Krew jeszcze nie wyschła, a polityczne diagnozy już gotowe!

Date:

Są takie chwile, kiedy od ludzi zajmujących się polityką i publicystyką można oczekiwać jednej, naprawdę niewygórowanej umiejętności: powstrzymania się od komentowania wszystkiego, zanim jeszcze wiadomo, co właściwie się wydarzyło. Jak widać, to umiejętność deficytowa.

Janusz Schwertner, zastępca redaktora naczelnego Onetu, apeluje: „Błagam was, publicyści i politycy prawicy (…), jeszcze krew jest świeża. To nie czas na polityczny atak”. Apel szlachetny, poruszający, niemal humanitarny. Szkoda tylko, że jego uniwersalność najwyraźniej kończy się tam, gdzie zaczyna się polityczna wygoda.

Bo oto Marcin Kierwiński, szef MSWiA, niemal równolegle oznajmia, że sprawca strzelaniny na Rynku Głównym w Krakowie działał sam i był zafascynowany skrajnie prawicowymi ideologiami (przekaz poszedł w świat). Rozumiem, że w polityce refleks jest ważny. Ale czy naprawdę trzeba mieć refleks szybszy niż prokuratura, żeby już po kilku godzinach dostarczyć opinii publicznej gotową ideologiczną etykietę sprawcy?

https://www.facebook.com/reel/1596207421769073

Czy nie można wytrzymać kilkunastu godzin? Doby? Choćby do momentu, kiedy ustalenia śledczych pozwolą oddzielić fakty od politycznych fantazji?

W internecie krążą zdjęcia przypisywane profilowi sprawcy. Nie dostrzegam na nich oczywistych oznak fascynacji ultranacjonalizmem. Nasuwają mi się nawet skojarzenia z zupełnie innym środowiskiem ideologicznym. Ale nie zamierzam ich przedstawiać jako argumentu. Nie wiem, czy konto jest autentyczne, czy fotografie są kompletne i jaki jest ich rzeczywisty kontekst. W przeciwieństwie do niektórych komentatorów nie mam ambicji, by z kilku zdjęć zbudować kompletną psychologiczną i polityczną ekspertyzę.

I właśnie o to chodzi.

Nie chodzi o to, żeby natychmiast ogłosić sprawcę człowiekiem prawicy, lewicy, centrum czy Marsa. Chodzi o elementarną przyzwoitość intelektualną. O zasadę, że zanim przypniemy komuś ideologiczną metkę, wypada mieć coś więcej niż polityczne przeczucie i potrzebę wygrania kolejnej internetowej awantury.

Dlatego pozwolę sobie rozszerzyć apel redaktora Schwertnera: zwracam się do wszystkich polityków, publicystów i komentatorów – utrzymajcie zwieracze w pozycji „nie puszczam”. Przynajmniej przez kilkanaście godzin. Nie każda tragedia musi natychmiast stać się amunicją w partyjnym arsenale. Nie każda zbrodnia wymaga błyskawicznego przypisania jej do ideologicznego obozu przeciwnika.

Krew jest świeża – to prawda. Tym bardziej nie należy dolewać do niej politycznego atramentu.

Bo najgorsze, co można zrobić po tragedii, to nie tylko wykorzystać ją do politycznej walki. Równie niebezpieczne jest stworzenie wirtualnej rzeczywistości, w której wyrok zapada szybciej niż ustalenie faktów, a ideologiczna etykieta pojawia się wcześniej niż odpowiedź na pytanie: co naprawdę się wydarzyło?

Trochę cierpliwości, państwo redaktorzy i politycy. Śledztwo to nie wyścig na Twitterze. A prawda, wbrew pozorom, nie ma obowiązku dostosowywać się do politycznej narracji.

Henryk Piec
Henryk Piec
h.piec@merkuriusz24.pl

Wesprzyj portal Merkuriusz24.pl

Jeśli spodobał Ci się ten tekst i chcesz nas wesprzeć, możesz wpłacić symboliczną kwotę na rozwój całego naszego portalu. Każda pomoc pozwala nam tworzyć więcej wartościowych treści i wspiera pracę całej redakcji. Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Subskrybuj

spot_imgspot_img

Popularne

Więcej w temacie
Powiązane tematy

Trybunał Konstytucyjny i samozwańcza żona!

30 października br. policja weszła na teren Trybunału Konstytucyjnego....

Najpierw ratujcie ludzi. Ekspertów od teorii mamy aż nadto!

Krakowski Rynek. Miejsce, które przez stulecia widziało koronacje, pochody,...

Mieliście rację! Tylko kto właściwie miał tę rację?

Słowa Roberty Metsoli wypowiedziane w polskim Sejmie powinny wybrzmieć...

Sędzia bez ślubowania, czyli konstytucja nie jest z gumy!

Czasami wystarczy jeden wyrok sądu, by przypomnieć rzecz pozornie...