Kiedy rozpoczęła się II wojna światowa? Chińczycy powiedzą, że od incydentu na Moście Marco Polo 7 lipca 1937 roku. Polacy stwierdzą, że od niemieckiej agresji 1 wrzesnia 1939 r. Nasi „hmm” sojusznicy, Francuzi i Anglicy, stan wojny z Niemcami ogłosili 3 września, a nasi „wyzwoliciele” z Robotniczo-Chłopskiej Armii Czerwonej przekonują, że dla nich wojna zaczęła sie 22 czerwca 1941 r.
To ostatnie stwierdzenie jest oczywistą nieprawdą. Sowiecki udział w wojnie rozpoczął się agresją na Polskę 17 wrzesnia 1939 roku i zagarnięciem połowy jej terytorium. Potem była napaść na Finlandię 30 listopada 1939 r. i nieudana wojna zimowa, w której mimo to łupem Stalina padła 1/10 powierzchni tego kraju. Wreszcie, w czerwcu 1940 roku, miłujący pokój Związek Sowiecki zaanektował Litwę, Łotwę, Estonię oraz Besarabię (część Rumunii).
I dopiero rok później przyjaźń dwóch totalitarnych mocarstw kontestujących porządek wersalski się skończyła. Bez sojuszu Sowietów i Rzeszy wojna zapewne by nie wybuchła i winą za jej wywołanie należy obarczać Stalina na równi z Hitlerem. Związek Sowiecki ziejący nienawiścią do reszty świata a w propagandzie wewnętrznej przedstawiający się jako oblężona twierdza, przygotowania wojenne prowadził od początku lat 30-tych.
Forsowna industrializacja, obejmująca zwłaszcza przemysł ciężki, stworzyła bazę dla przemysłu zbrojeniowego. Dzięki jego produkcji, na przełomie lat 30/40, Armia Czerwona pod względem ilości sprzętu bojowego wyprzedzała wszystkie armie świata. Na stopie pokojowej liczyła prawie dwa miliony żołnierzy i mogła zmobilizować 11 milionów rezerwistów. Posiadała 20 tysięcy czołgów a milion ludzi przeszkolono w skokach spadochronowych. Takich sił nie przygotowuje sie do obrony, ich przeznaczeniem jest napaść i przeniesienie działań na terytorium nieprzyjaciela.
To jednak miało nastąpić dopiero po agresji Hitlera (traktowanego jako taran przez sowieckie kierownictwo) na mocarstwa zachodnie. Dlatego, mimo ideowej wrogości, obie potęgi zawarły taktyczny sojusz sformalizowany paktem Ribbentrop-Mołotow 23 VIII’39. Dzięki niemu Hitler mógł szybko, wspólnie ze Stalinem, wyeliminować Polskę, co wykluczyło groźną dla Niemiec i możliwą wobec postawy Rzeczypospolitej, wojnę na dwa fronty. W kolejnym etapie działań wojennych fuehrer miał zniszczyć Francję i docelowo Wielką Brytanię, co nie w pełni się udało. Hitlerowska machina wojenna była wówczas zasilana sowieckimi surowcami i żywnością.
Stalin, dzięki niemieckiemu partnerowi, odzyskał dla Sowietów większość utraconych po I wojnie światowej ziem i uzyskał dogodne pozycje wyjściowe dla przygotowywanego ataku na Hitlera i jego sojuszników. Według Wiktora Suworowa „Chorąży Pokoju” planował uderzyć na III Rzeszę w początkach lipca 1941 r. Plan Stalina się nie powiódł, bo działania Hitlera na Zachodzie nie wyczerpały jego sił i przyniosły Rzeszy pełen sukces (jeśli nie liczyć porażki w bitwie o Anglię) a ponieważ priorytetem fuehrera był podbój europejskiej części ZSRS, by uzyskać „Lebensraum”, a nie zdobycie Wielkiej Brytanii (jak?, po co?), z którą miał nadzieję się dogadać, uderzył wyprzedzająco jako pierwszy na swojego dotychczasowego partnera.
I tu rozpoczyna sie operacja pod kryptonimem „Barbarossa”. Swoją drogą to ciekawe, dlaczego plan ataku na Związek Sowiecki nazwano, za sprawą gen. Jodla, imieniem wybitnego niemieckiego cesarza, średniowiecznego prekursora zjednoczonej (rzecz jasna zdominowanej przez Niemcy) Europy, który jako krzyżowiec (wcześniej czasowo ekskomunikowany), zmarł tragicznie podczas III krucjaty? Patronat rudobrodego cesarza okazał się pechowy. Niemiecki władca utonął w 1190 roku w tureckiej rzece a niemieckie czołgi i inne pojazdy ugrzęzły jesienią 1941 roku w radzieckim błocie a potem dopadł je „generał mróz”.

Jednak na początku Niemcom szło znakomicie. Efekt zaskoczenia, chaos i brak skutecznej łączności w szeregach sowieckich, stalinowskie czyski z końca lat 30-tych, które wyeliminowały wiekszość doświadczonych dowódców i brak przygotowań do wojny obronnej sprawiły, że niemiecki Blitzkrieg wyprowadzony mniejszymi od sowieckich siłami (4,7 mln żołnierzy, 3,6 tys. czołgów, 2,9 tys. samolotów vs. 5,4 mln żołnierzy, 20,5 tys. czołgów, 20 tys. samolotów) zmiażdżył Armię Czerwoną. Wehrmacht i jego (rumuńscy, włoscy, węgierscy i fińscy) sojusznicy w trzy miesiące doszli dalej niż armia kajzera po trzech latach wielkiej wojny.
Do niewoli niemieckiej poddało się ponad 3 miliony sowieckich żołnierzy. Ukraińcy, Białorusini, Bałtowie a nawet etniczni Rosjanie, po roku-dwóch albo i dwudziestu latach sowieckiego „raju”, witali Niemców jako wyzwolicieli. Na trzech głównych kierunkach niemieckiego natarcia (kraje bałtyckie i Leningrad, Smoleńsk i Moskwa, Kijów i Donieck) siły Rzeszy prawie zupełnie osiągnęły zakładane cele. Ale „prawie czyni wielką różnicę”. Szykowana na Moskwę defilada, podobna tej która była w Warszawie, Paryżu czy Atenach, nigdy się nie odbyła. Niemcom nie udało się zdobyć ani Moskwy, ani zablokowanego Leningradu.
Mimo koszmarnych strat (około 2,8 mln poległych, zmarłych i zaginionych, 3,5 mln jeńców, 20 tys. czołgów, 18 tys. samolotów) sowiecki opór okrzepł a Niemcy popełnili szereg błędów, które wynikały z ich arogancji i głupoty. „Nadludzie” nie odrobili lekcji z wyprawy Napoleona w 1812 r. i polskich wypraw z początku XVII w. Gdyby to zrobili, wiedzieliby że Rosji nie można pokonać bez pomocy Rosjan i bez udziału Polaków.
Jednak po dwóch latach brutalnej okupacji i terroru tylko zdrajcy i Folksdojcze mogli w Polsce popierać niemieckie plany. Z kolei traktowanie sowieckiej ludności jako „podludzi”, którzy nie zasługują na przyzwoite traktowanie, zmarnowało ogromny potencjał nadziei, jaki wiązała ona z wkroczeniem Niemców. Zamiast rozwiązać kołchozy i zwrócić chłopom ziemie, przywrócić wolny rynek i prawa obywatelskie, zwrócić Bałtom wolność i dać niepodległość Ukrainie, hitlerowcy wprowadzili idiotyczny rasistowski Generalplan Ost, zakładający wyniszczenie, wysiedlenie bądź przekształcenie w niewolników miejscowej ludności. Niemiecki terror wzbudził naturalny opór a Stalin mógł zagrać na nucie patriotycznej ogłaszając, że Związek Sowiecki toczy egzystencjalną „wielką wojnę ojczyźnianą”.
Błędem niemieckim było również wygórowane mniemanie o własnych możliwościach i zlekceważenie Armii Czerwonej, która miała się szybko rozpaść po Blitzkriegu. Tak się nie stało. Głębia strategiczna Związku Sowieckiego, jego potencjał gospodarczy i wielkie możliwości mobilizacyjne (do końca wojny powołano 42 miliony ludzi) a potem pomoc USA i Wielkiej Brytanii, sprawiły że wytrzymał on pierwsze uderzenie. I choć „Barbarossa” była największą operacją wojsk ladowych w historii, siły Niemców i ich sojuszników okazały się niewystarczające.
Niemcy nie osiągnęli przed zimą zakładanych celów (Leningrad, Moskwa) a jesienne roztopy spowolniły ich natarcie. Sowieci zastosowali taktykę spalonej ziemi. Niemieckie linie komunikacyjne były nadmiernie rozciągnięte i atakowane przez partyzantkę. Logistyka szwankowała a żołnierze nie byli przygotowani (mundury, smary, oleje) na szybką i surową zimę, która zaczęła się już w październiku. Dzięki zawarciu wiosną ’41 pokoju z Japonią, Stalin mógł rzucić do obrony Moskwy świeże dywizje ściągnięte z Dalekiego Wschodu. Przegrana Niemców w bitwie pod Moskwą (X’41-I’42) oznaczał klęskę operacji „Barbarossa” i przekształcenie Blitzkriegu w wojnę na wyczerpanie, w której szanse ich wygranej nie były wielkie.
Zwycięstwo sowieckie, utwierdzone później wygraną pod Stalingradem i Kurskiem oraz całkowitym pokonaniem Niemiec w ’45, pozwoliło zbudować mit Stalina, jako genialnego stratega i trwalszy mit założycielski wielkiej wojny ojczyźnianej jako wydarzenia konstytuującego były „naród radziecki” (do 1991 roku) i współczesny naród rosyjski. Jest to mit całkowicie zakłamany, nie uwzlędniający ani dwuletniej bliskiej współpracy Związku Sowieckiego z przyszłym wrogiem i jej wpływu na wywołanie wojny, ani ogromnych niepotrzebnych ofiar (co najmniej 27 milionów) jakie wojna przyniosła sowieckiemu społeczeństwu.
Patrząc z polskiej perspektywy trzeba jednak zauważyć, że gdyby nie te straty, Stalin miałby zasoby pozwalające mu „wyzwolić” Europę nie tylko do Łaby, ale po Atlantyk i sowieckich „republik” byłoby więcej niż 15. Z kolei gdyby to III Rzesza wygrała wojnę, Polski i Polaków raczej by już nie było. Mimo bezmiaru zła, jakim była II wojna światowa Opatrzność oszczędziła nam najgorszych możliwości.




