Kto chce być żyrantem? Zamrożone rosyjskie aktywa i nerka z Brukseli

Date:

Unia Europejska kombinuje, jak tu sfinansować (czytaj: pomóc) działania wojenne Ukrainy? Myśleli, myśleli i… bingo! Pomysł zasadza się na tym, by wykorzystać zamrożone rosyjskie aktywa (głównie zysków z odsetek), które – jak na razie – bezpiecznie leżą sobie w Brukseli.

Propozycja UE, której orędownikiem jest kanclerz Niemiec Friedrich Merz, zakłada przekształcenie 140 mld euro (592 mld zł) rosyjskich aktywów państwowych przechowywanych w Belgii w „pożyczkę reparacyjną”, która miałaby wesprzeć finansowo Kijów w przyszłym roku. Belgia nie chce, gdyż boi się, że Rosja wtoczy Brukseli wieloletnie procesy i będzie żądała zwrotu kapitału podstawowego wraz z odsetkami + odszkodowanie.

Wydaje się, że i to nie jest najważniejszą przesłanką w postawie Belgów. Najważniejszą jest prestiż i zaufanie, jakim cieszy się (jakikolwiek) bank przyjmując pieniądze klienta i gwarantując mu wypłatę jego kapitału. Raz nadszarpnięte zaufanie łamie kręgosłup wiary, że mamy do czynienia z uczciwym partnerem.

I być może przeciętni ludzie mają pamięć rybki Dori, ale bankierzy – niezależnie od narodowości – mają pamięć słonia. Dla nich świat jest 0/1. Który z rosyjskich banków – w przyszłości – przekaże pieniądze Belgom? Najciekawsze pytania są te, na które znam odpowiedź. ŻADEN.

Nie chodzi więc li tylko o zyski bieżące, ale i o profity przyszłe, o których Bruksela jeszcze nie wie, a na które – po cichu – liczy.

Wojna powoli zbliża się ku końcowi. Światła część elit zachodnioeuropejskich liczy na sprawiedliwy pokój, jakby zapominając o tym, że nie po to toczy się wojny, by zakończył je uczciwy pokój.

Ja już nie domyślam się, ja wiem, że unijne elity żyją w świecie pozbawionym grawitacji — tam, gdzie problemy same znikają, jeśli odpowiednio długo omawia się je na panelach eksperckich. Tylko kto teraz ma zapłacić za rachunek? Belgia.

Ale Bruksela nie chce i mówi pozostałym europejskim partnerom: podpiszcie żyro, że jak oni (Rosjanie) nas (Belgów) w przyszłości będą chcieli pozbawić nerki, to wy nam dacie zapasową. Nikt nie chce, bo każdy już czuje, że ta nerka nie jest metaforą, lecz realnym finansowym organem wyjętym z kieszeni europejskich narodów.

Wszyscy rozumieją, że gdy przyjdzie moment zapłaty, nikt nie zapuka do drzwi eurokratów z piątego piętra Rue de la Loi. Rachunek trafi prosto do obywateli w Madrycie, Rzymie czy w Warszawie.

I to jest być może pierwsza od dawna dobra wiadomość: że europejskie narody zaczynają rozumieć, iż solidarność nie polega na ślepym podpisywaniu cudzego rachunku — zwłaszcza wtedy, gdy wypisano go lekką ręką, w świecie bez grawitacji.

Czas najwyższy zadać sobie pytanie: jak będzie wyglądała Europa dzień po zakończeniu wojny i jaką będziemy odgrywali wówczas rolę? Czy będzie to rola chłopca do bicia, fundatora cudzych rachunków, czy może podmiotowego gracza, który nie boi się stawiać granic, negocjować warunków i dbać o własne interesy?

Konrad Dziecielski
Konrad Dziecielski
k.dziecielski@merkuriusz24.pl

Wesprzyj portal Merkuriusz24.pl

Jeśli spodobał Ci się ten tekst i chcesz nas wesprzeć, możesz wpłacić symboliczną kwotę na rozwój całego naszego portalu. Każda pomoc pozwala nam tworzyć więcej wartościowych treści i wspiera pracę całej redakcji. Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Subskrybuj

spot_imgspot_img

Popularne

Więcej w temacie
Powiązane tematy

Orban, Trump i polityczna herbatka. Co się stało nad Balatonem? Fikołki polskiej prawicy*

Czy polska prawica przegapiła moment, w którym Viktor Orban i Donald Trump stracili kontakt z rzeczywistością? Analizujemy, dlaczego uparte bronienie dawnych idoli to droga donikąd i polityczne samobójstwo.

Czołgiem przez paragrafy: Dlaczego psucie prawa to rachunek, który zapłacisz Ty

To nie kabaret, to rzeczywistość. Gdy Trybunał staje się piaskownicą, a psucie prawa standardem, fundamenty państwa drżą. Dowiedz się, dlaczego za polityczną wojnę elit zapłacimy my wszyscy.

Lojalność ważniejsza niż MAGA. Gdy Donald Trump atakuje papieża

Czy polityka może unieważnić autorytet Piotra? Donald Trump atakuje papieża w imię wyborczej gry. Jako wierni tradycji mówimy: stop. Są granice, których konserwatyście przekroczyć nie wolno.

Sala kolumnowa, „ślubowanie” i dworzanie z bajki Andersena

Czy można ślubować komuś, kogo nie ma w pokoju? Analizujemy czwartkowe wydarzenia w Sali Kolumnowej. Dowiedz się, dlaczego nowi sędziowie TK przypominają nam zagubionych dworzan z bajki Andersena.