Oddaj mi Polskę Donaldzie! Bez taryfy ulgowej

Date:

Koalicja Obywatelska posiada ponoć plan na utrzymanie władzy po 2027 r. Jak na razie wszystkie znaki nie niebie i ziemi wskazują na to, że KO poniesie porażkę podobną do pogromu w Lesie Teutoburskim, gdzie plemiona germańskie zniszczyły trzy rzymskie legiony dowodzone przez Publliusza Kwinkcjusza Warusa. Po tej katastrofie Oktawian August miał chadzać w bezsenne noce po korytarzach swojego pałacu wołając: „Quinctili Vare, legiones redde” (Warusie, zwróć mi moje legiony). Kto będzie wołał: „Donaldzie, zwróć moją Polskę”, tego nie wiem, ale najwidoczniej w KO narasta świadomość, że topór powili zmierza ku szyi.

Aby zapobiec politycznej dekapitacji Donald Tusk planuje konsolidację Koalicji Obywatelskiej, co nastąpiło w minioną sobotę, poprzez wchłonięcie dwóch przystawek: Nowoczesnej i iP (taka mała zagadka, co to za formacja była). Teraz przed KO wybory nowego przewodniczącego, którym ma zostać… (oczywiście nie kto inny) jak Donald Tusk. Aż strach pomyśleć, kto wygra, gdy na liście kandydatów widnieje tylko jeden nazwisko! Gdzieś z pola widzenia zniknął Radosław Sikorski, którym to nazwiskiem jeszcze nie tak dawno ekscytowało się ok. 30 procent Polaków – pokładając w nim nadzieję, jak nie przymierzając mieszkańcy Kłodzka w zbiorniki retencyjne. Kreski bym na pana Sikorskiego jeszcze nie kładł, bo może zostać wyciągnięty z kapelusza jak ten królik za uszy. Ale czarodziej zamiast królika może wyciągnąć pałkę.

Dlatego w planie znalazła się emocjonalna kampania wyborcza z ostrzeżeniami przed Konfederacją, a także „dojechaniem” PiS-u. Bo jak powszechnie wiadomo, gdy brak pomysłów na przyszłość — najlepiej postraszyć przeszłością (PiS, to złodzieje i samo zło) oraz zagrać na negatywnych emocjach (Konfa, to faszyści). Zamiast programu pozytywnego będziemy mieli psychodramę: chochlę strachu, szczyptę świętego oburzenia i garść haseł o „obronie zagrożonej demokracji”. Do łaski wróci teza, że PiS i Konfederacja (aż ręka mi drży, gdy mam napisać tę frazę) chcą wyprowadzić Polskę z Unii Europejskiej!!!  No bo jak tu inaczej rozpalić emocje, skoro ceny nie spadają a wręcz przeciwnie, sondaże nie są obiecujące (szczególnie dla PSL i 2050), a entuzjazm z 2023 roku topnieje szybciej niż lody Antarktydy w wyniku ocieplenia klimatu.

I na koniec KO zamierza reaktywować think tank: Instytut Obywatelski, który przez długi czas pozostawał w uśpieniu – taka wyjątkowo przypadłość wszystkich formacji, które zdobyły władzę i osunęły tych, który lewarowi ich ku niej, jako już zbędny i niepotrzebny balast. Czy Instytut pomoże KO? Otóż żadne programy i żadne wzniosłe hasła nie zastąpią tego co jest w lodówce, cen na straganach, opłat za prąd.  Coś przez skórę czuję, że najłatwiejsze będzie „dojechanie” PiS, bo i minister (nie)sprawiedliwości swój i chłopaki z ABW dostali nowe kominiarki. Siła jest! Ale czy siła argumentów?

Prawdziwa władza jest tam, gdzie kończy się propaganda, a zaczyna się ser w promocji, kawa w kubku i pieluchy dla dziecka. W polityce można machać kominiarką, a w kuchni – liczyć każdy grosz. I tutaj nie ma taryfy ulgowej – ani dla Tuska ani dla mojej lodówki.

Konrad Dziecielski
Konrad Dziecielski
k.dziecielski@merkuriusz24.pl

Wesprzyj portal Merkuriusz24.pl

Jeśli spodobał Ci się ten tekst i chcesz nas wesprzeć, możesz wpłacić symboliczną kwotę na rozwój całego naszego portalu. Każda pomoc pozwala nam tworzyć więcej wartościowych treści i wspiera pracę całej redakcji. Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Subskrybuj

spot_imgspot_img

Popularne

Więcej w temacie
Powiązane tematy

Zaproszenie na progu płonącego domu. Hiszpańska polityka migracyjna wystawia rachunek

Kiedy granica staje się tylko teorią, hiszpańska polityka migracyjna przynosi zapaść w Ceucie. To nie histeria sąsiadów, lecz rachunek za wysyłanie w świat niebezpiecznych sygnałów bez pokrycia.

Od tragedii do farsy. Polska między narodowym mitem a polityką strachu!

Gdy narodowe tragedie zastępuje polityczna farsa, a rakiety w rzepaku stają się narzędziem władzy. Czy groteskowe zarządzanie strachem to jedyny pomysł rządzących na zaczarowanie rzeczywistości?

Od szczawiu do dębu. Kawa z żołędzi jako nowy program socjalny rządu

Miało być taniej i nowocześnie, a kończy się kursem survivalu. Gdy ceny na rynkach szybują, rząd ma prostą radę: kawa z żołędzi. Czy po mirabelkach i pokrzywie przyjdzie pora na trawę z trawnika?

12 tysięcy zamiast 60. Wielka obietnica dostała mały druk!

Doczekaliśmy się. Wreszcie po 1000 dniach rządzenia wprawdzie miało...