Hołownia – od showmana demokracji do własnej politycznej katastrofy

Date:

Fajnym marszałkiem Szynom Hołownia był! Nawet niektórym politykom opozycji łza się o oku kręci, zwłaszcza, że po Szymku laskę ma chwycić towarzysz Włodzimierz Czarzasty, czerwony jak sweterek, w którym zazwyczaj paraduje i pajacuje.

O tempora, o mores!” – krzyknął Cyceron widząc w senacie Katylinie, przywódcę spisku na jego życie. Też się krzyczeć chce, ale co to dzisiaj da! Naród ma pamięć krótszą niż reklama płatków śniadaniowych…

A zapowiadało się ciekawie. Pan Hołownia od konstytucyjnej beksy awansowała na drugą osobę w państwie i z uśmiechem showmana próbował wytresować sejmowe zwierzyńce, niczym konferansjer pilnujący, żeby kabaret nie rozleciał się przed przerwą na reklamy.

Był popcorn, coca-cola z lodem i solone orzeszki. Słupki oglądalności poszybowały w górę, jak V-2 na testach próbnych w ośrodku doświadczalnym Peenemünde na wyspie Uznam. Ileż to było achów i echów nad nową jakością, która miała wyznaczyć świeże standardy polskiej demokracji, do tamtej pory dławionej żelaznym uściskiem El-komendante (czytaj: Kaczyński).

Wszystko pięknie żarło do czasu wyborów prezydenckich, kiedy to głową państwa został bliżej szerszej opinii publicznej nieznany (no mame) Karol Nawrocki.

Jakieś „inne szatany” zaczęły wówczas krążyć wokół pana marszałka i namawiać go miały do działań niecnych, rzekłbym nawet, że plugawych.

Sam marszałek rzucił między lud dwa jakże ważkie, a doniosłe słowa, a dotyczyły one: zamach stanu! Ponoć samemu Donaldu, jak tylko to usłyszał, oczko opadło do samej ziemi.

Później jednak marszałek Hołownia zaczął raczkiem, raczkiem wycofywać się z tych słów, że to taka niby przenośnia, jakaś metafora, a – tak w ogóle – dzień wcześniej był na urodzinach u Józefa.

Ten, kto był na urodzinach Józefa, wie, że dzień po – stukot podkutych łap białych mew o parapet może doprowadzić człowieka do szał. I później wychodzą takie hocki klocki jak z tym „zamachem”.

Koniec końców marszałek Karola Nawrockiego zaprzysiągł na prezydenta, czym zasłużył sobie na dozgonną nienawiść Silnych Razem i hydraulików z Homokomndo.

Po drugiej zaś stronie zaczęto trąbić o wybitnym „mężu stanu” i że właściwy człowiek na właściwym miejscu…

Nie będę ronił łez nad marszałkiem Hołownią. Masz Grzegorzu Dyndało to, czego chciałeś i co ofiarowałeś innym… Krzyżyk na drogę!

To, że marszałek Hołownia zaprzysiągł prezydenta jest jedynie okolicznością łagodzącą, ale nie ściąga z niego odpowiedzialności za to, że żyrował ekipę Tusk, gdy ta rozmontowywała państwo.

Także żegnam pana marszałka bez zbędnych czułości.

Konrad Dziecielski
Konrad Dziecielski
k.dziecielski@merkuriusz24.pl

Wesprzyj portal Merkuriusz24.pl

Jeśli spodobał Ci się ten tekst i chcesz nas wesprzeć, możesz wpłacić symboliczną kwotę na rozwój całego naszego portalu. Każda pomoc pozwala nam tworzyć więcej wartościowych treści i wspiera pracę całej redakcji. Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Subskrybuj

spot_imgspot_img

Popularne

Więcej w temacie
Powiązane tematy

Werble premiera, cisza w Sztabie. Polski teatr polityczny w cieniu nadciągającej inwazji.

Premier alarmuje o rychłej wojnie, a polska armia trwa w letargu. Czy grozi nam inwazja, czy to tylko brutalny teatr polityczny? Brak mobilizacji i cisza w Sztabie obnażają słabość państwa.

Flota, której nie ma – problem, który jest! Gdzie znika polska bandera?

Statki polskich armatorów pływają pod obcymi banderami. Polska flota handlowa znika, a państwo traci kontrolę nad łańcuchami dostaw. To wynik lat braku strategii morskiej i cicha kapitulacja.

Poczobut: Nienegocjowalna miara człowieczeństwa kontra „plastelinowa” historia

Andrzej Poczobut swoim przemówieniem burzy misterną narrację o „wyzwoleniu”. Przypomina o wartościach nienegocjowalnych: honorze i wierności, stając się wyjątkowo niewygodnym świadkiem historii.

Między alarmem a ciszą. Sztorm na horyzoncie czy tylko polityczna mgła nad trzęsawiskiem?

Gdy kapitan ogłasza wojnę za kilka miesięcy, załoga spodziewa się rozkazów, a nie politycznej flauty. Czy premier Tusk naprawdę widzi sztorm na horyzoncie, czy jedynie bawi się lękiem pokoleń?