UE pożycza Kijowowi 90 mld euro, a Polska wchodzi w to bez wahania. Podczas gdy sąsiedzi chłodno kalkulują i pilnują swoich pieniędzy, my wystawiamy portfele. Czy za uśmiechy w Brukseli zapłacimy zapaścią w NFZ?
Dlaczego Polski znów nie ma przy stole rozmów o Ukrainie? Czy to błąd, czy chytry manewr, w którym Tusk i Sikorski próbują uniknąć roli głównego płatnika europejskiej „studni bez dna”?
Coraz więcej uwagi skupia się na Braunie, choć nikt nie chce głośno przyznać, dlaczego. Właśnie w tym napięciu, między oficjalnym przekazem a tym, co widać między wierszami, zaczyna się najciekawsza część opowieści.
Polityczny zakład staje się symbolem gry o władzę: gdy premier szarżuje na Zachodzie, prof. Dudek widzi zużycie, a sondaż szybuje — lecz cukierkowy optymizm może zamienić się w gorzką patokę.