Sędzia bez ślubowania, czyli konstytucja nie jest z gumy!

Date:

Czasami wystarczy jeden wyrok sądu, by przypomnieć rzecz pozornie oczywistą: w państwie prawa nie wystarczy uważać się za sędziego, aby nim zostać. Potrzebna jest procedura, a procedury nie są dekoracją, którą można dowolnie omijać, kiedy polityczne okoliczności przestają nam sprzyjać.

Sprawa profesora Andrzeja Jakubeckiego, od którego prezydent Andrzej Duda nie odebrał ślubowania, jest pod tym względem wyjątkowo pouczająca. Sąd, rozpatrując jego roszczenie dotyczące świadczeń związanych ze stanem spoczynku, wskazał jasno: samo wybranie przez Sejm nie wystarczyło do nawiązania stosunku służbowego sędziego Trybunału Konstytucyjnego. W polskim porządku prawnym ślubowanie składa się wobec prezydenta. Nie można zastąpić tej czynności wyrokiem sądu ani własną interpretacją przepisów.

Wniosek wydaje się zatem prosty: jeżeli ktoś nie złożył ślubowania w konstytucyjnie przewidzianym trybie, nie uzyskał statusu sędziego TK i nie może korzystać z praw, które ten status ze sobą wiąże. Nie można być sędzią tylko na papierze, w przekonaniu własnym czy w politycznej narracji. Urząd publiczny nie jest tytułem honorowym, który przyznaje Donald Tusk czy Marcin Kierwiński.

Oczywiście, sprawa ma swoje drugie dno. Trybunał Konstytucyjny już w 2015 roku stwierdził, że wybór trzech spośród pięciu ówczesnych kandydatów był zgodny z prawem, a prezydent miał obowiązek niezwłocznie odebrać od nich ślubowanie. Tego jednak nie zrobił. Można więc zasadnie pytać o odpowiedzialność głowy państwa za niewykonanie obowiązku konstytucyjnego. Nie zmienia to jednak faktu, że obowiązek odebrania ślubowania i samo ślubowanie są elementami określonej procedury, a nie czynnościami, które można dowolnie zastępować.

I właśnie tutaj pojawia się najważniejsza lekcja. Konstytucja nie może działać wybiórczo. Nie można raz twierdzić, że jej przepisy są święte, a innym razem uznawać, że wolno je pominąć, bo cel polityczny wydaje się słuszny. Nie można też budować statusu sędziego na zasadzie: skoro Sejm mnie wybrał, to reszta nie ma znaczenia.

Państwo prawa wymaga konsekwencji. Jeśli ślubowanie jest warunkiem objęcia urzędu, musi być traktowane jako warunek rzeczywisty, a nie symboliczny. Dotyczy to każdego, bez względu na nazwisko, polityczne sympatie i ocenę prezydenta, który ślubowania nie odebrał.

Można krytykować Andrzeja Dudę za to, że nie wykonał obowiązku wskazanego przez Trybunał. Można oceniać polityczne konsekwencje tamtej decyzji. Ale nie wolno z tego wyciągać wniosku, że procedury przestają obowiązywać. Bo wtedy zamiast państwa prawa otrzymujemy państwo uznaniowości, w którym każdy wybiera sobie te przepisy, które akurat pasują do jego racji.

A konstytucja nie jest menu, z którego politycy, sędziowie i obywatele mogą wybierać tylko te dania, które im smakują.

Skoro mamy taki oto wyrok sądu, nasuwa się pytanie, którego nie sposób nie zadać: kim zatem są osoby obecnie okupujące Trybunał Konstytucyjny, a kryjące się za kordonem białych kasków? Na jakiej podstawie sprawują swoje funkcje i z jakiego tytułu występują w imieniu konstytucyjnego organu państwa?

Henryk Piec
Henryk Piec
h.piec@merkuriusz24.pl

Wesprzyj portal Merkuriusz24.pl

Jeśli spodobał Ci się ten tekst i chcesz nas wesprzeć, możesz wpłacić symboliczną kwotę na rozwój całego naszego portalu. Każda pomoc pozwala nam tworzyć więcej wartościowych treści i wspiera pracę całej redakcji. Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Subskrybuj

spot_imgspot_img

Popularne

Więcej w temacie
Powiązane tematy

Demokracja na słowa. A co z czynami?

Czy władza naprawdę uważa społeczeństwo za stado baranów, któremu...

 Wyspa Węży, czyli ostrzeżenie dla zdobywców Trybunału!

Historia lubi powracać, choć jej bohaterowie rzadko wyciągają z...

Politologia Obywatelska!

Polityka wydaje czymś złożonym, nieprzewidywalnym, odpychającym, groźnym... niezrozumiałym. Tymczasem...

(tekst w języku polskim poniżej) There are moments in the...