Służby specjalnej troski!

Date:

Donalda Trumpa chronią agenci Secret Service. By strzec jego życie i zdrowie Amerykanie wydają rocznie dziesiątki milionów dolarów. Jak widać niepotrzebnie, bo tylko przypadek lub Opatrzność (jeżeli ktoś jest wierzący) sprawiły, że 13 lipca 2024 nie był dla Donalda Trumpa dniem ostatnim. Najprawdopodobniej z funkcją pożegna się szefowa S/S p. Kimberly A. Cheatle, którą Elon Musk (właściciel X) zapytał, co robiła przed objęciem tego stanowiska, bo wiele wskazuje na to, że roznosiła po wsi pizzę.

Gene J. Puskar
Gene J. Puskar

Przeanalizujmy, na podstawie umieszczonych na łamach M24, sekwencję wydarzeń i zadajmy sobie kilka pytań. Rozpoczyna się wiec. Świadkowie opisują, że widzieli mężczyznę wspinającego się na dach, który niósł ze sobą broń długą. 

Pytanie: Jak to możliwe, że mężczyzna z bronią (i to w dodatku długą, a więc widoczną) mógł znaleźć się w miejscu, gdzie niedaleko (w zasięgu strzału) odbywał się wiec kandydata na prezydenta? Świadkowie twierdzą, że informowali policjantów i agentów S/S, że widzieli mężczyznę z bronią, ale ich reakcja była (co najmniej) niewspółmierna do zagrożenia. 

Pytanie: Dlaczego policjanci i agenci S/S natychmiast nie zareagowali na sygnały o możliwym zagrożeniu i nie ewakuowały Trumpa (pod jakimkolwiek pozorem) ze sceny – do wyjaśnienia sytuacji? Na niektórych dachach ( a w okolicy odbywającego się wiecu jest tylko kilka budynków) byli zainstalowani strzelcy wyborowi S/S. 

Pytanie:  Dlaczego strzelcy S/S nie obstawili tego dachu, na który wszedł zamachowiec lub nie mieli tej pozycji w polu obserwacji, a tym samym w zasięgu rażenia?

Kolejne pytania nasuwają się same. Padają strzały. Trump otrzymuje postrzał w ucho, chowa się za mównicą, agenci S/S chronią go własnymi ciałami. Po chwili podnoszą zakrwawionego Trumpa (prawdopodobnie otrzymali informację, że zamachowiec został właśnie zastrzelony) i go ewakuują do samochodu. Trump wykonuje gest zamkniętej pięści i  trzykrotnie krzyczy: „fight, fight, fight” – znowu jego głowa i część korpusu jest dokładnie widoczna. Gdyby było dwóch strzelców… Pytanie: Czy agenci S/S nie powinni być wyposażeni w tarcze balistyczne?

WhatsApp Image 2024 07 14 at 09.58.58 3c78d876 1
Służby specjalnej troski! 3

Żeby sprawa była jasna – nie stawiam żadnej spiskowej teorii. Skłaniam się raczej ku przekonaniu, że najsłabszym ogniwem (w tej konkretnej sytuacji) jest człowiek. Można w ochronę „wpompować” miliony, ale ludzie często potykają się o rutynę, czasami decyduje zbieg okoliczności, komuś zaszkodziło ciastko u cioci na imieninach. Ford miał szczęście, Regan miał szczęście, Trump miał szczęście, ale tacy prezydenci jak: Abraham Lincoln, James Garfield, William McKinley oraz John F. Kennedy szczęścia wyraźnie nie mieli. Pierwsi trzej kupili swoje szczęście, może gdzieś je ukradli ale dzięki temu przeżyli.

Poprzedni artykuł
Następny artykuł
Henryk Piec
Henryk Piec
h.piec@merkuriusz24.pl

Wesprzyj portal Merkuriusz24.pl

Jeśli spodobał Ci się ten tekst i chcesz nas wesprzeć, możesz wpłacić symboliczną kwotę na rozwój całego naszego portalu. Każda pomoc pozwala nam tworzyć więcej wartościowych treści i wspiera pracę całej redakcji. Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Subskrybuj

spot_imgspot_img

Popularne

Więcej w temacie
Powiązane tematy

Polskie grudnie – Pamiętamy! Debata w sali BHP

Debata w historycznej Sali BHP pokazała, że spór o ocenę III RP, rozliczenia z komunizmem i pamięć o polskich Grudniach wciąż budzi emocje. To opowieść o faktach, które wielu do dziś woli przemilczeć.

Tusk chce płacić za Niemców, ale…nie z własnej kieszeni. Czy pójdziemy regresem?

Premier Tusk ogłasza plan: jeśli Niemcy nie zapłacą, Polska „wyręczy ich” w odszkodowaniach. Geniusz polega na tym, że kasę wyczarować będzie trzeba z niczego.

Belmondo, Hitler i Kmicic? Nasi…(?) Dzwonić do Daniela!

Piątek, 2000 r., "Zachęta". Daniel Olbrychski wyciąga szablę i niszczy wystawę "Nazistów". Dlaczego? Bo zadzwonił Belmondo. A licealistka zadała jedno pytanie…

Ludzie władzy i „dzieci Hollywood”. Hejt na dziecko!*

Gdzie zniknęły granice, które kiedyś nawet gangsterzy szanowali? Od kodeksów honorowych po brutalną codzienność – upadek norm w kulturze i polityce mówi o nas więcej niż sądzimy.