„Faszyzm” już idzie. Lament zza Odrą!

Date:

No i mamy faszyzm za Odrą. Tak przynajmniej twierdzą ci, którzy przegrali. AfD wygrała wybory w Saksonii-Anhalt. I w postępowej Europie natychmiast rozległ się chóralny lament i szat darcie. Słychać zgrzytanie zębów i płacz okrutny. Dramatyczne miny. Słowa o upadłej demokracji, wartościach europejskich i oczywiście o czającym się faszyzmie. W radiu usłyszałem Niemkę, która z emfazą oświadczyła: „Faszyzm nie przejdzie!”. Przepraszam bardzo. A którędy on właściwie idzie? Czy ktoś go widział?

Czy może 44 procent wyborców AfD maszerowało w brunatnych koszulach? Nie! Poszli do lokali wyborczych. Oddali głosy. Skorzystali z demokracji. Mogli? Mogli.  I wybrali partię, której establishment zwyczajnie nie lubi. To oczywiście dla „demokratów”, którzy śpią na poduszce z napisem „DEKOKRACJA” wystarczy, żeby sama demokracja stała się podejrzana.  Jest w tym wszystkim pewna prawidłowość.  W ciągu ostatnich kilkunastu lat przesunęła się polityczna skala. Leszek Miller (to nie jest bohater z mojej bajki) zapytany kiedyś, dlaczego przeszedł na pozycje konserwatywne, odpowiedział mniej więcej tak: „Ja nigdzie się nie ruszałem. To lewa strona poszła dalej na lewo”. I to jest chyba najlepszy opis współczesnej Europy. Człowiek, który dwadzieścia lat temu uchodził za umiarkowanego liberała, dzisiaj może zostać okrzyknięty prawicowym radykałem. Człowiek, który chce ograniczenia nielegalnej imigracji, to ksenofob. Ten, który pyta o rachunek za energię, to populista. Ten, który nie chce wojny z Rosją, to agent Putina i ruska onuca. Ten, który uważa, że państwo powinno przede wszystkim chronić swoich obywateli, to oczywiście nacjonalista. A ten, który mimo wszystko głosuje na AfD? Oczywiście F-A-S-Z-Y-S-T-A! Proste. Nie trzeba odpowiadać na argumenty. Wystarczy przykleić etykietę. I… po dyskusji.

Największym przegranym tych wyborów jest CDU. Partia, która przez dziesięciolecia miała być niemiecką prawicą. Konserwatywną kotwicą. Partią ludzi zakorzenionych w chrześcijańskiej wizji świata. Ale z biegiem czasu CDU zaczęła przejmować lewicową agendę, aż przeskoczyła polityczną barykadę i podała rękę lewicy.   A kiedy jej dawny wyborca w końcu powiedział: „To ja zagłosuję gdzie indziej”, CDU odkryła nagle, że istnieje AfD. Genialne odkrycie, które właśnie teraz „zaprocentowało”.

Oczywiście najważniejszym słowem jest teraz „Rosja”. AfD jest prorosyjska! Dobrze. Można ten zarzut stawiać. Można go również analizować. Można krytykować AfD za jej stosunek do Moskwy. Tylko nie róbmy z Niemców narodu, który dopiero wczoraj dowiedział się, że istnieje Władimir Putin i jego armia! Przez lata niemiecki biznes robił z Rosją interesy aż furczało. Gaz płynął w jedną stronę, pieniądze w drugą. I co ciekawe Nord Stream nie został zbudowany przez – uwaga, uwaga – AfD!!!

W wielkim niemieckim romansie energetycznym z Kremlem uczestniczyły partie głównego nurtu, przede wszystkim SPD i CDU. Warto przy okazji przypomnieć postać Gerharda Schrödera, byłego kanclerza Niemiec, który przez wiele lat zasiadał w radach nadzorczych i dyrektorskich rosyjskich państwowych gigantów energetycznych. Czy Schröder był z AfD? Nie – z SPD! Ale wtedy nazywało się to politycznym realizmem i dziejowym resetem. Dzisiaj podobne poglądy, wypowiadane przez AfD, nazywa się prorosyjską zdradą. No cóż. Punkt widzenia zależy od tego, kto akurat siedzi przy stole, gdzie liczone są pieniądze.

Wyborca ma jedną straszną wadę. Nie zawsze słucha „właściwych” ekspertów. Nie zawsze czyta gazety, które powinien. Nie zawsze ogląda TVN-y. Czasem patrzy na własne życie. Na rachunek. Na ulicę. Na szkołę swoich dzieci. Na mieszkanie. Na podatki. Na bezpieczeństwo. I wyciąga wnioski. To jest dla elit bardzo niebezpieczne – inteligentny wyborca.

Człowieka można przekonać, ale trudniej przekonać jego portfel. Jeszcze trudniej jego doświadczenie. A już najtrudniej przekonać go, że to, co widzi na własne oczy, jest tylko „narracją skrajnej prawicy”. Dlatego na lewo od centrum pojawia się magiczne słowo: faszyzm. To słowo jest niezwykle praktyczne. Nie wymaga dyskusji. Nie wymaga programu. Nie wymaga odpowiedzi. Wystarczy je wypowiedzieć odpowiednio głośno.

Alternatywa pojawiła się, bo zabrakło alternatywy. I oto największy paradoks. Przez lata niemiecki establishment robił wszystko, żeby przekonać ludzi, że żadnej alternatywy nie ma. Jest tylko jedna rozsądna polityka: jedna rozsądna polityka migracyjna, jedna rozsądna polityka energetyczna, jedna rozsądna polityka europejska, jedna rozsądna polityka zagraniczna, jedna rozsądna odpowiedź. A poza tymi granicami – nicość.

A kto pyta? Ten podejrzany. Kto protestuje? Populista. Kto głosuje inaczej? Ekstremista. A kto wygrywa wybory? Faszysta. To rzeczywiście bardzo wygodny system. Tylko że ma jedną wadę. W demokracji ostatecznie liczą się głosy. Nie kwalifikacje moralne wystawiane przez komentatorów. Nie nagłówki gazet. Nie konferencje ekspertów. Nie oburzenie celebrytów, którzy zwą sobie włosy z klaty.

I oto 44 procent wyborców powiedziało niemieckiemu establishmentowi coś, czego establishment bardzo nie chciał usłyszeć.  „Mamy was dość”! I teraz będzie wielkie zdziwienie. Będzie więc teraz wielka debata o tym, jak zatrzymać prawicę. Najpierw należałoby odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego prawica w ogóle rośnie. Bo może problemem nie jest to, że wyborcy nagle oszaleli. Może problemem jest to, że partie głównego nurtu przez lata przestały reprezentować ludzi, którzy kiedyś na nie głosowali.

Może CDU powinna zadać sobie pytanie, dlaczego jej wyborca poszedł do AfD. Może SPD powinna zastanowić się, dlaczego robotnik coraz częściej nie czuje się reprezentowany przez partie, które podobno istnieją dla jego dobra. Może Zieloni powinni kiedyś zapytać, czy zwykły Niemiec naprawdę marzy o tym, żeby jego rachunek za energię był lekcją ekologicznej ascezy.

Ale łatwiej powiedzieć: Faszyzm! Krzyk jest tańszy od refleksji. A więc pytam jeszcze raz: Jaki faszyzm? Ten, który idzie do urn? Ten, który zdobywa mandaty? Ten, którego wyborcy mają prawa wyborcze? Czy może ten, który pojawia się zawsze wtedy, kiedy europejskie elity przegrywają argumenty? Bo jeżeli każdy, kto chce bardziej restrykcyjnej polityki migracyjnej, konserwatywnych wartości, tańszej energii i innej polityki wobec Rosji, ma być faszystą, to trzeba uczciwie powiedzieć: problem z faszyzmem będzie w Europie coraz większy.

Nie dlatego, że nagle przybyło faszystów. Tylko dlatego, że coraz więcej ludzi odkrywa, iż słowo „faszysta” jest dzisiaj często używane jako pałka na politycznego oponenta, z którym nie chce się rozmawiać. A CDU? Niech nie płacze nad AfD. Niech spojrzy w lustro. Bo AfD nie ukradła CDU wyborców. CDU sama ich oddała. A potem była bardzo zdziwiona, że ktoś ich przyjął. Tak właśnie powstają polityczne alternatywy. Najpierw mówi się ludziom, że nie mają wyboru. Potem ludzie wybierają. I wtedy okazuje się, że wybór był.

Przyczyn porażki należy szukać w zdradzie własnego elektoratu, odstąpieniu od ideałów, które przyświecały założycielom zachodnioniemieckiej chadecji po II wojnie śwaitowej, co doskonale tłumaczy prof. dr. Boštjan Mark Turk, którego mieliśmy zaszczyt gościć na naszych łamach (można przeczytać tutaj:  (https://www.merkuriusz24.pl/kryzys-europy-i-unii-europejskiej-prof-turk-o-suwerennosci/15784/; https://www.merkuriusz24.pl/kryzys-europy-konserwatyzm-chrzescijanskie-korzenie/15770/).

Matteo Salvini, lider Ligi, ostro skrytykował reakcje polityków lewicowych, którzy obawiają się rosnących w siłę ruchów konserwatywnych. „Strach? Groza? Niebezpieczeństwo? Nie, to się nazywa Demokracja. Inna Europa jest możliwa” – dodał włoski wicepremier. Sądzę, że żadne otrzeźwienie w centrum nie nastąpi – raczej dojdzie do frontalnego ataku na prawicę nie tylko w Niemczech, ale i całej UE. Premier Tusk już się odpalił i poleciał Bóg jeden raczy wiedzieć gdzie.  Pewnie na snickersa (D.Tusk: „w Polsce tylko idioci albo zdrajcy mogą się cieszyć z triumfu AfD”) – co mu zaproponował eurodeputowany AfD Tomasz Froelich, niemiecki poseł polskiego pochodzenia.

Niniejszym informuję, że cieszę się ze zwycięstwa AfD, ale…umiarkowanie. Mam nadzieję, że to okoliczność łagodząca! 🙂 🙂 🙂

Henryk Piec
Henryk Piec
h.piec@merkuriusz24.pl

Wesprzyj portal Merkuriusz24.pl

Jeśli spodobał Ci się ten tekst i chcesz nas wesprzeć, możesz wpłacić symboliczną kwotę na rozwój całego naszego portalu. Każda pomoc pozwala nam tworzyć więcej wartościowych treści i wspiera pracę całej redakcji. Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Subskrybuj

spot_imgspot_img

Popularne

Więcej w temacie
Powiązane tematy

Państwo na cudzej klamce!

Sejm porządkuje wykonywanie wyroków ETPC. Pytanie brzmi: kto naprawdę...

Tusk kapituluje!

No i stało się. Miało być wielkie „koniec Bizancjum”,...

Państwo silne wobec słabych! Izabela Majewska miała 66 lat…

Państwo Tuska miało być państwem praworządnym. Tak przynajmniej słyszeliśmy...

Nie da się tego wyleczyć? O polityce, która zamieniła się w chorobę!

Motto: Co nas nie zabije, to nas wzmocni (Nietzsche) Mam...