Oglądałem program w TVN24 „Bez Kitu”, a stało się całkiem inaczej i zmieniło się to w „Wciskanie Kitu” na całego. Premier mówi o szpitalach, pada przykład Leska. Premier twierdził z uśmiechem, że porodówka działa, że on wszystko „monitoruje”. A rzeczywistość? Zamknięta na cztery spusty! Powód? Brak kasy. Ale to jeszcze nic. Posłuchajcie, co mówi szefowa związków zawodowych: Premier obiecał, że pilnuje pieniędzy, a pieniędzy jest… jeszcze mniej!. Efekt? Pracownicy dostali 75% pensji, a za miesiąc może zobaczą połowę. Połowę! I to jest ta „opieka” rządu nad pacjentem i medykami? To jest to „zero limitów”? No cyrk, po prostu cyrk.
I w tym momencie już nie wiadomo, czy śmiać się czy łapać za głowę. Nasuwa się pytanie: kto tu się minął z rzeczywistością? Premier czy rzeczywistość z premierem? Bo wiecie… jedno z dwóch. Albo ktoś go wprowadza w błąd, albo on wprowadza nas.
A teraz druga scena. Bank państwowy BOŚ. Karty służbowe. Audyt, który „wyciekł”? Prezes chciał go pokazać, to go… błyskawicznie odwołali w piątek wieczorem, żeby nikt nie zauważył. A co było w środku? Nominaci „uśmiechniętej koalicji” szaleją z kartami służbowymi. Ponad 400 tysięcy złotych na gastronomię. Spotkania, kolacje, lunche… średnio setki złotych dziennie. Rekordziści po 500 zł dziennie na jedzenie. Dziennie! Pacjent w szpitalu ma wyżyć za 21 zł, a gość z zarządu banku przejada tyle w kilka sekund.
Ale hitem jest wiceprezes, który ma służbową furę na benzynę, a kupił ropy i płynu AdBlue za… 43 TYSIĄCE ZŁOTYCH. Rozumiecie? Ma benzyniaka, a kupuje diesla na koszt firmy. Gdzie to paliwo trafiało? Do traktora u szwagra? Do prywatnej floty? I co? I nic! Sprawa pod dywan, prezes od audytu za burtę, a Ministerstwo Klimatu mówi, że „nic nie wie”. No jasne, jak jest impreza za państwowe, to nikt nic nie wie. Pamiętacie, jak krzyczeli o „tłustych kotach” z PiS? Czym oni się teraz różnią? Pamiętacie jak Tusk krzyczał o Obajtu i jego zębach na fakturę?
A na deser mamy historie o milionach zarabianych na procesach zwykłych ludzi przez Giertycha wiceszefa klubu PO. Podobno „zarobił” prawie 9 milionów. Na przeciąganiu, na kruczkach i opóźnianiu spraw. Zarobił na krzywdzie ludzi, którzy od lat walczą o sprawiedliwość. Żerowanie i patologia. Premier pytany o komentarza … „To nie moja sprawa”. Serio? Przyboczny premiera żeruje na ludziach, a szef umywa ręce? A może dlatego go kryje, bo Giertych to jego prywatny prawnik?
I tak to wygląda: z jednej strony opowieści o porządku, uczciwości i naprawie państwa, a z drugiej… szpitale bez pieniędzy umierają w ciszy, pielęgniarki bez pensji a kolesie z zarządów przejadają tysiące w restauracjach i tankują lewe kanistry na nasz koszt. Patologia goni patologię.
Wiecie, co mnie najbardziej zastanawia? Czy to my jesteśmy tacy naiwni, czy oni są tak bezczelni? Jak myślicie, kiedy ta szklana bańka wreszcie pęknie? I czy w ogóle doczekamy się momentu, w którym ktoś wyjdzie i powie: „Tak, kradniemy tak samo jak poprzednicy, tylko teraz robimy to z uśmiechem na ustach”?
* tytuł pochodzi od redakcji M24




