Czas na Polexit!

Date:

Brakuje mi „wymiany ciosów” z wielce szanownym p. Tadeuszem Hatalskim. Przypomnę, że p. Hatalski – czego przecież absolutnie nie kryje – jest zwolennikiem Prawa i Sprawiedliwości, a co za tym idzie pozycjonuje się (jak sam to określa) jako eurorealista. Eurorealista, to człowiek (przyznaję się bez bicia, że to moja licencja poetica) zapatrzony w Unię, ale nie bezprzytomnie. Dostrzega jej zalety, ale i jej wady. Tym różni się od ludzi eurozauroczonych, że ci ostatni widzą same plusy – jak ateiści na cmentarzu. Pan Hatalski chce Unię reformować od środka, a powiedzmy taki p. Piotr W. (tylko bez nazwisk) nie widzi potrzeby żadnej reformy, bo uważa, że idealnym rozwiązaniem byłoby zlanie się w jeden wielki, kochający się naród europejski –  cokolwiek to znaczy. Kto będzie zarządzał tym „narodem”, to przecież nie jest problem p. Piotra. Zapewne będzie to gremium wielce oświeconych ludzi postępu – tylko bez nazwisk, by nie „spalić” murowanych kandydatur.

Pana Hatalskiego (bo jest przy okazji konserwatystą), aż trzęsie się, by Unię zreformować i nadać jej inny (oczywiście bardziej konserwatywny) kurs, tymczasem p. Piotr też się trzęsie, by przypadkiem nic nie reformować, bo przecież wszystko idzie w jak najlepszym kierunku. Przy czym, gdyby jutro miało odbyć się referendum czy zostajemy w UE, czy też wychodzimy – obaj czcigodni panowie zagłosowaliby za pozostaniem. Ja nie ukrywam, że chciałbym tę trumnę z rozkładającym trupem opuścić jak najszybciej…

 I teraz wracam do moich polemik z p. Hatalskim. Chciałbym zapytać czy po wyroku TSUE, który orzekł, że pieniądze – i owszem – nam się należą, ale… musimy zatańczyć, tak jak nam Bruksela  zagra, naszła pana jakaś refleksja? Czy śpi się panu dobrze, czego życzę oczywiście z całego serca? Pana Piotra nie pytam, bo intuicyjne wyczuwam, że śpi mu się wygodnie, snem sprawiedliwego. A pan, panie Tadeuszu jak tam z nocnymi marami, żadnych koszmarów? Co pan chce reformować? Nie dostrzega pan, że to oni powoli „reformują” Polskę. Jakich jeszcze chce pan dowodów? Właśnie zostało potwierdzone czarno na białym, kto tu stawia warunki, a kto ma je wypełniać!

Na miejscu rządu zrezygnowałbym z tych pieniędzy i powiedział, gdzie mogą sobie je włożyć. Ale tu nie chodzi o te pieniądze, bo raz rok, za dwa Bruksela zacznie panu meblować dom. Zresztą już meblują. Nie tak dawno rząd warszawski (to chyba adekwatna nomenklatura) pytał się towarzyszy z Brukseli, czy w obliczu galopującej inflacji może…obniżyć VAT na niektóre produkty. Szok i niedowierzanie.

Czas na poważnie myśleć o Polexicie!  I czas najwyższy postawić tezę, że skrajnością nie jest pisanie o Polexicie, ale pisanie o pozostaniu w eurokołchozie, w takim kształcie, jak go lepią lewicowi samobójcy z zachodu.

Henryk Piec
Henryk Piec
h.piec@merkuriusz24.pl

Wesprzyj portal Merkuriusz24.pl

Jeśli spodobał Ci się ten tekst i chcesz nas wesprzeć, możesz wpłacić symboliczną kwotę na rozwój całego naszego portalu. Każda pomoc pozwala nam tworzyć więcej wartościowych treści i wspiera pracę całej redakcji. Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Subskrybuj

spot_imgspot_img

Popularne

Więcej w temacie
Powiązane tematy

Polskie grudnie – Pamiętamy! Debata w sali BHP

Debata w historycznej Sali BHP pokazała, że spór o ocenę III RP, rozliczenia z komunizmem i pamięć o polskich Grudniach wciąż budzi emocje. To opowieść o faktach, które wielu do dziś woli przemilczeć.

Tusk chce płacić za Niemców, ale…nie z własnej kieszeni. Czy pójdziemy regresem?

Premier Tusk ogłasza plan: jeśli Niemcy nie zapłacą, Polska „wyręczy ich” w odszkodowaniach. Geniusz polega na tym, że kasę wyczarować będzie trzeba z niczego.

Belmondo, Hitler i Kmicic? Nasi…(?) Dzwonić do Daniela!

Piątek, 2000 r., "Zachęta". Daniel Olbrychski wyciąga szablę i niszczy wystawę "Nazistów". Dlaczego? Bo zadzwonił Belmondo. A licealistka zadała jedno pytanie…

Ludzie władzy i „dzieci Hollywood”. Hejt na dziecko!*

Gdzie zniknęły granice, które kiedyś nawet gangsterzy szanowali? Od kodeksów honorowych po brutalną codzienność – upadek norm w kulturze i polityce mówi o nas więcej niż sądzimy.