I kogoś, kto poślubi króla polski, Annę Jagiellonkę, ostatnią z rodu, która nie zdążyła wcześniej wyjść za mąż, i z uwagi na swój wiek, 52 lata, nie będzie mogła zostać matką.

Tak oto zdecydowano – nie jednomyślnie, ale ostatecznie – że królem Rzeczpospolitej będzie Stefan Batory. Ślub polskiej królewny z księciem Siedmiogrodu odbył się 1 maja 1576 roku. W ten sam dzień Batory został koronowany na króla Polski przy równoczesnym posiadaniu tej godności przez Annę.

Czy był dobrym władcą? Jednym z lepszych, biorąc pod uwagę, iż skutecznie popędził Moskwę. Na dłuższy czas mieliśmy spokój od Wschodu. A równocześnie nawet najlepszy władca popełnia błędy – i takim było dopuszczenie, za pieniądze, drugiej linii Hohenzollernów do dziedziczenia Prus Książęcych, co było sprzeniewierzeniem się zdobyczom hołdu pruskiego z 1525 roku i znalazło swój tragiczny finał w XVIII, XIX i XX wieku.

A jakim był mężem? Nie brakuje historyków, którzy powołując się na poszlaki i źródła nie zostawiają na Stefanie Batorym suchej nitki. Ale to już nie nasza, lecz osobista sprawa króla Anny i jej królewskiego małżonka, Stefana…

Tekst ukazał się w majowym numerze miesięcznika „Nasze Słowo”

Karolina Maria Paprocka
Karolina Maria Paprocka
karolinamariapaprocka@merkuriusz24.pl; Autorka jest tymczasowo nieobecna z powodów zdrowotnych. Powyższy materiał jest częścią przygotowanej wcześniej serii artykułów i podcastów, które będziemy publikować w najbliższych tygodniach.

Wesprzyj portal Merkuriusz24.pl

Jeśli spodobał Ci się ten tekst i chcesz nas wesprzeć, możesz wpłacić symboliczną kwotę na rozwój całego naszego portalu. Każda pomoc pozwala nam tworzyć więcej wartościowych treści i wspiera pracę całej redakcji. Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Subskrybuj

spot_imgspot_img

Popularne

Więcej w temacie
Powiązane tematy

Geneza „Solidarności” – rocznica powstania WZZ

Trzy podpisy, które zmieniły bieg historii. Poznaj kulisy powstania Komitetu WZZ Wybrzeża – inicjatywy, która przerażała Moskwę bardziej niż intelektualna opozycja i utorowała drogę do Solidarności.

Konfederacja targowicka. Ostentacyjna zdrada czy bezdenna głupota?

Czy konfederacja targowicka była tylko zdradą elit? Poznaj kulisy petersburskiego spisku, rolę rosyjskich agentów i dowiedz się, dlaczego historia ostatniego króla jest dziś ważniejsza niż myślisz.

Czerwona Niedziela, czyli jak się obcina głowę narodowi. Ludobójstwo zaczyna się od listy nazwisk.

Ludobójstwo Ormian nie zaczęło się od strzałów, lecz od listy nazwisk. Poznaj historię Czerwonej Niedzieli – dnia, w którym biurokracja stała się narzędziem zagłady inteligencji i kultury narodu.

Od mikrofonu na hamaku do „Błyskawicy”: Nieznana historia Polskiego Radia

Czy wiesz, że pierwsze studio było małym pokoikiem z zielonym suknem, a mikrofony budziły lęk? Poznaj heroiczną historię Polskiego Radia – od technicznych cudów po walkę o wolność na falach eteru.