Efekt Trumpa w Polsce? – „afera ABW” zmienia wynik wyborów*

Date:

II Tura:
NAWROCKI – 52,0
TRZASKOWSKI – 48,0

Wygląda na to, że – tak jak pisałem w poprzednim tekście – ubecka prowokacja ABW i wp.pl przynosi efekt odwrotny od zamierzonego przez ich dysponentów (Tuska et cons.). Zgodnie z moimi analizami wykreowana przez ubeckie popłuczyny „afera” – podobnie jak to było w Ameryce, a ostatnio w Rumunii – przynosi odwrotny rezultat. Nawrocki bowiem utrzymał (a nawet nieznacznie powiększył) przewagę w II turze. Zbliżył się też w I turze głosowania do Trzaskowskiego. Ale po kolei.

    1. Tak jak pisałem 7 maja, w analizie ubeckiej prowokacji Tuska ukazały się 2 – 3 skręcone „sondaże” pana Dumy i Opinii 24. Jednak nawet w nich ów spodziewany efekt „afery ABW” okazał się znikomy.

Do moich analiz przyjąłem sondaże podatne na oddziaływanie ABW i Tuska. Jednak nawet z uwzględnieniem tych „skręconych”, sytuacja nie zmienia się istotnie, jeśli chodzi o prognozowane wyniki I tury. Poza tym, że dystans między Nawrockim i Trzaskowskim znowu się zmniejszył.

I Tura Trzaskowski – 32,5; Nawrocki – 31,2; Mentzen – 15,4; Hołownia – 5,0; Zandberg – 4,6; Biejat – 4,2; Braun – 3,3; Stanowski – 2,2; Jakubiak – 1,8

    1. Co ciekawe, pojawienie się pierwszego sondażu pracowni Atlas Intel potwierdza moje obserwacje zarówno co do I jak i II tury. Tu trzeba przypomnieć – o czym pisałem w jednym z pierwszych tekstów dotyczących naszych wyborów w kontekście doświadczeń amerykańskich – że Atlas Intel w minionych cyklach wyborczych specjalizował się w prognozach wyborczych dla stanów swingujących. I w tym zakresie okazał się jedną z 2 – 3 pracowni najlepiej prognozujących wyniki wyborów. Dość powiedzieć, że w ostatnich wyborach w listopadzie 2024 roku, Atlas Intel nie tylko jako jedyna pracownia trafnie wytypował zwycięstwo Trumpa we wszystkich tych stanach, ale również marginesy błędów w jego prognozach były znikome (w granicach 0,5%). Do tego praktycznie niemal w punkt Atlas wytypował wynik w skali ogólnokrajowej – najbliżej ze wszystkich pracowni.
    2. I właśnie pierwszy sondaż Atlasa odnotował już prognozowaną przeze mnie na ostatnią prostą mijankę Nawrockiego z Trzaskowskim w I turze. Także Atlas prognozuje sukces Nawrockiego w II turze. Jak widać zatem, moje prognozy mają silne oparcie w naprawdę działającej na bazie solidnych podstaw metodologicznych pracowni amerykańskiej. Nie muszę dodawać, jak bardzo mnie to cieszy, tym bardziej że prognozując wynik wyborów amerykańskich, opierałem się właśnie głównie na wynikach badań Atlasa.
    3. Dopiero mając tę wiedzę, możemy jeszcze lepiej zrozumieć ową furię z jaką Tusk i ABW, przy wsparciu proreżimowej, niemieckiej szczujni medialnej, uderzają dziś w Nawrockiego. Jedyne co w tym może dziwić, to próba wykorzystania tej prymitywnej jatki przez Mentzena. Choć na ten moment nie widać jeszcze tego w sondażach, ale w moim przekonaniu z pewnością nie tylko nie zyska on na atakach na Nawrockiego, ale przeciwnie. W końcowym wyniku odbierze mu to kilka procent.

Co jednak istotne, głosy te w I turze przejdą z pewnością na Nawrockiego, a w perspektywie II tury zwiększą poziom przepływu głosów Mentzena na Nawrockiego.

    1. W sumie zatem, tak jak pisałem kilka dni temu, prymitywna ubecka prowokacja Tuska przyniesie rezultat odwrotny od zamierzonego. Podobnie jak w przypadku Trumpa, takie żałosne podrygi reżimu, który ma już w chwili obecnej prawie 60% przeciwników, jedynie jeszcze bardziej dezawuują te popłuczyny komuny. Tusk nabrał sobie za doradców i współpracowników stada ubeków, którym przywrócił komunistyczne przywileje. A ci stosując metody, których wyuczyli się na moskiewskich szkoleniach, wiodą tę pałkarską, proubecką koalicję na zderzenie z górą lodową. I jeszcze dodają gazu.
    2. Ostatnim aktem tej odgrywanej przez nich ubeckiej prowokacji ma być „debata w neo-TVP”. Całe siły reżimu i podporządkowanych mu mediów idą od kilku dni na „rozegranie pod Rafalalę” poniedziałkowej „debaty”. Wedle dobrze zorientowanych, płk Sysysko ma podrzucić „Rafalali” nowe „kwity” na Nawrockiego. Do spółki z Biejatową ćwiczą już oni scenariusz ostatecznej prowokacji.

Już dziś można powiedzieć, że w poniedziałek czeka nas spektakl, jakiego w historii III RP jeszcze nie było. Spektakl hańby szykowanej przez ubeckie popłuczyny pod dyktando Tuska.

Musimy uzbroić się w cierpliwość i odporność.

To będzie ich bój ostatni…

*tytuł pochodzi od Merkuriusz24

prof. Grzegorz Górski
prof. Grzegorz Górski
Polski prawnik, nauczyciel akademicki, adwokat, polityk, samorządowiec, doktor habilitowany nauk prawnych, profesor nadzwyczajny m.in. Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II i Toruńskiej Szkoły Wyższej – Kolegium Jagiellońskiego, od 2011 do 2014 sędzia Trybunału Stanu.

Wesprzyj portal Merkuriusz24.pl

Jeśli spodobał Ci się ten tekst i chcesz nas wesprzeć, możesz wpłacić symboliczną kwotę na rozwój całego naszego portalu. Każda pomoc pozwala nam tworzyć więcej wartościowych treści i wspiera pracę całej redakcji. Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Subskrybuj

spot_imgspot_img

Popularne

Więcej w temacie
Powiązane tematy

Gdy opis staje się zbrodnią: Czy elitom starczy odwagi na zmierzenie się z prawdą o Gazie?

Poseł Berkowicz pod lupą prokuratury za mocne słowa o Izraelu. Czy w świecie, gdzie raport ONZ przeraża bardziej niż milczenie, odwaga zmierzenia się z prawdą to już przestępstwo?

Orban, Trump i polityczna herbatka. Co się stało nad Balatonem? Fikołki polskiej prawicy*

Czy polska prawica przegapiła moment, w którym Viktor Orban i Donald Trump stracili kontakt z rzeczywistością? Analizujemy, dlaczego uparte bronienie dawnych idoli to droga donikąd i polityczne samobójstwo.

Czołgiem przez paragrafy: Dlaczego psucie prawa to rachunek, który zapłacisz Ty

To nie kabaret, to rzeczywistość. Gdy Trybunał staje się piaskownicą, a psucie prawa standardem, fundamenty państwa drżą. Dowiedz się, dlaczego za polityczną wojnę elit zapłacimy my wszyscy.

Lojalność ważniejsza niż MAGA. Gdy Donald Trump atakuje papieża

Czy polityka może unieważnić autorytet Piotra? Donald Trump atakuje papieża w imię wyborczej gry. Jako wierni tradycji mówimy: stop. Są granice, których konserwatyście przekroczyć nie wolno.