Tożsamość i tradycja: Dlaczego warto pozostać sobą? *

Date:

Spotkałem się kiedyś w Jerozolimie z opinią pewnego żyda, że całej głębi „Pieśni nad pieśniami” nie pojmie ktoś, kto nie zna języka hebrajskiego, nie rozumie żydowskiej historii, religii, poezji i mentalności. Innymi słowy ktoś, kto nie jest żydem.

U prawosławnych w Rosji słyszałem zdanie, że tajemnica wschodniej ikony pozostanie w pewnej części zakryta wobec tych, którzy wyrastają z łacińskiej kultury Zachodu, z Arystotelesa i św. Tomasza. Na Zachodzie bowiem tradycyjnie więcej znaczy słowo, na Wschodzie zaś — obraz, choć obie te przestrzenie są w jakiś sposób komplementarne i nawet potrzebne sobie nawzajem.

Będąc w Japonii spotkałem się z niezwykle dyskretnie wypowiedzianą myślą (Japończycy bardzo dbają o to, żeby nikogo nie urazić), że duchowość Japończyków, z ich bardzo specyficznym podejściem do wiary, Sacrum, prawdy i piękna, jest bardzo trudna do zrozumienia dla kogoś, kto nie jest Japończykiem. Na przykład może tu przyjechać Amerykanin albo Francuz i fascynować się lekkością i ascezą japońskiego malarstwa tuszowego, ale nie odczyta jego istoty, która wyrasta z wielowiekowej tradycji bardzo specyficznej, japońskiej wersji buddyzmu zen. Pięknie opisuje ten problem Jun’ichirō Tanizaki w słynnym eseju „Pochwała cienia”.

Z podobnego powodu zawsze dziwnie podejrzane wydawały mi się ochocze i jakże pięknymi intencjami podyktowane zabiegi chrześcijańskich ekumenistów, których celem było połączenie wyznań „ponad podziałami”. Oczywiście pochwalam zgodę i jedność — zwłaszcza w drodze do prawdy, ale według mnie takie spotkanie w pełnej uczciwości jest możliwe tylko wówczas, gdy odkryjemy formułę, w której będziemy w stanie otworzyć się autentycznie na siebie nawzajem, jednocześnie niczego nie oddając z własnej tożsamości i nie rezygnując z odrębnych tradycji.

A zanim to nastąpi, może zwyczajnie próbujmy szanować się nawzajem i po prostu pozostańmy sobą.

* tytuły pochodzą od redakcji M24

Wesprzyj portal Merkuriusz24.pl

Jeśli spodobał Ci się ten tekst i chcesz nas wesprzeć, możesz wpłacić symboliczną kwotę na rozwój całego naszego portalu. Każda pomoc pozwala nam tworzyć więcej wartościowych treści i wspiera pracę całej redakcji. Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Subskrybuj

spot_imgspot_img

Popularne

Więcej w temacie
Powiązane tematy

X. Stanisław Małkowski 1944-2026

Odszedł ksiądz Stanisław Małkowski – wielki Polak, kapłan wierny...

Kościół na ławie oskarżonych!

Prolog Sprawa Osiedla Maltańskiego pokazuje, jak łatwo w debacie publicznej...

W świecie algorytmów ojciec Kolbe wciąż patrzy na nas!

(...) Dzisiaj, gdy świat coraz częściej nagradza za skuteczność...

Belka w oku reformatora. Gdzie krytyka Kościoła staje się pogardą? – Ks. Janusz Chyła

Oczyszczenie czy wyższość elit? Ks. Janusz Chyła bezkompromisowo o granicach reform: krytyka Kościoła jest konieczna, lecz kpina z prostej wiary rani wspólnotę. Pogarda nigdy nie ma usprawiedliwienia.