Prezydenta nie będzie na marszu! Niespodziewana zmiana poglądów

Date:

Są ludzie, którzy trwają przy swoich poglądach jak stary dąb przy drodze — niewzruszeni wichrami historii, nieugięci przed koniunkturalnymi podmuchami. I są tacy, którzy zmieniają zdanie częściej niż skarpety. O ile jednak zmiana skarpet jest zjawiskiem niezwykle pożądanym z powodów jak najbardziej higienicznych, o tyle zmiana poglądów — szczególnie codzienna — pachnie raczej czymś innym: może to jest emocjonalna niestabilność, a może zwyczajny brak charakteru, tyle że przebrany za (obecnie modną) otwartość umysłu, która to cecha jest charakterystyczna dla ludzi galopującego Postępu.

Najciekawsze jest to, że on (a kto, to zaraz ujawnię) nigdy nie ma wrażenia, iż sobie przeczy. Gdy mu przypomnisz, że wczoraj mówił coś zupełnie odwrotnego, odpowie z uśmiechem: „Wczoraj? Ależ, drogi panie, wczoraj to były zupełnie inne czasy!” No, cóż konsekwencja jest dziś cnotą ludzi niemodnych, a wręcz zacofanych. Gdyby jednak nasz bohater żył w czasach sarmackich, w karczmie dostałby po prostu dzbanem po głowie od kogoś, kto miał dłuższą pamięć niż on. Dziś jednak karczmy zastąpiły telewizory, a kufel — komentarz na X.  Może więc ów człowiek nie jest wcale hipokrytą, tylko doskonałym produktem, idealnie dopasowanym do naszych czasów? Może ma po prostu duszę demokraty doskonałego — tak elastyczną, że dopasowuje się do wszystkiego jak dres z lycry? Maciej Rybiński, nieżyjący już mistrz pióra, powiedziałby zapewne, że to nowy typ homo sapiens — homo elastycus, człowiek sprężysty moralnie i ideowo. W końcu, jak mawiają niektórzy, „życie jest zbyt krótkie, by mieć tylko jedno zdanie”.

Po tym zdecydowanie przydługim wstępie wyjawię w końcu o kogo tu chodzi: o naszego (2 h) prezydenta Rafała Trzaskowskiego, który w jednym z ostatnich wywiadów oświadczył, że „nie weźmie udziału w tegorocznym Marszu Niepodległości”. Świat wstrzymał oddech, ale tylko na chwilę, bo teraz reklama:

NIE JESTEŚMY OBIEKTYWNI!
Czytaj Merkuriusz24.pl

Po reklamie przypominamy, że jeszcze w kampanii prezydenckiej (tej po której Rafał Trzaskowski został prezydentem na dwie godziny) lider KO w rozmowie ze Sławomirem Mentzenem przekonywał, że ma nadzieję, że „będzie taka okazja”, aby w marszu pójść razem. Zapomniał dodać, który rok ma na myśli. Jeszcze wcześniej, gdy o fotel prezydenta walczył z Andrzejem Dudą, też deklarował, że w marszu to on chętnie weźmie udział, jeżeli inicjatywa „nie będzie wykorzystywana politycznie”. Odpowiedział mu wówczas szef Marszu Niepodległości, pisząc na Twitterze: „Od początku powtarzam, że Marsz Niepodległości jest wydarzeniem dla wszystkich patriotów. Jak już pan Trzaskowski będzie stawiał Polskę na pierwszym miejscu, a nie Niemcy, to serdecznie zapraszam”. Trudno nadążyć za panem Trzaskowskim, bo nawet jeżeli przyjąć, że poglądy (w obozie z którego wywodzi się prezydent Warszawy) nie są pojęciem stałym, to jednak tak gwałtowna zamiana pozycji przypomina grę w hokeja na najwyższych obrotach – trudno nadążyć za krążkiem.  

A świat, proszę państwa, patrzy, słucha i wstrzymuje oddech. Z podziwu? Nie. Raczej z ciekawości. Bo p. Trzaskowski zaraz zmieni zdanie i… zacznie oddychać odwrotnie!

Konrad Dziecielski
Konrad Dziecielski
k.dziecielski@merkuriusz24.pl

Wesprzyj portal Merkuriusz24.pl

Jeśli spodobał Ci się ten tekst i chcesz nas wesprzeć, możesz wpłacić symboliczną kwotę na rozwój całego naszego portalu. Każda pomoc pozwala nam tworzyć więcej wartościowych treści i wspiera pracę całej redakcji. Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Subskrybuj

spot_imgspot_img

Popularne

Więcej w temacie
Powiązane tematy

Rzemieślniczy wyścig zbrojeń, czyli rakieta ręczna w natarciu – Marta Wcisło

Politycy zamieniają debaty o klimacie na strategię wojskową. Wierzą, że obroni nas rakieta ręczna klepana pod osłoną nocy. Znakomity pokaz czystej, niczym niezmąconej pewności siebie.

Od Reagana do Jachiry – kiedy mężów stanu zastępują wieczni celebryci. O politycznej epidemii niedojrzałości.

Reagan wygrał Zimną Wojnę, Zełeński dźwiga ciężar inwazji. A Klaudia Jachira? To symbol niedojrzałości, gdzie brak refleksji udaje odwagę. Dlaczego współczesna polityka tak bardzo kocha puste naczynia?

Wielkie Sprzątanie w Szwecji. Polityczna poprawność traci władzę Kraj, który otworzył granice, teraz zmienia kurs.

Sztokholm przeciera oczy i odrzuca knebel poprawności. Czy porzucenie pojęcia „islamofobii” to początek końca ery politycznego szantażu w Europie? Szwecja mówi „dość” i zaczyna Wielkie Sprzątanie.

Werble premiera, cisza w Sztabie. Polski teatr polityczny w cieniu nadciągającej inwazji.

Premier alarmuje o rychłej wojnie, a polska armia trwa w letargu. Czy grozi nam inwazja, czy to tylko brutalny teatr polityczny? Brak mobilizacji i cisza w Sztabie obnażają słabość państwa.