Gorzkie piwo Metzena. Konfederaci w szoku

Date:

Po rozmowie Sławomira Mentzena z Rafałem Trzaskowskim obaj panowie, w towarzystwie Radosława Sikorskiego i Sławomira Nitrasa, poszli sobie – jak gdyby nigdy nic – na piwo do baru należącego do lidera Konfederacji. W świat poszły zdjęcia, których – niestety – nie da się „odzobaczyć”.

W środowisku starej Konfy zaczęto rwać  sobie włosy z głowy, z czubów poszedł siwy dym a szable (nomen omen) trzaskały o pochwy. Sam zainteresowany w spotkaniu nic złego nie dostrzegł. „Nie rozumiem o co niektórych chodzi. Nie należę do mafii, nie należę do sekty. Idę prosto. Nie dam się zapisać do żadnego z waszych obozów. A politycy powinni umieć normalnie ze sobą rozmawiać” – napisał niczym niezrażony lider Nowej Nadziei. Część polityków i komentatorów — głównie ze strony przedstawicieli partii rządzącej — pozytywnie oceniło spotkanie przy piwie i namiętnie rozsyłają zdjęcia po całym bożym necie.  Natomiast po drugiej stronie — choćby w samej Konfederacji — wprost przeciwnie, płacz i zgrzytanie zębów. Mentzena skrytykował m.in. Krzysztof Bosak i Anna Bryłka, którym również szczęki opadły po sam pas. Krzysztof Bosak nie ma wyjścia – musi objąć przywództwo w Konfie, by się to wszystko nie rozlazło po kątach.

Zacznijmy od tego, że Mentzen nie widzi nic zdrożnego w piwku z Trzaskowskim, bo „politycy powinni umieć ze sobą rozmawiać”. Zgoda, ale rozmowy muszą mieć swój czas, swoje miejsce i jakąś sprecyzowaną agendę. I wtedy nie ma problemu. Tymczasem Mentzen spotkał się w piwku z człowiekiem, którego środowisko jeszcze wczoraj pluło na samego Metzena i na całą Konfę. Przypomnę panu Mentzenowi, że Konfederacja to – ich zdaniem – „faszyści”, to zagrożenie brunatną Polską. I oczywiście p.  Mentzen ma prawo twierdzić, że to tylko pada deszcz. Jego twarz i jego deszcz (ja uważam, że to plwociny). Jeden z komentatorów napisał: „Chłop dostanie zniżkę na prąd do lokalu. Dajcie żyć!”.  I niech sobie żyje, ale z daleka od Konfederacji.

Konfederaci otrzymali siarczysty policzek od swojego lidera. I nie mam na myśli wszystkich osób głosujących na p. Mentzena, ale piszę o Konfederatach z krwi i kości, którzy woleliby wypić litr cykuty niż jeden łyk piwa z Trzaskowskim. Rację ma Krzysztof Stanowski, który ocenił, że to co zaszło w Toruniu jest „arcydziełem Trzaskowskiego”, gdyż PO zrobiło sobie z Metzena „breloczek do kluczy”, a on sam stał się „memem”. I teraz wyborcy Mentzena muszą pić to piwo razem z nim.

Być może w postępowaniu p. Metzena jest jakaś głębsza myśl: specjalnie piwkował z Trzaskiem, a tym samy tak wku…(słowo niecenzuralne) znaczy się zdenerwował swoich wyborców, że ci teraz gremialnie pójdą głosować na Nawrockiego. Staram się p. Mentenowi jakoś pomóc, podpowiadam, pokazuje drogę ucieczki…

Pytanie co zrobią teraz liderzy Konfederacji? Grzegorz Braun od samego początku twierdził, że Mentzen jest kiepską imitacją Konfederaty. Teraz dostał koronny dowód na tacy. Konfederaci będą teraz chcieli rozliczeń, albo przejdą do Grzegorza Brauna.

Aha – do p. Metzena – jeżeli nic pan nie rozumiał z tego co się stało, to dobrze, że nie przeszedł pan do drugiej tury.

Konrad Dziecielski
Konrad Dziecielski
k.dziecielski@merkuriusz24.pl

Wesprzyj portal Merkuriusz24.pl

Jeśli spodobał Ci się ten tekst i chcesz nas wesprzeć, możesz wpłacić symboliczną kwotę na rozwój całego naszego portalu. Każda pomoc pozwala nam tworzyć więcej wartościowych treści i wspiera pracę całej redakcji. Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Subskrybuj

spot_imgspot_img

Popularne

Więcej w temacie
Powiązane tematy

Zaproszenie na progu płonącego domu. Hiszpańska polityka migracyjna wystawia rachunek

Kiedy granica staje się tylko teorią, hiszpańska polityka migracyjna przynosi zapaść w Ceucie. To nie histeria sąsiadów, lecz rachunek za wysyłanie w świat niebezpiecznych sygnałów bez pokrycia.

Od tragedii do farsy. Polska między narodowym mitem a polityką strachu!

Gdy narodowe tragedie zastępuje polityczna farsa, a rakiety w rzepaku stają się narzędziem władzy. Czy groteskowe zarządzanie strachem to jedyny pomysł rządzących na zaczarowanie rzeczywistości?

Od szczawiu do dębu. Kawa z żołędzi jako nowy program socjalny rządu

Miało być taniej i nowocześnie, a kończy się kursem survivalu. Gdy ceny na rynkach szybują, rząd ma prostą radę: kawa z żołędzi. Czy po mirabelkach i pokrzywie przyjdzie pora na trawę z trawnika?

12 tysięcy zamiast 60. Wielka obietnica dostała mały druk!

Doczekaliśmy się. Wreszcie po 1000 dniach rządzenia wprawdzie miało...