Premier Donald Tusk opublikował w sieci zdjęcie ze stacji benzynowej z ceną benzyny bezołowiowej „95” po 5,18 zł. „Czy mogę być winny grosika?” – napisał szef rządu, nawiązując tym samym do słynnej obietnicy sprzed wyborów w 2023 roku, gdy obiecywał paliwo po 5,19 zł za litr. Przypomniały mi się słowa premiera z kwietnia 2024 roku, kiedy to Donald Tusk podczas konferencji prasowej był pytany o to, czy obietnica ceny 5,19 zł za benzynę jest nadal aktualna. „Te słowa padły dokładnie wtedy, kiedy pan Obajtek jako prezes Orlenu bawił się cenami w zależności od tego, co się opłacało PiS-owi, a raczej — co się nie opłacało. Dokładnie wtedy benzyna mogła kosztować 5,19 zł” — odpowiedział wówczas premier. „Ja nie biorę odpowiedzialności za ceny benzyny, to nie jest decyzja premiera” – dodał. Ja zwariuje z tym Tuskiem! To jest jakiś dom wariatów.
Dorota Wellman, (sarenka nasza umiłowana) zapytana o Szymona Hołownię, gorzko oceniła byłego kolegę ze swojej stacji. Co więcej, wytknęła mu brak zasad. „Nasze nadzieje rozpłynęły się jak lody waniliowe — mówiła. – To, że jest zamaskowanym konserwatystą, wiedziałam od początku. Natomiast to, że będzie zachowywał się tak, jak się zachowuje w tej chwili albo jak zachowywał się do tej pory, no, to jest ogromny dla mnie zawód, bo zasady należy mieć, a tu widać, że ani zasad… Nie wiadomo właściwie, po co to było?”. Po co to było? Najkrócej rzecz ujmując – dla oszukania naiwnego elektoratu. I się udało. A nadzieja? Jak zapewne pani wie, nadzieja jest matką głupich i nieszczęśliwych, ale jak każdą matkę – należy ją kochać.
Donald Tusk kupił choinki w Sopocie podczas rodzinnego spaceru w ostatni przedświąteczny weekend. Premier zapłacił 150 zł za dwa świerki, większy dla córki i wnuczek oraz mniejszy dla siebie, a uwagę przyciągnął prosty gest – Tusk nie wziął reszty. Ludzki pan! Kto pamięta 2017? Ja pamiętam! Wówczas to nasz dwugodzinny prezydent Rafał (Bonżur) Trzaskowski dał kobiecie żebrzącej na lekarstwa – 20 gr! (słownie: dwadzieścia groszy). Sytuacja miała miejsce przed lokalem należącym do Magdy Gessler, jednej z najdroższych cukierni stolicy, gdzie nasz niedoszły kupił cztery ciastka za 44 zł. I pomyśleć, że taki prezydent przeszedł nam obok nosa!
Aby zachęcić wiernych do udziału w „nabożeństwach”, do ewangelickiego zboru w Dolnej Saksonii w Niemczech zaproszono tancerkę, która wykonała taniec na rurze. Pokaz tańca na rurze miałby być symbolem… czasu wyzwolenia, jakim jest Adwent. W czasie kazania pastorka zachęcała zgromadzonych, by zastanowili się nad tym, co ich więzi i w jaki sposób mogą się wyzwolić z więzów. Gdyby pastorka podała jeszcze alkohol, to byłby klub nocny pełną gębą.
Profesor Andrzej Fal z Towarzystwa Zdrowia Publicznego przyznał, że popiera pomysł zakazu sprzedaży alkoholu od 22:00 do 10:00 rano. Jak stwierdził, chętnie podpisałby się pod takimi ograniczeniami. Przypomnijmy, że część miast wprowadziła już zakaz sprzedaży alkoholu od 22:00, inne – jak Kraków – dopiero od północy. Zazwyczaj prohibicja kończy się o poranku. Rewolucja raz puszczona w ruch nigdy się nie zatrzymuje! Panie premierze jak żyć, jak żyć?
Do pierwszych działań Włodzimierza Czarzastego w roli marszałka Sejmu odniosła się minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz (od Hołowni, tego od lodów waniliowych). „Udało się też i to jest bardzo ważna rzecz, nad którą ubolewam i alarmuję, zrobić to, do czego wszyscy się zobowiązywaliśmy, że wyjedzie z Sejmu zamrażarka, że Marszałek Sejmu nie jest od tego, żeby cenzurować, które projekty posłowie mają głosować, a których nie mają głosować – powiedziała polityk Polski 2050 – Marszałek Hołownia dotrzymał słowa, tej zamrażarki nie było, teraz słyszę niepokojące informacje, że miałaby wrócić, to jest coś wbrew naszym wartościom i wbrew naszym obietnicom” – dodała. Jakim wartościom? Kobieto! Nie po to nasza partia wróciła do wadzy (dobrze napisane), żeby były dotrzymywane jakieś obietnice, że o wartościach nie wspomnę.
Książę Jan Lubomirski-Lanckoroński postanowił opowiedzieć, jak wyglądają u niego świąteczne tradycje. „Nawiążę trochę do tradycji mojej żony, bo ona przywiozła nam tutaj francuskie tradycje. I to jest taka ciekawostka, że oni właściwie też od zawsze jedli mięso na Wigilię i tam bardzo popularnym daniem jest indyk z kasztanami – opowiadał arystokrata. – Na każdą Wigilię mamy właśnie indyka z kasztanami plus buche de Noel, czyli takie specjalne słodkie coś, co wygląda trochę jak kłoda. Do tego mamy rzecz, za którą byliśmy napiętnowani, czyli foie gras” – dodał książę. I przypomniała mi się scena z Franciszkiem Dolasem w Legii Cudzoziemskiej, który został oddelegowany na odcinek kuchni: „A jak stąd wyjdę zrobię wam…zalewajkę, albo pyzy. Jak moja matka zrobiła pyzy, to niech się schowają wasze żaby i ślimaki. Pulchniutkie ze słoninką”. I proszę przyjąć do wiadomości wasza książęca mość – Francuzi, to barbarzyńcy!
Marianna Schreiber opublikowała na Instagramie relację, w której zdradziła swoje plany na najbliższe lata. „Kochani, 2025 rok zamienia się na 2026. Dlatego nowy rok, nowa ja” — powiedziała, zwracając się bezpośrednio do fanów. Jak podkreśliła, tym razem nie chodzi o kolejne medialne projekty ani zmianę wizerunku, lecz o coś znacznie bardziej osobistego. Panna Marianna rozpocznie studiować? Jaki kierunek? „Doszłam do wniosku, że wy wybierzecie mi kierunek studiów, a ja na niego pójdę” — zapowiedziała panna Marianna. Po chwili stwierdziła z uśmiechem, że wybór jest dość prosty. — „Macie do wyboru albo seksuologia, albo… seksuologia”. Panna Schreiber to ta, która bije mężczyzn – właściwie pobiła jednego w ringu. Jest bardzo prawdopodobne, że ten mężczyzna chociaż raz pannie Schreiber się odwinął i trafił w głowę. Stąd te liczne przypadłości.






