Bumer Bralczyk! Kiedy tradycja zderza się z nowoczesnością.

Date:

Profesor Bralczyk ma ostatnio złą prasę i jest ewidentnie passé. Nie tak dawno powiedział, że zwierzęta zdychają, a nie umierają. Przypomnijmy „szokujące” słowa pana profesora: „Nie pasuje mi, tak samo jak nie pasuje mi adoptowanie zwierząt. Jednak co ludzkie, to ludzkie. Jestem starym człowiekiem i preferuję te tradycyjne formuły i sposób myślenia. Nawet mówienie, że choćby najulubieńszy pies umarł, będzie dla mnie obce. Nie, pies niestety zdechł” – podkreślił, zaznaczając, że bardzo lubi zwierzęta. Dopytywany, dlaczego nie można powiedzieć, że pies umarł, profesor odrzekł: „A dlaczego zwierzę żre, ma mordę czy paszczę, sierść, a nie włosy?”.

Po tych słowach na prof. Bralczyka rzuciły się wszystkie postępowe Harpie, odsądzając go – jak najbardziej słusznie – od czci i wiary. Różnej maści celebryci przytaczali dramatyczne historie rozstania ze swoim psem, kotem, koniem, świnką morską. I w tych relacjach był tak potężny ładunek osobistych doświadczeń, emocji, a nawet (chyba) miłości do zwierząt, że jakakolwiek racjonalna dyskusja dotycząca nazwania tego momentu, kiedy bliskie nam zwierzęta odchodzą, była niemożliwa.

Język oczywiście ewoluuje, zmienia się. Wystarczy przeczytać „Bogurodzicę”, by rozumieć, że nic lub zgoła niewiele z niej rozumiemy. Potrzebujemy tłumacza, który wyjaśni nam zawiłość takich słów jak: bożyc (syn Boga), dzieła (dla), zbożny (dostatni), ziści (pozyska) itd. Ostatnio jeden z ministrów tzw. sprawiedliwości w rządzie Donalda Tuska oświadczył, że ośmiogwiazdkowe hasło Platfusów (***** PiS) jest jakimś szalonym „dorobkiem kulturowym” Polaków. Można i tak, ale czy wypada kąpać się w szambie?

Profesor Bralczyk – przepraszam za to określenie – jest wzorowym bumerem. Nie wyciąga żadnych wniosków z niedalekiej przeszłości. I teraz poszło o słowo „Murzyn”, z którym to słowem Postęp walczy z pianą na ustach. Profesor Bralczyk postanowił inaczej (odważny albo szalony jakiś): „To jest językowo oczywiście poprawne, bo w polszczyźnie funkcjonowało od bardzo dawna. W moim leksykonie indywidualnym ono także istnieje, nie wykreśliłem go, między innymi dlatego, że dla mnie nie ma to żadnych negatywnych skojarzeń. Dla mnie jest to określenie po prostu pewnych cech fizycznych, które, kiedy ludzi postrzegamy, dominują. Kiedy widzę osobę czarnoskórą, to w moim języku czy w moim mózgu od razu otwiera się klapka ze słowem »Murzyn«. I tak pewnie do śmierci będę miał” – stwierdził prof. Bralczyk oraz dodał – „Niedobrze jest, jeśli ktoś używa słów z chęcią dokuczenia komuś, obrażenia. Natomiast jeśli używa tego dlatego, że dla niego jest to zwykłe, potoczne określenie, to w tym nic złego nie widzę” – zaznaczył pan profesor.

Nie widzę innej rady jak ukamienować poczciwego starca, albo (co gorsza) go… przemilczeć. Zresztą, co pan, panie profesorze, wie o „***** PiS?” Nic! To jaki pan ma tytuł do orzekania, czy słowa „zdechł” lub „Murzyn” są poprawne, czy nie? Bo politycznie jak najbardziej NIE!

Henryk Piec
Henryk Piec
h.piec@merkuriusz24.pl

Wesprzyj portal Merkuriusz24.pl

Jeśli spodobał Ci się ten tekst i chcesz nas wesprzeć, możesz wpłacić symboliczną kwotę na rozwój całego naszego portalu. Każda pomoc pozwala nam tworzyć więcej wartościowych treści i wspiera pracę całej redakcji. Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Subskrybuj

spot_imgspot_img

Popularne

Więcej w temacie
Powiązane tematy

„Niejaki” profesor, czyli jak operator degradacji demaskuje nasze elity.

Dlaczego profesor UW mówi o oponentach „niejaki”? To nie przypadek, to świadomy operator degradacji. Analizujemy, jak językowa „mowa miłości” skrywa zwykłe chamstwo i kompleks wyższości wykształciuchów.

„Waleczny narodzie! Przestrzegam, użytkuj z czasu“ Stanisaw Staszic (1755-1826)

Poznaj historię człowieka, który zmienił Polskę. Od "światłego skąpca" po narodową manifestację. Odkryj, dlaczego "Wzorowy obywatel" – Stanisław Staszic – do dziś inspiruje rzesze rodaków.

Estetyka Oporu: Poczucie Smaku według Zbigniewa Herberta

To nie Tusk stworzył chamstwo, to chamy ulepiły polityka. Odkryj potęgę smaku według Herberta – jedyny kompas, który pozwala odróżnić prawdę od fałszu i bronić wolności przed zalewem tandety.

Władca słowa i buntownik z Harendy. W 165. rocznicę urodzin Jana Kasprowicza

Jan Kasprowicz – chłopski syn, który został rektorem uniwersytetu i duchowym przewodnikiem pokoleń. Poznaj historię „władcy słowa”, który wciąż zachwyca potęgą tatrzańskiej liryki.