Bitwa pod Hattin była jedną z najważniejszych bitew wypraw krzyżowych. Rozegrała się 4 lipca 1187 roku i zakończyła się całkowitą klęską armii Królestwa Jerozolimskiego. Jej wynik zadecydował o upadku Królestwa Jerozolimy i otworzył Saladynowi drogę do odzyskania Jerozolimy. Wydarzenia, które nastąpiły po bitwie, miały równie doniosłe znaczenie jak sama walka. Wśród nich szczególne miejsce zajmuje egzekucja niemal wszystkich pojmanych templariuszy i joannitów – wydarzenie, które do dziś budzi zainteresowanie historyków.
Od połowy XII wieku sytuacja państw krzyżowych stawała się coraz trudniejsza. Po stronie muzułmańskiej następował proces jednoczenia rozproszonych wcześniej księstw. Jego twórcą był Saladyn, który zdołał podporządkować sobie Egipt i Syrię, tworząc silne państwo zdolne do prowadzenia długotrwałej wojny z krzyżowcami.
Bezpośrednią przyczyną konfliktu były działania Raynald of Châtillon. Wielokrotnie napadał on na karawany handlowe i pielgrzymów zmierzających do Mekki, łamiąc obowiązujące rozejmy. Saladyn uznał te działania za pogwałcenie prawa i przysięgi. Według kronikarza Baha ad-Din ibn Shaddad sułtan poprzysiągł własnoręcznie zabić Raynalda, jeśli ten wpadnie w jego ręce.
Muzułmański historyk Ibn al-Athir, opisując zwycięstwo pod Hattin, zanotował:
„Bóg obdarzył muzułmanów wielkim zwycięstwem.”
Natomiast łaciński kronikarz Ernoul pisał o katastrofie armii krzyżowców:
„Nigdy nie poniesiono większej straty.”
Słowa obu autorów dobrze oddają znaczenie bitwy pod Hattin. Była ona punktem zwrotnym całych wypraw krzyżowych.
Bitwa pod Hattin
Armia Królestwa Jerozolimskiego opuściła dobrze zaopatrzone obozy w pobliżu źródeł wody, aby ruszyć z odsieczą oblężonej Tyberiadzie. Decyzja ta okazała się katastrofalna. Wojska chrześcijańskie maszerowały przez spaloną słońcem równinę pozbawioną dostępu do wody, nieustannie nękane przez lekką jazdę muzułmańską.
4 lipca 1187 r. armia krzyżowców została otoczona na wzgórzach Hattin. Spragnieni i wyczerpani rycerze nie byli już zdolni do skutecznej walki. Muzułmanie odcięli im drogę odwrotu, a następnie rozbili ich szyki.
W ręce Saladyna dostał się król Guy de Lusignan, większość możnych oraz tysiące walczących chrześcijan. Zdobyto także relikwię Świętego Krzyża (według tradycji chrześcijańskiej na którym został ukrzyżowany Jezus Chrystus), której utrata miała dla chrześcijan ogromne znaczenie symboliczne.
Po zakończeniu walk los jeńców zależał od ich pozycji społecznej oraz znaczenia politycznego.
Król Guy de Lusignan został potraktowany z szacunkiem należnym monarsze. Według kronik Saladyn podał mu wodę, co w kulturze arabskiej oznaczało objęcie go ochroną. Król pozostał w niewoli, lecz nie został skazany na śmierć. Podobnie postąpiono z większością możnych, których można było później wykupić za okup lub wykorzystać w negocjacjach.
Zupełnie inaczej potraktowano Renalda (Raynalda) z Châtillon. Saladyn przypomniał mu złamane przysięgi i napady na pielgrzymów. Gdy Raynald odmówił uznania swojej winy, sułtan spełnił złożoną wcześniej przysięgę i kazał go zabić. Saladyn miał zadać pierwszy cios mieczem, a jego straż przyboczna dokończyła dzieła…
Większość zwykłych rycerzy oraz piechurów została sprzedana do niewoli. W realiach XII wieku było to powszechne postępowanie wobec jeńców wojennych zarówno na Wschodzie, jak i w Europie. Wielu z nich zostało później wykupionych przez rodziny lub instytucje kościelne.
Najbardziej dramatyczny los spotkał jednak członków zakonów rycerskich.
Wśród jeńców znajdowało się około 200–230 templariuszy i joannitów. Byli oni elitą wojsk Królestwa Jerozolimskiego – doskonale wyszkolonymi rycerzami, którzy jednocześnie prowadzili życie zakonne. Składali śluby ubóstwa, czystości i posłuszeństwa, a całe swoje życie podporządkowywali walce w obronie chrześcijaństwa.
Dla Saladyna byli przeciwnikiem wyjątkowym, ale i niezwykle groźnym. Nie posiadali prywatnego majątku, dlatego nie przedstawiali większej wartości jako zakładnicy. Nie walczyli dla zysku ani zdobycia ziemi, lecz z pobudek religijnych. Sułtan zdawał sobie sprawę, że każdy uwolniony templariusz lub joannita niemal natychmiast wróciłby na pole walki.
Najważniejsze świadectwo wydarzeń pozostawił Baha ad-Din ibn Shaddad, który należał do najbliższego otoczenia Saladyna. Opis rozpoczął krótkim zdaniem:
„Rozkazał, aby zostali ścięci.”
Sułtan osobiście nadzorował wykonanie wyroku.
Jak zanotował kronikarz:
„Sułtan siedział z pogodnym, radosnym obliczem.”
Nie była to jednak zwykła egzekucja wojskowa. Baha ad-Din podkreśla religijny charakter całego wydarzenia:
„Uczeni religijni i sufi prosili o pozwolenie zabicia jednego z nich.”
Dla wielu uczestników możliwość własnoręcznego zabicia templariusza lub joannity była zaszczytem i czynem zasługującym w oczach Boga.
Najbardziej przejmujący fragment kroniki opisuje przebieg samej egzekucji:
„Jedni zadawali celny cios i zabijali swojego skazańca, inni uderzali nieudolnie i musieli ponawiać ciosy.”
Zapis ten świadczy o tym, że wielu wykonawców nie było zawodowymi żołnierzami ani katami. Egzekucje trwały długo i miały wyjątkowo brutalny przebieg.
Baha ad-Din pozostawił jeszcze jedno niezwykle sugestywne świadectwo:
„Widziałem ludzi śmiejących się podczas zabijania ich i płaczących z radości.”
Relacja ta pokazuje atmosferę religijnego uniesienia, jaka towarzyszyła egzekucji. Dla wielu obecnych nie była ona jedynie wykonaniem wyroku, lecz aktem służby islamowi.
Podobnie wydarzenie opisuje sekretarz Saladyna, Imad ad-Din al-Isfahani, który napisał, że sułtan:
„oczyścił z nich ziemię.”
Sformułowanie to dobrze oddaje sposób postrzegania zakonników przez stronę muzułmańską. Byli oni uważani za najgroźniejszych obrońców państw krzyżowych.
Również Ibn al-Athir wyjaśnia motywy decyzji Saladyna. Pisze, że templariusze i joannici zostali zgładzeni,
„ponieważ należeli do najzacieklejszych spośród Franków.”
Była to zatem decyzja nie tylko religijna, ale przede wszystkim wojskowa. Eliminacja najbardziej doświadczonych rycerzy oznaczała trwałe osłabienie armii Królestwa Jerozolimskiego.
Zachowanie templariuszy i joannitów wobec śmierci
Równie interesujące jak relacje dotyczące samych egzekucji jest to, czego kronikarze nie napisali. Żaden z autorów współczesnych wydarzeniom nie wspomina o panice, błaganiu o życie ani próbach ratowania się przez zakonników.
Milczenie źródeł jest znamienne. Autorzy muzułmańscy chętnie opisywali triumf nad przeciwnikami, dlatego trudno przypuszczać, by celowo przemilczeli oznaki strachu, gdyby takie wystąpiły.
Współczesny historyk Steven Runciman podsumował ich postawę słowami:
„Umierali tak, jak przystało mnichom-wojownikom.”
Również badacz dziejów templariuszy Malcolm Barber zwraca uwagę, że nic nie wskazuje na próby wyrzeczenia się zakonu lub ratowania życia za wszelką cenę.
Późniejsze kroniki arabskie wspominają czasem o możliwości przyjęcia islamu przez niektórych jeńców. Jednak najważniejszy świadek wydarzeń – Baha ad-Din – nie odnotował takich propozycji. Postawa templariuszy i joannitów odpowiadała ich regule zakonnej. Rycerz zakonny miał walczyć do końca, a w razie pojmania zachować wierność złożonym ślubom. W tradycji zakonnej śmierć poniesiona podczas obrony wiary traktowana była jako najwyższe świadectwo wierności Bogu.
Śmierć około dwustu rycerzy zakonnych miała ogromne znaczenie militarne. Templariusze i joannici stanowili najlepiej wyszkoloną część armii Królestwa Jerozolimskiego. Ich wyszkolenie zdobywano przez wiele lat, a doświadczenia bojowego nie można było szybko zastąpić.
Eliminując elitarne zakony rycerskie, Saladyn pozbawił państwa krzyżowe najbardziej wartościowego korpusu wojskowego. Już w następnych miesiącach jedna po drugiej poddawały się twierdze chrześcijańskie. Brak doświadczonych garnizonów znacznie ułatwił muzułmanom prowadzenie dalszej kampanii.
Kulminacją wydarzeń zapoczątkowanych przez bitwę pod Hattin było zdobycie Jerozolimy 2 października 1187 r. Wieść o klęsce pod Hattin i utracie Jerozolimy wywołała w Europie ogromne poruszenie. Papież ogłosił Trzecią Krucjatę w której uczestniczyli między innymi Richard I, Philip II oraz Fryderyk I Barbarossa.
Bitwa pod Hattin zakończyła istnienie armii Królestwa Jerozolimskiego. Bitwa pod Hattin stała się również punktem zwrotnym całych wypraw krzyżowych. Król i możni zachowali życie, gdyż stanowili cennych zakładników. Zwykli rycerze trafili do niewoli. Wyjątek stanowili templariusze i joannici, których Saladyn uznał za przeciwników zbyt niebezpiecznych, aby pozostawić ich przy życiu.
Relacje Baha ad-Dina, Imada ad-Dina i Ibn al-Athira pokazują, że egzekucja miała zarówno wymiar strategiczny, jak i religijny. Z kolei milczenie kronik na temat błagania o litość oraz zgodna opinia współczesnych historyków wskazują, że rycerze zakonni przyjęli śmierć z godnością, pozostając wierni swojej regule aż do końca.




