UE pożycza Kijowowi 90 mld euro, a Polska wchodzi w to bez wahania. Podczas gdy sąsiedzi chłodno kalkulują i pilnują swoich pieniędzy, my wystawiamy portfele. Czy za uśmiechy w Brukseli zapłacimy zapaścią w NFZ?
Imigranci stali się tematem, który Europa przerzuca jak gorący kartofel, a my mamy patrzeć spokojnie, jak kolejne pomysły Brukseli testują granice zdrowego rozsądku.
Zamrożone rosyjskie aktywa miały być sprytnym sposobem na finansowanie wojny. Belgia jednak nie chce ryzykować procesów ani utraty prestiżu, a rachunek, który ktoś musi podpisać, rośnie z każdą godziną.
Reforma UE stała się tematem tabu, a każda próba rozmowy kończy się chórem oburzonych „ekspertów”. Gdy polityczny dom przecieka, trzeba mówić głośno, bo bez reformy UE wszyscy runiemy w tę samą przepaść.
W świecie, w którym „polityka symboliczna” coraz częściej zastępuje realne działania, decyzje oparte na wizerunku zaczynają ważyć więcej niż rozmowy, które mogłyby zmienić bieg wydarzeń.
Kiedy granica staje się tylko teorią, hiszpańska polityka migracyjna przynosi zapaść w Ceucie. To nie histeria sąsiadów, lecz rachunek za wysyłanie w świat niebezpiecznych sygnałów bez pokrycia.
Gdy narodowe tragedie zastępuje polityczna farsa, a rakiety w rzepaku stają się narzędziem władzy. Czy groteskowe zarządzanie strachem to jedyny pomysł rządzących na zaczarowanie rzeczywistości?
Miało być taniej i nowocześnie, a kończy się kursem survivalu. Gdy ceny na rynkach szybują, rząd ma prostą radę: kawa z żołędzi. Czy po mirabelkach i pokrzywie przyjdzie pora na trawę z trawnika?