Człowiek od samych początków swojej wędrówki staje na rozstaju dróg. Jedna z nich prowadzi w trudną niepewność, druga – ku bezpieczeństwu i kontroli. W opowieści o Kainie i Ablu nie chodzi jedynie o dwa zawody: rolnika i pasterza, lecz o dwa sposoby istnienia i dwa typy relacji wobec Tajemnicy – Boga. Ta biblijna historia jest o wiele głębsza niż nadana jej przez tradycję czysto dydaktyczna, moralizująca forma: zły Kain i dobry Abel.
Tragiczny konflikt między braćmi dotyka odwiecznego dylematu człowieka, który dziś – w dobie Internetu i obaw przed niekontrolowanym rozwojem sztucznej inteligencji – nabiera fundamentalnego znaczenia dla przyszłości ludzkości. Chodzi o wybór między życiem jako trudną, pełną wyrzeczeń wolnością a życiem bezpiecznym, pozbawionym ryzyka i niepewności, oddanym algorytmom, które może prowadzić do utraty wolności i duchowej śmierci.
We współczesnej kulturze motyw ten pojawia się w powieści „Wehikuł czasu” Herberta George’a Wellsa oraz w filmie „Matrix” braci Wachowskich. W „Matrixie” ludzie żyją w wygodnym, iluzorycznym świecie stworzonym przez maszyny, podczas gdy ich ciała są wykorzystywane jako źródło energii. Główny bohater staje przed wyborem: pozostać w bezpiecznej iluzji czy podjąć ryzyko życia w prawdziwej, trudnej wolności.
U Herberta George’a Wellsa, w jego słynnej powieści z 1895 roku, której akcja rozgrywa się w dalekiej przyszłości, ludzkość podzielona jest na dwie grupy: Elojów, żyjących w beztroskim, sytym świecie, oraz Morloków, którzy kontrolują wszystko i wykorzystują nieświadomych Elojów jako pokarm. Bohater odkrywa prawdę o tym zakłamanym „raju” i staje przed wyborem między bezpiecznym życiem w iluzji a trudną, niepewną wolnością.
Abel – pasterz – żyje w przestrzeni otwartej. Jego życie nie jest zakotwiczone w ziemi, lecz polega na ciągłym byciu w drodze. Każdy dzień jest dla niego darem, którego nie da się do końca przewidzieć ani zabezpieczyć. Pasterz nie posiada przyszłości w sensie magazynu – posiada ją jedynie jako obietnicę. Jego pokarm przychodzi z ryzyka, z czuwania, z wrażliwości na znaki. Dlatego jego serce musi pozostawać czujne. Przez większą część dnia jest głodny – i ten głód nie jest jedynie brakiem pokarmu, lecz pragnieniem Boga. Żyje „tu i teraz”, gdzie każda chwila może stać się miejscem spotkania. W tym sensie jego ofiara jest nie tylko darem z tego, co posiada, lecz także z tego, kim jest: zaufaniem wystawionym na niepewność.
Kain – rolnik – żyje inaczej. Jego świat jest uporządkowany, przewidywalny i zabezpieczony. Ziemia daje plon, który można zgromadzić w spichlerzu, policzyć i na jego podstawie zaplanować przyszłość. Życie Kaina nie jest złe samo w sobie – jest rezultatem rozumu, pracy i odpowiedzialności. Niesie jednak w sobie pokusę wygody i zamknięcia. Rolnik zaczyna wierzyć, że jego przyszłość zależy przede wszystkim od niego samego. Gromadzenie staje się substytutem zaufania, a kontrola – namiastką wiary.
Postęp, któremu podlegają obaj bracia, jest nieuchronny. Cywilizacja nie jest złem, lecz niesie ryzyko. Nie bez powodu kraje odnoszące sukces ekonomiczny wykazują dwie charakterystyczne cechy: sekularyzację i spadek dzietności. Zjawisko to obserwuje się na całym świecie – od Kanady po Nową Zelandię. Bogactwo oznacza bezpieczeństwo i konsumpcję, a w konsekwencji prowadzi do osłabienia wiary, starzenia się społeczeństw i ich stopniowego zaniku.
Syty Kain patrzy na głodnego Abla i dostrzega coś, czego nie potrafi wytworzyć własnymi rękami. Widzi relację, której nie da się zaplanować ani wyprodukować. Widzi bliskość Boga, która nie wynika z zasług, lecz z otwartości. I zamiast zapytać: „jak mogę wejść w tę przestrzeń?”, jego serce pyta: „dlaczego on to ma, a ja nie?”.
Zazdrość Kaina nie dotyczy rzeczy – dotyczy tajemnicy. Dotyczy tego, że Abel żyje w rzeczywistości, której nie można zredukować do pracy, plonów i przewidywalności. Kain czuje się ubogi wobec tej wolności, lecz zamiast uznać własny głód duchowy, próbuje go uciszyć. Dlatego jego odpowiedzią staje się przemoc.
Zabójstwo Abla jest więc dramatem duchowym: próbą zniszczenia świadectwa, które obnaża pustkę w sercu Kaina. To nie Abel jest problemem – problemem jest zamknięcie Kaina na to, co niepoliczalne, niekontrolowalne, wiecznie żywe.
Ta opowieść nie potępia pracy ani cywilizacji. Ukazuje raczej, że każde zatrzymanie i „osiedlenie się” – czy to w materii, wiedzy, czy strukturze – niesie ryzyko utraty żywej relacji z Bogiem. Gdy człowiek zaczyna polegać wyłącznie na tym, co odkrył, zgromadził i sobie zapewnił, traci zdolność przyjmowania tego, co przychodzi jako dar.
Pasterz przypomina, że człowiek jest pielgrzymem. Rolnik przypomina, że człowiek jest odpowiedzialny za ziemię. Problem zaczyna się wtedy, gdy rolnik zapomina, że ziemia nie jest jego ostatecznym zabezpieczeniem.
Dramat Kaina i Abla rozgrywa się w sercu każdego człowieka. W każdym z nas obecne jest zarówno pragnienie bezpieczeństwa, jak i pragnienie Boga. Jeśli bezpieczeństwo zajmie miejsce Boga, rodzi się wrogość wobec tych, którzy żyją inaczej. Jeśli jednak człowiek pozwoli sobie na głód – na brak, który nie zostaje natychmiast zaspokojony – wówczas może on stać się przestrzenią spotkania.
Bo prawdziwa więź z Bogiem nie rodzi się z posiadania i spełnienia, lecz z otwarcia i tęsknoty. Nie z kontroli, lecz z zaufania. Nie z pełnych spichlerzy, lecz z serca, które potrafi powiedzieć: „dzisiaj żyję dzięki Tobie”.
* tytuł pochodzi od redakcji M24




