Wszyscy kiwają Donalda! Ciężkie czasy dla Tuska

Date:

Ciężkie czasy nastały na Donalda „To nie ja” Tuska. Ciężkie, ale Polska mimo to nadal się uśmiecha. Z jednej strony zabieg, chociaż planowy, ale jednak. Prawdopodobnie to ten lekarz od marszałka Hołowni zadzwonił, przypomniał, telefonicznie zmierzył gorączkę, przypilnował kolejki i zarezerwował stół operacyjny. Tak, teraz to są już inne (chociaż ciężkie), ale jednak lepsze czasy. Później okazało się, że wnuk Donalda (tego naszego) przerósł go o głowę. Informacja też na dwoje babka wróżyła, bo to dobrze, że dzieci nam rosną (nie tak jak za PiS, że nie rosły), ale z drugiej strony nieustająco przypominają nam o nieubłaganie upływającym czasie. Więc to taka dobra informacja, ale nie do końca. No i najgorsza wiadomość, która gruchnęła jak piorun z jasnego nieba, że Donald (ten z USA) zadzwonił do Andrzeja prezydenta Dudy i umówili się na niezobowiązujące piwko. Mam nadzieję, że przy tej ostatniej wiadomości Donald (nasz) był jeszcze przypięty pasami do łóżka, bo mógłby i sobie, i najbliższemu towarzystwu zrobić kęsim kęsim gołymi rękami.

https://twitter.com/PolskaKobieta/status/1856028423476416646

W ogóle, jak Amerykanie mają czelność zaprosić takiego Andrzeja – pożal się Boże – prezydenta? Czy oni w tej Ameryce nie czytają naszej postępowej prasy, nie oglądają amerykańskiej telewizji, które to już dawno wyłożyły (czarno na białym) wszystkim ludziom dobrej woli, że Polska – de facto – nie ma prezydenta, a osoba, która twierdzi, że nim jest, to – po prostu – zwykły Andrzej! Do takiego zwykłego Andrzeja to i policja (pod nieobecność gospodarza) może wjechać do Pałacu i wygarnąć mu gości i zawinąć wprost do więzienia. Ciekawe, czy w Stanach Zjednoczonych znalazłby się taki odważny sędzia i policjanci, którzy weszliby do Białego Domu i zatrzymali jakiegoś gościa Trumpa!? Wątpię, bo agenci Secret Service są wyposażeni w broń, której nie zawahaliby się użyć.

No, ale stało się. Andrzej prezydent Duda poleci do USA na spotkanie z Trumpem. Jak tu przekonać Donalda (nie naszego), że lokator Pałacu Namiestnikowskiego nic nie znaczy, że piwkowanie z nim to zwykła strata czasu? Może trzeba uruchomić jakieś kanały dyplomatyczne, np. poprzez Anne Elizabeth Applebaum! Radźcie, no radźcie, a nie przyglądajcie się tej pięknej katastrofie obozu rządzącego. Już go (naszego Andrzeja) mieli w narożniku, już go obijali bez litości, już sekundant biegł do liczenia, a tu Andrzej prezydent Duda wstał jak ten Feniks z popiołów, otrząsnął się, poprawił krawat i rzekł do Donalda (tego naszego): „I z kim ty chcesz, dzieciaku, tańczyć, z kim?”. Po czym odwinął się zgrabnie i Donald (ten nasz) pojechał od razu na planowy zabieg.

Oczywiście, z tą Anne Elizabeth Applebaum przesadziłem, lepszym „kablem” będzie Georgette Mosbacher, była ambasador USA w Polsce, która wielokrotnie stawała po stronie Donalda, ale nie tego amerykańskiego, tylko tego naszego… Pani ambasador słynęła z widowiskowych kapeluszy, odważnych wielowarstwowych makijaży oraz rugania polityków PiS. Panu premierowi życzymy szybkiego powrotu do zdrowia, bo widać ostatnio, że wyraźnie słabuje. Wszyscy go kiwają.

 

Konrad Dziecielski
Konrad Dziecielski
k.dziecielski@merkuriusz24.pl

Wesprzyj portal Merkuriusz24.pl

Jeśli spodobał Ci się ten tekst i chcesz nas wesprzeć, możesz wpłacić symboliczną kwotę na rozwój całego naszego portalu. Każda pomoc pozwala nam tworzyć więcej wartościowych treści i wspiera pracę całej redakcji. Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Subskrybuj

spot_imgspot_img

Popularne

Więcej w temacie
Powiązane tematy

Polskie grudnie – Pamiętamy! Debata w sali BHP

Debata w historycznej Sali BHP pokazała, że spór o ocenę III RP, rozliczenia z komunizmem i pamięć o polskich Grudniach wciąż budzi emocje. To opowieść o faktach, które wielu do dziś woli przemilczeć.

Tusk chce płacić za Niemców, ale…nie z własnej kieszeni. Czy pójdziemy regresem?

Premier Tusk ogłasza plan: jeśli Niemcy nie zapłacą, Polska „wyręczy ich” w odszkodowaniach. Geniusz polega na tym, że kasę wyczarować będzie trzeba z niczego.

Belmondo, Hitler i Kmicic? Nasi…(?) Dzwonić do Daniela!

Piątek, 2000 r., "Zachęta". Daniel Olbrychski wyciąga szablę i niszczy wystawę "Nazistów". Dlaczego? Bo zadzwonił Belmondo. A licealistka zadała jedno pytanie…

Ludzie władzy i „dzieci Hollywood”. Hejt na dziecko!*

Gdzie zniknęły granice, które kiedyś nawet gangsterzy szanowali? Od kodeksów honorowych po brutalną codzienność – upadek norm w kulturze i polityce mówi o nas więcej niż sądzimy.