Flota, której nie ma – problem, który jest! Gdzie znika polska bandera?

Date:

Wywiad przeprowadzony przez red. Adriana Ołdaka i opublikowany na portalu WNP w dzień flagi (02.05.)

Statki polskich armatorów pływają pod obcymi banderami. Można wzruszyć ramionami i powiedzieć: tak działa wolny rynek. Ale można też zadać sobie pytanie, dlaczego w tym rynku Polska właściwie nie istnieje.

Moja rozmowa z red. A. Ołdakiem, opublikowana na portalu WNP.pl była próbą uchwycenia tego problemu. Nie w sensie symbolicznym, lecz bardzo konkretnym. Bo bandera to nie tylko kolor na rufie, ale to również decyzja o tym, gdzie budowana jest wartość, gdzie trafiają podatki i pod jurysdykcję jakiego państwa ten statek podlega. Jeśli armator wybiera jurysdykcję innego państwa, to nie dlatego, że zapomniał o kraju pochodzenia, tylko dlatego, że gdzie indziej po prostu bardziej się opłaca.

To zdanie brzmi banalnie, ale jego konsekwencje banalne  nie są. Państwo, które nie ma własnej floty handlowej, oddaje nie tylko dochody, lecz także wpływ na procesy, od których samo zależy. W ostatnich latach szczególnie wyraźnie widać to w obszarze bezpieczeństwa energetycznego. Surowce przypływają do Polski statkami, nad którymi Polska ma tylko kontrolę handlową. W sytuacji stabilnej to nie problem. W sytuacji napięcia – to ryzyko. I to ryzyko nie jest teoretyczne.

Można oczywiście powiedzieć, że świat tak działa, że globalizacja, że efektywność. To wszystko prawda. Tyle tylko, że inne państwa jakoś potrafią w tym świecie zachować swoje miejsce. Nie dlatego, że są większe albo bogatsze, ale dlatego, że potrafią dbać o swoje interesy i stworzyły warunki, w których opłaca się pod ich banderą pływać. Polska takich warunków nie stworzyła. I to jest sedno sprawy.

W debacie publicznej często pojawia się argument o braku pieniędzy. Że nie ma środków na odbudowę floty, że to kosztowny projekt. Problem w tym, że w gospodarce wolnorynkowej, floty nie buduje się z budżetu. Floty budują armatorzy. Państwo buduje coś innego – ramy, w których ta działalność ma sens. Jeśli te ramy są źle zaprojektowane, kapitał wybiera inne miejsce. Nie z przekory, tylko z rachunku ekonomicznego.

W tym sensie brak polskiej bandery nie jest efektem jednej decyzji ani jednego błędu. To wynik wieloletniego braku spójnej koncepcji polityki morskiej. Braku odpowiedzi na podstawowe pytanie: co właściwie Polska oferuje armatorom, którzy chcieliby działać pod jej jurysdykcją. Bo jeśli odpowiedź brzmi „mniej niż inni”, to trudno oczekiwać innego rezultatu.

A przecież sprawa nie dotyczy wyłącznie gospodarki. Ma także wymiar polityczny i – co może zaskakiwać – społeczny. Badania pokazują, że większość Polaków chce odbudowy floty handlowej. To rzadki przypadek, gdy intuicja społeczna wyprzedza praktykę państwa.

Rozmowa dla WNP.pl była więc w istocie rozmową o czymś więcej niż o statkach. Była rozmową o zdolności państwa do działania w obszarze, który nie jest ani spektakularny, ani medialny, ale ma znaczenie fundamentalne. Bo w świecie, w którym łańcuchy dostaw, energia i handel zależą od transportu morskiego, brak własnej floty nie jest neutralny. Jest wyborem. Nawet jeśli nikt tego tak wprost  nie nazwał.

I być może właśnie to jest najbardziej uderzające. Nie to, że statki pływają pod obcą banderą, lecz to, że przez lata uznawaliśmy to za coś oczywistego. Jakby tak po prostu musiało być. A przecież nie musi.

Wywiad ukazał się na portalu WNP: link do wywiadu.

Tadeusz Hatalski
Tadeusz Hatalski
kpt. ż.w., Członek Rady Gospodarczej przy Prezydencie RP

Wesprzyj portal Merkuriusz24.pl

Jeśli spodobał Ci się ten tekst i chcesz nas wesprzeć, możesz wpłacić symboliczną kwotę na rozwój całego naszego portalu. Każda pomoc pozwala nam tworzyć więcej wartościowych treści i wspiera pracę całej redakcji. Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Subskrybuj

spot_imgspot_img

Popularne

Więcej w temacie
Powiązane tematy

Robert Frost, poeta: „Dobry płot czyni dobrych sąsiadów.”

Kryzys migracyjny w Hiszpanii stał się jednym z najważniejszych...

Zginęła Polka. Zamiast o terroryście – debata o „mowie nienawiści”

Po krwawym zamachu islamistycznym podczas tzw. Parady Równości w...

Czy lewica ogarnia otaczającą rzeczywistość?

Tragedia staje się niewygodna, gdy sprawca nie pasuje do z góry założonej tezy. Dlaczego europejska polityka migracyjna wciąż opiera się na wypieraniu faktów? Czas przestać ignorować ostrzeżenia.

Czas nie jest alibi dla mordercy. Przełom po 15 latach w sprawie Izy Strzałkowskiej

15 lat bezsilności, milczące Archiwum X i jeden ślad biologiczny. Genealogia genetyczna rozbija mur milczenia w jednej z najgłośniejszych zbrodni na Pomorzu.