Kapuściane łby mendzą!

Date:

Pani redaktor z Polsatu mówi, że Unia Europejska ma duży problem z nielegalnymi imigrantami. Zgoda. Ale jest to wyświechtany frazes, nad którym mendzą (przepraszam, bo już nie wiem jakiego delikatniejszego określenia użyć) kapuściane łby. Cały czas rozmawiamy jednak o skutku, a nie o przyczynie. Otóż pragnę postawić tezę, że nasiedlanie Europy milionami imigrantów jest zorganizowaną operacją, za którą stoją nie tylko zorganizowane gangi przemytników, parające się handlem „żywym towarem”, ale również (a może przede wszystkim) lewicowo-liberalne elity, które chcąc lepić „nowego człowieka” (skąd my to znamy?) muszą podmyć fundamenty starej, przywiązanej do swojej tożsamości Europy.

Ktoś powie, a gdzie dowody, na udowodnienie tej (niezbyt ryzykownej) tezy? Postawmy oto takie pytanie: Czy kraje UE posiadają instrumenty pozwalające na zatrzymanie nielegalnej imigracji? Posiadają. Takimi instrumentami są: straż graniczna, działająca na pierwszej linii, policja, mogąca wyłapywać tych, którzy przedarli się przez granice UE, a w odwodzie stoi jeszcze wojsko i szereg (sowicie opłacanych) służb specjalnych, które – chyba – penetrują kraje, z których fale imigrantów ruszają w drogę ku sytej Europie. Mówiąc krótko problem można zwalczać już u źródła, a  tymczasem Europę zalewają kolejne masy imigrantów.  

Australia poradziła sobie z problemem, Wielka Brytania jest na dobrej drodze, by położyć tamę niechcianym gościom, a UE… nie daje rady. Taka karma? Nie! Kiedyś przeprowadzałem wywiad z gen. Tadeuszem Ruskiem, byłym szefem Wojskowych Służb Informacyjnych, który próbował mnie przekonać, że mafia samochodowa w PRL (kradnąca auta w RFN) funkcjonowała niezależnie od komunistycznych struktur bezpieczeństwa. Przeanalizujmy ówczesną sytuację: auto kradzione było w RFN, musiało zostać przewiezione przez granicę niemiecko-niemiecką, później przez granicę niemiecko-polską, a na końcu musiało zostać wprowadzone w obieg prawny w PRL-u, które było przecież państwem totalitarnym. Gdyby nad mafią samochodową nie było tzw. dachu (instytucji jej chroniącej), to żadne auto nie przekroczyłoby granicy!

Tak samo jest z nielegalnymi imigrantami. Bez przyzwolenia lewicowo – liberalnych elit mogliby sobie – co najwyżej – pojeździć palcem po mapie.  A tak będą deptać nasze trawniki.

Henryk Piec
Henryk Piec
h.piec@merkuriusz24.pl

Wesprzyj portal Merkuriusz24.pl

Jeśli spodobał Ci się ten tekst i chcesz nas wesprzeć, możesz wpłacić symboliczną kwotę na rozwój całego naszego portalu. Każda pomoc pozwala nam tworzyć więcej wartościowych treści i wspiera pracę całej redakcji. Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Subskrybuj

spot_imgspot_img

Popularne

Więcej w temacie
Powiązane tematy

Polskie grudnie – Pamiętamy! Debata w sali BHP

Debata w historycznej Sali BHP pokazała, że spór o ocenę III RP, rozliczenia z komunizmem i pamięć o polskich Grudniach wciąż budzi emocje. To opowieść o faktach, które wielu do dziś woli przemilczeć.

Tusk chce płacić za Niemców, ale…nie z własnej kieszeni. Czy pójdziemy regresem?

Premier Tusk ogłasza plan: jeśli Niemcy nie zapłacą, Polska „wyręczy ich” w odszkodowaniach. Geniusz polega na tym, że kasę wyczarować będzie trzeba z niczego.

Belmondo, Hitler i Kmicic? Nasi…(?) Dzwonić do Daniela!

Piątek, 2000 r., "Zachęta". Daniel Olbrychski wyciąga szablę i niszczy wystawę "Nazistów". Dlaczego? Bo zadzwonił Belmondo. A licealistka zadała jedno pytanie…

Ludzie władzy i „dzieci Hollywood”. Hejt na dziecko!*

Gdzie zniknęły granice, które kiedyś nawet gangsterzy szanowali? Od kodeksów honorowych po brutalną codzienność – upadek norm w kulturze i polityce mówi o nas więcej niż sądzimy.