Zachodni front migracyjny. Tusk i Nawrocki – kto powie ostatnie słowo?

Date:

Co się dzieje na naszej zachodniej granicy? A to zależy, gdzie się ucho przyłoży. Jeszcze klika dni temu nasz umiłowany (nie) rząd – ustami naszego równie umiłowanego premiera – twierdził, że tam nic  ciekawego się nie dzieje, jak w tym „polskim filmie proszę pana, to jest tak: nuda… Nic się nie dzieje, proszę pana”. Na co Inżynier Mamoń odpowiada, warto tutaj zacytować, bo dialog kultowy i pięknie wpisuje się omawianą sytuację: „No i panie, kto za to płaci? Pan płaci, pani płaci, my płacimy. To są nasze pieniądze proszę pana. Społeczeństwo”. Sądzę, że pan premier w końcu zauważył, że tam (na granicy) przepala się nasze ciężko zarobione piniondze (copyright: Jan Antony Vincent-Rostowsk) i nie ma z tego żadnego uzysku w postaci gwałtownego skoku poparcia na naszego (nie)rządu. I postanowiono działać!

Ustalmy zatem chronologię wydarzeń wg. (nie)rządu. Najpierw na granicy pojawiły się nieautoryzowane patrole obywatelskie. Po co one tam się pojawiły, tego nie wiadomo. Z przekazów medialnych wynika, że obywatele uznali, iż przez naszą zachodnią granicę przerzucani są – przez niemiecką policję –  nielegalni imigranci (sic!). Sama informacja, że niemieccy policjanci mogliby nam kogoś podrzucać wydaje się być nieprawdopodobna, chyba pisana cyrylicą. Niestety, ale „obywatelskie patrole” dysponowały telefonami komórkowymi, którymi nagrywali „biednych ludzi szukających swojego miejsca na ziemi”, co nadawało walor autentyczności obywatelskiej narracji, że jednak Niemce spiskują i suflują nam wybitnej klasy „inżynierów” i „lekarzy”.

Do zatrzymywania „powietrza” (nielegalnych imigrantów) na granicy odniósł się sam min. Siemoniak, ale czym szefuje tego nie wiadomo: „Ci, którzy chcą robić awantury, obrażają policjantów, szukają możliwości jakiegoś incydentu, czy robienia tym polityki – absolutnie to potępiamy. W tych przypadkach, gdzie jest łamane prawo, odpowiednie organa będą reagowały – zapowiedział minister od nie wiadomo czego. Formacja, która jeszcze kilka lat temu robiła dywersję na granicy polsko-białoruskiej, teraz ubiera się w ornat i  ogonem na mszę dzwoni. Jak jeszcze min. Siemoniak zechce powiedzieć, że „Zielona granica” , to antypolski chłam – uznam, że na naszych oczach piekło zamarzło.

Skoro na granicy nic ciekawego się nie działo, to dlaczego teraz wprowadzono kontrole graniczne po naszej stronie? Dobre pytanie. Może coś się jednak działo, tyle tylko, że pan premier o tym nie wiedział lub co gorsze wiedział i… przymykał oko na niemieckie tańce. Nie wiem, która opcja jest gorsza, bo w pierwszym przypadku mamy do czynienia z państwem mającym strukturę kartonu lub dykty (tutaj nie jestem zaskoczony), a w drugim  – premier naszego rządu trzymany jest na jakiejś krótkiej smyczy i podskoczy na tyle, na ile mu pozwoli pan. Obie opcje są dojmująco uciążliwe, przy czym druga opcja byłaby wręcz dramatyczna.

Ale to jeszcze nic. W przyszłym roku wchodzi w życie Pakt Migracyjny, który – jak uroczyście zapewniali politycy KO – nie będzie nas dotyczył, gdyż Polska przyjęła kilka milinów Ukraińców uciekających przed wojną. Liderzy opozycji twierdzą (ale oni zawsze sypią piach na tory), że nas te przepisy będą również obowiązywały – nie ma od Paktu żadnych wyjątków! Widoczny jest jakiś spór interpretacyjny, który na obecnym etapie każe nam wierzyć przedstawicielom rządu, składającemu się wszakże z samych wybitnych fachowców, których „nikt w Europie nie okiwa”. To się dopiero okaże…

Gdyby jednak ktoś się ważył kiwać, to rządowi Tuska w sukurs już pędzi Karol Nawrocki, prezydent-elekt: „Nie zgadzam się na obecną politykę migracyjną Unii Europejskiej i nie zamierzam jako Prezydent Rzeczypospolitej tolerować tego, że Niemcy chcą załatwiać swoje sprawy, stawiając na szali bezpieczeństwo naszych kobiet i dzieci” – napisał Karol Nawrocki. Zapowiada się ciekawie, bo prezydent-elekt nie wygląda na takiego, co by mu wystarczyło rządowe srutrututu pierdupierdu, co Tusk opanował znakomicie, mówiąc zarazem o wszystkim jak i o niczym.

Nielegalna imigracja będzie number 1 w nadchodzącej kampanii wyborczej do parlamentu.

Henryk Piec
Henryk Piec
h.piec@merkuriusz24.pl

Wesprzyj portal Merkuriusz24.pl

Jeśli spodobał Ci się ten tekst i chcesz nas wesprzeć, możesz wpłacić symboliczną kwotę na rozwój całego naszego portalu. Każda pomoc pozwala nam tworzyć więcej wartościowych treści i wspiera pracę całej redakcji. Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Subskrybuj

spot_imgspot_img

Popularne

Więcej w temacie
Powiązane tematy

Zaproszenie na progu płonącego domu. Hiszpańska polityka migracyjna wystawia rachunek

Kiedy granica staje się tylko teorią, hiszpańska polityka migracyjna przynosi zapaść w Ceucie. To nie histeria sąsiadów, lecz rachunek za wysyłanie w świat niebezpiecznych sygnałów bez pokrycia.

Od tragedii do farsy. Polska między narodowym mitem a polityką strachu!

Gdy narodowe tragedie zastępuje polityczna farsa, a rakiety w rzepaku stają się narzędziem władzy. Czy groteskowe zarządzanie strachem to jedyny pomysł rządzących na zaczarowanie rzeczywistości?

Od szczawiu do dębu. Kawa z żołędzi jako nowy program socjalny rządu

Miało być taniej i nowocześnie, a kończy się kursem survivalu. Gdy ceny na rynkach szybują, rząd ma prostą radę: kawa z żołędzi. Czy po mirabelkach i pokrzywie przyjdzie pora na trawę z trawnika?

12 tysięcy zamiast 60. Wielka obietnica dostała mały druk!

Doczekaliśmy się. Wreszcie po 1000 dniach rządzenia wprawdzie miało...