Władysław Łokietek i odrodzona Korona Królestwa Polskiego

Date:

W ubiegłym roku z dumą obchodziliśmy tysiąclecie koronacji królewskiej Bolesława Chrobrego i Mieszka II. Akt koronacji głowy państwa, o którym mało kto słyszał pół wieku wcześniej, które dopiero dzięki przyjęciu chrztu przez Mieszka I wynurzyło się z tła anonimowych barbarzyńskich bytów politycznych, miał fundamentalne znaczenie dla jego teraźniejszości i przyszłości. Korona królewska Chrobrego i jego następców czyniła z Polski suwerenny podmiot, niezależny od dotychczasowego protektora – Cesarstwa Niemieckiego. Państwo polskie stawało się równe innym europejskim monarchiom, w których władza ich królów, jako Bożych pomazańców, pochodziła już nie z nadania cesarskiego, ale absolutnie najwyższego – Bożego.

Boska sankcja, która wzmacniała autorytet króla wobec innych władców oraz własnych poddanych, oprócz powagi państwa, podnosiła również pozycję Kościoła, który we wczesnośredniowiecznej Polsce był swego rodzaju egzoszkieletem w wymiarze instytucjonalnym, kulturowym i duchowym. Metropolia gnieźnieńska potwierdziła koronacją, dokonaną rękami jej arcypasterza, niezależność Kościoła polskiego od hierarchii niemieckiej. Korona królewska, jako przedmiot symbolizujący władzę, obrazowała odrębności państwa pierwszych Piastów od cesarstwa i ciągłości ich władzy nad tym państwem. W przypadku monarchii patrymonialnej, jaką nadal była Polska, korona pozwalała uniknąć konieczności podziału na dzielnice dla wszystkich spadkobierców.

I choć granice (i trwałość) Królestwa Polskiego zostały zakwestionowane przez jego sąsiadów (Niemcy, Ruś, Czechy) jeszcze za życia Mieszka II, który utracił koronę a wkrótce potem i życie, swoje skronie przyozdobi nią jego wnuk, Bolesław Śmiały w 1076 roku. Ta koronacja również nie okaże się trwała. Po zabójstwie biskupa Stanisława i buncie możnych w 1079 roku król zostaje wygnany i przez ponad dwa wieki Polska nie będzie miała suwerena. Ten brak boleśnie odbije się na jej dziejach: podział na dzielnice, utrata znaczenia państwa polskiego na arenie międzynarodowej, wewnętrzne konflikty i wojny, utrata terytoriów wskutek najazdów i zewnętrznej ekspansji. Na szczęście, w odróżnieniu od Litwy czy Rusi Halickiej które miały w XIII wieku tylko jednorazowych królów, tradycja Korony Królestwa Polskiego przetrwała okres rozbicia dzielnicowego. Na przełomie XIII i XIV wieku, kiedy sięgnie po nią najpierw na krótko Przemysł II w 1295 roku, a potem Wacław II w 1300, zmieni się również jej znaczenie.

Korona przestaje być jedynie symbolem władzy suwerennej w wyłącznej dyspozycji przedstawiciela dynastii, a staje się wyrazem zbiorowych interesów polskiej wspólnoty, której król jest najwyższym reprezentantem i depozytariuszem. Symbolizuje także trwałość, ciągłość i jedność państwa w czasie i przestrzeni, nawet jeśli w jakimś okresie utraci ono którąś krainę albo panuje w nim bezkrólewie. Tak postrzeganą koronę przywdział na swe skronie 20 stycznia 1320 roku na Wawelu Władysław Łokietek, zamykając symbolicznie okres rozbicia dzielnicowego. Trzeba tu przypomnieć, że rządzone przez niego królestwo nie posiadało nawet połowy ziem jakie miał Mieszko I. Że miało spory terytorialne z Krzyżakami i Czechami i że książęta śląscy i mazowieccy hołd lenny składali w Pradze a nie Krakowie. Że wreszcie tytuł króla Polski prawnie należał się Janowi Luksemburskiemu.

Ale to właśnie Łokietek swoim uporem, konsekwencją i wytrwałością, kiedy trzeba mieczem, kiedy trzeba dyplomacją, prowadząc od 1275 roku swoją grę o tron, odzyska Polskę dla Polaków a jej koronę dla Piastów. Jego panowanie w odrodzonej monarchii zapoczątkuje okres świetności i rozwoju Królestwa Polskiego. W swych zabiegach, uwieńczonych zgodą papieża Jana XXII na koronację, książę miał wielkie poparcie Kościoła i rycerstwa. Pomocny był także sojusz z Królestwem Węgier. Lekcja, którą współczesnym daje Władysław Łokietek pokazuje – jak to już było w wielu historiach – że dobry i skuteczny przywódca stojący na czele małej, ale zdeterminowanej grupy może osiągnąć niewyobrażalny sukces. Może zjednoczyć kraj, zakończyć waśnie, odzyskać suwerenność, zapewnić rozwój i dobrobyt. Kto będzie naszym Łokietkiem?…

Wesprzyj portal Merkuriusz24.pl

Jeśli spodobał Ci się ten tekst i chcesz nas wesprzeć, możesz wpłacić symboliczną kwotę na rozwój całego naszego portalu. Każda pomoc pozwala nam tworzyć więcej wartościowych treści i wspiera pracę całej redakcji. Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Subskrybuj

spot_imgspot_img

Popularne

Więcej w temacie
Powiązane tematy

22 czerwca 1941 r. – początek operacji „Barbarossa” . Złapał Niemiec Moskwicina, a Moskwicin za łeb trzyma.

22 czerwca 1941 roku runął pakt katów Europy. Operacja Barbarossa to nie tylko krwawy zwrot akcji, ale i brutalny koniec przyjaźni Stalina z Hitlerem. Poznaj prawdę ukrytą pod maską sowieckiego mitu.

Zbrodnia bez przypisów. Dlaczego wyjaśnienie a moralny osąd Wołynia ciągle nam umykają

Czy zrozumieć znaczy wybaczyć? Gdy w grę wchodzi Wołyń, czyste wyjaśnienie a moralny osąd natychmiast się zderzają. Ukraińscy bohaterowie wpadają w pułapkę własnej historii, karmiąc rosyjską propagandę.

Kto bohater, kto drań czyli hańba i prawda, o której zbyt długo milczano.

Czy można przeżyć życie, wytykając zdradę tym, którzy mają władzę i pieniądze? Trwa Rok Sergiusza Piaseckiego – pisarza, który za odwagę i pisanie prawdy wciąż płaci ogromną cenę. Poznaj historię bohatera.

Prymas Tysiąclecia: orle serce, wiara, która nie ustąpiła, i ślady wyryte na skale

Mija 45 lat od śmierci Prymasa Tysiąclecia. Wiara, nadzieja i miłość stały się programem narodu. Bez niego historia Polski i Kościoła potoczyłaby się inaczej. Ślady? Nie w piasku — w skale.