Tępa dziada – policjant Lucjan

Date:

Jan Rokita, a więc bohater nie z mojej bajki, opisał ostatnio wydarzenia które mały miejsce w Rabce. Pozwolicie Państwo, że zacytuję: Nie wiem, czy do tej pory coś podobnego w Polsce się wydarzyło, ale w domenie publicznej zdarzenie z Rabki jest precedensem. W tragicznym wypadku podczas wichury, w którym straciły życie trzy osoby, policja z premedytacją uniemożliwiła opatrzenie umierających Świętymi Sakramentami. Z niektórych relacji wynika, że brał ponoć w tym udział również prokurator. Ale nie dosyć na tym. Po zdarzeniu policja rozpętała nagonkę na katolickiego księdza, który wezwany do umierających w pośpiechu przybył na miejsce, aby wypełnić swój podstawowy kapłański obowiązek”.

Na początku pragnę podjąć dwie ważne – z mojego punktu widzenia – kwestie, aby wprowadzić W.Cz. Czytelników w odpowiedni nastrój tegoż felietonu. Dotychczas zawsze stawałem po stronie policji, co łatwo zweryfikować w archiwum. Często moi redakcyjni koledzy czynili mi zarzut, że zbyt pochopnie kładę palec na szali – po stronie policji, a nie zawsze warto. Uważam, że owa przygana jest zasadniczo niesłuszna. Po wtóre, jestem rzymski Katolikiem, co muszę zaznaczyć, bo być może – w tej akurat sprawie -nie jestem obiektywny.

Po pierwsze nie wiem czy p. Rokita opisuje sytuację taką, jaką ona faktycznie była. Rozumiem, że osobiście nie był na miejscu tragedii, a więc musiał posiłkować się jakimiś relacjami świadków. Pytanie czy owe doniesienia są wiarygodne? Nie wiem i nie jestem w stanie tego rozstrzygnąć. Przyjmijmy, że policjanci faktycznie nie dopuścili księdza do udzielenia wiatyku. Ważny jest jednak kontekst tego zajścia, bo jeżeli w tym momencie trwała akacja ratunkowa (resuscytacja – skomplikowane słowo), to oczywiście trudno, aby ksiądz mógł udzielić wiatyku „wchodząc na głowy” sanitariuszy. Sanitariusze w czasie rzeczywistym walczą o życie człowieka i tylko na tym muszą skupić swoją uwagę. Nic nie może ich rozpraszać. Jeżeli jednak ksiądz może, bez szwanku dla czynności sanitariuszy udzielić wiatyku, to powinien to uczynić – ZA ZGODĄ SANITARIUSZY, którzy widząc, że stan ofiary jest krytyczny, powinni księdza dopuścić do osoby jeszcze żyjącej. I tutaj policjant nie powinien mieć nic kompletnie do powiedzenia. Co najwyżej może księdzu pomóc…

Niepokoi mnie coś innego, bo p. Rokita zechciał zacytować także i to: „Policjant przedstawiany w mediach jako „pan Lucjan” (to zapewne fałszywe imię, jak zwykle w przypadku organizatorów nagonek) z udawanym oburzeniem opowiada, jak przybyłemu kapłanowi oświadczył, że „to nie miejsce i czas na jego sakramenty”. A stanowczy sprzeciw księdza ów policjant pointuje w następujący sposób: „Dla niego nie liczył się płaczący ojciec, tylko jego czary. (…) Od kiedy ksiądz szantażuje służby na miejscu zdarzeń i do kiedy to będzie trwać?”.

I tu mamy problem, bo przecież „policjant Lucjan” kreśli te słowa post factum, już po tragedii, a więc ma już „chłodny umysł”.  Nie wiem czy „policjant Lucjan” w ogóle istnieje. Ale po tym wpisie mam nadzieję, że nie! Może ktoś mu się wbił na konto… Nie wiem! I trzeba to sprawdzić. Gdyby jednak okazało się, że „policjant Lucjan” jest postacią z krwi i kości i że napisał te słowa, to mamy do czynienia z policyjną dzidą, tyle że wyjątkowo tępą. Mądry, ale inaczej. Do kiedy będzie to trwać? – pyta Lucjan. Do czasu, kiedy będzie chociaż jeden kapłan i jeden świecki, a oni obaj będą stali w obliczu Śmieci.  Rozumiem, że ta świadomość jest równie trudna jak słowo resuscytacja.

Henryk Piec
Henryk Piec
h.piec@merkuriusz24.pl

Wesprzyj portal Merkuriusz24.pl

Jeśli spodobał Ci się ten tekst i chcesz nas wesprzeć, możesz wpłacić symboliczną kwotę na rozwój całego naszego portalu. Każda pomoc pozwala nam tworzyć więcej wartościowych treści i wspiera pracę całej redakcji. Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Subskrybuj

spot_imgspot_img

Popularne

Więcej w temacie
Powiązane tematy

Belka w oku reformatora. Gdzie krytyka Kościoła staje się pogardą? – Ks. Janusz Chyła

Oczyszczenie czy wyższość elit? Ks. Janusz Chyła bezkompromisowo o granicach reform: krytyka Kościoła jest konieczna, lecz kpina z prostej wiary rani wspólnotę. Pogarda nigdy nie ma usprawiedliwienia.

Die Wahrheit hängt nicht vom Applaus ab!

Ein Interview mit Erzbischof Georg Gänswein, dem langjährigen persönlichen...

Jens Spahn. Koniec kompromisów. Abp Gänswein wyznacza twarde granice tożsamości katolickiej

Abp Gänswein stawia sprawę jasno. Czy polityk może łamać naukę Kościoła i zachować tożsamość katolicką? Gdzie kończy się szacunek, a zaczyna obrona przed publicznym zgorszeniem?

Spadając w przepaść bez dna. Jak koszmar bezsilności otwiera nas na to, czym jest czysta łaska

Covidowy koszmar obnażył iluzje pobożności i odebrał zdolność modlitwy. Co zostaje, gdy znikają wszelkie podpory? Odkryj paradoks grzesznika, którego ocalić może już tylko czysta łaska.