Niech świat się dowie, że Śląsk do Polski należy! 17 VIII – 85. rocznica śmierci Wojciecha Korfantego

Date:

Sześciu ich było – tych, którym historia przyznała dumne miano twórców polskiej niepodległości: Józef Piłsudski, Ignacy Jan Paderewski, Roman Dmowski, Ignacy Daszyński, Wincenty Witos i Wojciech Korfanty. Z pierwszą trójką nie mamy większych kłopotów. Piłsudski – to sumiasty wąs, namiętne pasjanse, ukochany koń, uwielbienie żołnierzy, kryzys przysięgowy, więzienie w Magdeburgu, Legiony, majowy zamach, spokojny urok Sulejówka, pogrzeb, który stał się narodową manifestacją patriotyzmu i hołd narodu, czyli krakowski Kopiec Piłsudskiego. Kolejny z wielkiej szóstki, Ignacy Jan Paderewski – to wirtuoz fortepianu, hipnotyczne spojrzenie, mdlejące na koncertach wielbicielki, spełniony sen o Ameryce, płomienne przemówienia o Polsce, z których jedno, to najsłynniejsze, stało się czynem, gdy w pewien grudniowy dzień wierni słuchacze chwycili w Wielkopolsce za broń, by w powstaniu zawalczyć o polskość tych ziem. Przeciwnik Piłsudskiego, Roman Dmowski, to endecja, Błękitna Armia, wiara w siły narodu, mądrość i polityczny pragmatyzm, Kolejna trójka jest słabiej znana i rzadziej wspominana – zupełnie niesłusznie. Bo tak samo jak oni, Daszyński, Witos i Korfanty byli ludźmi, bez których niemożliwy był cud Niepodległości. Temu ostatniemu zawdzięczamy nie tylko przynależność Śląska do II Rzeczpospolitej, ale też przypomnienie całemu światu, że Górny Śląsk jest i na zawsze pozostanie częścią Polski

I

Warszawa, Pawiak. Lipiec 1939 rok. Z więzienia zostaje zwolniony ciężko chory, 66-letni mężczyzna. Przewieziony do szpitala św. Józefa odchodzi 17 sierpnia, piętnaście dni przed wybuchem wojny, której – jako aktywny działacz na rzecz przyłączenia Śląska do Polski – najprawdopodobniej by nie przeżył. Ale zacznijmy od początku…

Kim były polskie dzieci czy polska młodzież, żyjące w drugiej połowie XIX wieku w rosyjskim czy pruskim zaborze, których spotkała kara wyrzucenia ze szkoły? Najczęściej nie były ani łobuzami, ani słabeuszami, tylko młodymi patriotami, którym zaborca postanowił złamać życiorys. Tak stało się i z Wojciechem Korfantym. Dzięki zdolnościom, nieugiętej woli i uporowi udało mu się jednak po latach dopiąć swego – zdał maturę a potem uzyskał wyższe wykształcenie. Znał kilka języków obcych. I posiadał wrodzony talent, który przesądził o przyszłości nie tylko jego, ale też Polski i Europy: był genialnym mówcą. Talent ten wykorzystywał w każdym miejscu i czasie, wszędzie w służbie Ojczyźnie i dla jej dobra, we wszystkich instytucjach i organizacjach, w których przyszło mu działać i służyć – a było ich niemało, poczynając od Ligii Narodów, poprzez Reichstag i Landtag, Polskie Towarzystwo Demokratyczne, Naczelną Radę Ludową czy wreszcie polski Sejm, Sejm Śląski czy Senat R

II

Równie sprawnie jak słowem mówionym posługiwał się Korfanty piórem. Jego nazwisko łączy się z kilkoma tytułami prasowymi; i tu też, niezmiennie, z godnym szacunku uporem, głosił swoje propolskie i katolickie poglądy.

Ale do historii przeszedł nie tylko jako redaktor, mówca czy poseł, lecz przede wszystkim jako genialny komisarz plebiscytu na Śląsku w 1920 roku (którego determinacji zawdzięcza Polska przekonanie nieprzekonanych Polaków do głosowania za Polską), i jako dyktator III powstania w 1921 roku (gdy okazało się, że Polska, mimo wszystko, ów plebiscyt przegrała). Gdyby nie te działania, linia podziału Górnego Śląska przebiegałaby inaczej, znacznie mniej korzystnie dla odrodzonego państwa polskiego. A bez Górnego Śląska, bez śląskiego przemysłu, nie byłby możliwy tak intensywny rozwój gospodarczy w Dwudziestoleciu.

III

Miną lata. Warszawa, Pawiak. Lato 1939 roku. Więzienie opuszcza w strasznym stanie człowiek, któremu II Rzeczpospolita zawdzięcza Śląsk. Pokonany jako polityk – przeciwnik sanacji, więzień twierdzy brzeskiej z 1930 roku na podstawie fałszywego oskarżenia, przymusowy emigrant z 1935 roku, któremu rządzący zabronili przyjechać na pogrzeb syna, aresztowany po przybyciu do Katowic w związku ze zbliżającą się wojną, podczas której chciał być potrzebny swojej Ojczyźnie… Korfanty nie zaznał wdzięczności za życia. I nie otoczyła go po śmierci słodka legenda. A jednak… nikt tak jak on nie rozumiał śląskiej duszy. Nikt tak jak on nie pokazał, że można zawdzięczać tylko swojej pracy i zdolnościom zdobycie wykształcenia i spełnienie marzeń. I nikt jak on nie marzył o służeniu ukochanej Ojczyźnie, bez zaszczytów i profitów… i nikt jak on tych marzeń, do końca, nie spełnił.

Karolina Maria Paprocka
Karolina Maria Paprocka
karolinamariapaprocka@merkuriusz24.pl; Autorka jest tymczasowo nieobecna z powodów zdrowotnych. Powyższy materiał jest częścią przygotowanej wcześniej serii artykułów i podcastów, które będziemy publikować w najbliższych tygodniach.

Wesprzyj portal Merkuriusz24.pl

Jeśli spodobał Ci się ten tekst i chcesz nas wesprzeć, możesz wpłacić symboliczną kwotę na rozwój całego naszego portalu. Każda pomoc pozwala nam tworzyć więcej wartościowych treści i wspiera pracę całej redakcji. Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Subskrybuj

spot_imgspot_img

Popularne

Więcej w temacie
Powiązane tematy

Hołd pruski. Upokorzenie niemieckiej buty czy wykwit polskiego safandulstwa?

Czy Hołd pruski był rzeczywistym upokorzeniem niemieckiej buty, czy jedynie pokazem polskiej krótkowzroczności? Poznaj kulisy decyzji, która zmieniła losy Europy i zignorowany głos królowej Bony.

Zakup Alaski przez USA od Rosji. Transakcja stulecia

Zakup Alaski za bezcen okazał się genialnym ruchem USA. Poznaj historię transakcji stulecia, która nie tylko przyniosła miliardy z surowców, ale pomogła Ameryce wygrać zimną wojnę z Sowietami.

Szeremietiew pisze historię alternatywną… Nie dla sojuszu z Hitlerem!*

Mówi się, że w 1939 r. Polska powinna wybrać sojusz z Hitlerem, jak Węgry, by uniknąć rzezi. Czy to była lepsza droga? Poznaj brutalną prawdę i tragiczne skutki tej historycznej decyzji.

Upadek Zakonu Templariuszy: Bankierzy w zbrojach i król bez skrupułów

Poznaj historię, w której pobożność ustępuje chłodnej kalkulacji. Jak Filip IV Piękny doprowadził do upadku templariuszy, by ratować królewski skarbiec? Oto uniwersalna lekcja o bezwzględnej władzy.