Nie da się tego wyleczyć? O polityce, która zamieniła się w chorobę!

Date:

Motto: Co nas nie zabije, to nas wzmocni (Nietzsche)
Mam w rodzinie prawdziwy skarb – najszlachetniejszej próby „platformersa”. Czasem go „zagaduję” na tematy „polityczne” i wszystko już wiem i rozumiem. Nie muszę słuchać TVN, czytać GW – duża oszczędność czasu (życia). Ostatnio mam (prawdziwy) kłopot ze zrozumieniem zachowań naszego ukochanego Premiera, więc zasięgnąłem „języka” pytając o ostatnią falę afer. I nie zawiodłem się.
„8 lat PIS-u jakoś wytrzymałem. Niestety, wirus pisowskiego populizmu krąży dalej, nie omijając Tuska i jego akolitów”.
Prawdę mówiąc – osłupiałem! Wychodzi na to – odparłem – że „Tusk i jego akolici” stali się „ofiarami” jakiegoś strasznego „wirusa” (PWP)? Zasługują na „współczucie”, że przydarzyło im się takie nieszczęście, że nie potrafili się obronić, że nie podjęli skutecznych środków, by się uchronić przed infekcją. Potrzebują wsparcia w walce z „wirusem”, który podstępnie zainfekował ich mózgi. Poświęcili się walce o „demokrację” i „praworządność”, a nie byli odporni na wirusa jak Ty: 8 lat PIS-u jakoś wytrzymałeś i dziś wciąż jesteś odporny i zdrowy! I wszystko wytrzymasz!
Nie odpowiedział. Może myśli? Rozmowy o polityce z ludźmi, którzy podzielają nasze opinie, są nudne. Ale z „oponentami” są trudne, choć mogą być ciekawe i pouczające. Tym razem ogarnął mnie jednak … głęboki smutek. Tego już się nie da ani racjonalnie zrozumieć, ani wyleczyć. Zwrot „wirus pisowskiego populizmu” sam w sobie wydał mi się interesujący.
Poprosiłem o pomoc
AI (DeepSeek) – bo już moja „naturalna” jest za słaba, żeby wznieść się na tak wysoki pułap „abstrakcji” i „absurdu”.
Zwrot „pisowski wirus populizmu” – wyjaśnia AI – jest przede wszystkim metaforą delegitymizującą. Przedstawia określony nurt polityczny jako czynnik zakaźny, obcy i szkodliwy dla organizmu społecznego. Może wyrażać autentyczny lęk, gniew lub sprzeciw moralny, a jednocześnie upraszczać opis złożonego zjawiska, wzmacniać tożsamość własnej grupy i ograniczać gotowość do dialogu.
Co niesie metafora wirusa?
Sformułowanie łączy trzy elementy. Przymiotnik „pisowski” wskazuje konkretną identyfikację partyjną i przenosi uwagę z pojedynczych osób, decyzji lub argumentów na zbiorowego aktora. „Populizm” pełni rolę etykiety interpretacyjnej: sugeruje przeciwstawienie „ludu” elitom, mobilizację przez konflikt, uproszczenie problemów i odwołanie do silnych emocji. „Wirus” nadaje temu opisowi sens biologicznego zagrożenia. Wirus rozprzestrzenia się, przejmuje gospodarza, osłabia go i wymaga obrony. Całość nie jest więc neutralnym opisem poglądów. Jest skrótem, który od razu podpowiada ocenę i oczekiwaną reakcję.
Metafora choroby ma szczególną siłę, ponieważ przesuwa spór z poziomu argumentów na poziom higieny i bezpieczeństwa. Z przeciwnikiem można dyskutować; przed zakażeniem należy się chronić. Osobę przekonaną można próbować zrozumieć; nosiciela wirusa częściej się izoluje. Nie każda osoba używająca zwrotu zamierza wyprowadzić te konsekwencje, ale sama konstrukcja językowa ułatwia taki sposób myślenia.
Słowo „wirus” sugeruje również brak pełnej podmiotowości zwolenników danego ruchu. Ich wybory mogą zostać przedstawione jako rezultat infekcji, manipulacji lub bezrefleksyjnego powielania przekazu, a nie jako decyzje mające własne racje społeczne, ekonomiczne czy aksjologiczne. Dzięki temu mówiący nie musi szczegółowo rekonstruować powodów, dla których ludzie popierają daną partię.
Co można powiedzieć o autorze wypowiedzi?
Najpewniejszy wniosek dotyczy nie psychiki, lecz stanowiska komunikacyjnego. Autor prawdopodobnie ma silnie negatywną ocenę politycznego zjawiska kojarzonego z PiS i chce tę ocenę uczynić natychmiast czytelną. Wypowiedź wskazuje na język konfliktu o wysokiej temperaturze emocjonalnej. Może też oznaczać, że mówiący uznaje populizm za proces ekspansywny, który przenika instytucje i normy debaty.
Znacznie mniej pewne są wnioski o cechach osoby. Ten sam zwrot może być spontanicznym wyładowaniem gniewu, przemyślaną figurą publicystyczną, ironią, cytatem, próbą mobilizacji własnego środowiska albo dostosowaniem się do stylu rozmowy. Trudo rozstrzygnąć czy metafora jest tylko wyrazistym skrótem, czy elementem szerszego, zamkniętego obrazu świata.
Możliwe mechanizmy i potrzeby psychologiczne
Redukcja złożoności
Polityka dostarcza wielu sprzecznych informacji. Etykieta porządkuje je w prosty schemat przyczyny i zagrożenia. Daje poczucie rozumienia sytuacji, ale może usuwać różnice między faktami, programami i grupami wyborców.
Potrzeba kontroli
Metafora nazywa rozproszone poczucie niepewności. Jeżeli źródłem problemu jest rozpoznany „wirus”, łatwiej wyobrazić sobie obronę, granice i środki zaradcze.
Regulacja emocji
Ostre określenie pozwala wyrazić gniew, wstręt, lęk lub bezsilność. Może przynieść chwilową ulgę i poczucie sprawczości, choć nie musi prowadzić do trafniejszej oceny sytuacji.
Obrona wartości
Mówiący może uważać, że zagrożone są praworządność, demokracja, pluralizm albo własna wspólnota moralna. Język choroby dramatyzuje wagę konfliktu i komunikuje, że nie chodzi o zwykłą różnicę preferencji.
Tożsamość grupowa
Negatywna etykieta przeciwnika wzmacnia granicę między „nami” i „nimi”. Użycie rozpoznawalnego kodu może potwierdzać przynależność do środowiska i zdobywać aprobatę jego członków.
Potwierdzanie przekonań
Fraza może działać jak rama selekcyjna. Nowe wydarzenia są wtedy łatwiej dostrzegane jako kolejne objawy tej samej choroby, a informacje niezgodne ze schematem mogą być pomijane.
Moralizacja sporu
Przeciwny projekt zostaje przesunięty z kategorii błędu do kategorii skażenia lub zagrożenia. Zwiększa to poczucie moralnej jednoznaczności i może usprawiedliwiać ostrzejsze środki komunikacyjne.
Wymienione mechanizmy nie wykluczają się. W konkretnej wypowiedzi mogą współwystępować, a ich udział może się zmieniać wraz z sytuacją. Problem pojawia się wtedy, gdy metafora zastępuje analizę, uniemożliwia korektę własnego stanowiska albo odbiera przeciwnikom status pełnoprawnych uczestników wspólnoty politycznej.
***
Rozumienie nie zawsze przynosi pocieszenie i ukojenie smutku…
prof. Jan Poleszczuk
prof. Jan Poleszczuk
z uniwersytetu w Białymstoku jan.poleszczuk@merkuriusz24.pl

Wesprzyj portal Merkuriusz24.pl

Jeśli spodobał Ci się ten tekst i chcesz nas wesprzeć, możesz wpłacić symboliczną kwotę na rozwój całego naszego portalu. Każda pomoc pozwala nam tworzyć więcej wartościowych treści i wspiera pracę całej redakcji. Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Subskrybuj

spot_imgspot_img

Popularne

Więcej w temacie
Powiązane tematy

Państwo na cudzej klamce!

Sejm porządkuje wykonywanie wyroków ETPC. Pytanie brzmi: kto naprawdę...

Tusk kapituluje!

No i stało się. Miało być wielkie „koniec Bizancjum”,...

Państwo silne wobec słabych! Izabela Majewska miała 66 lat…

Państwo Tuska miało być państwem praworządnym. Tak przynajmniej słyszeliśmy...

50 milionów euro dla Ukrainy. A co Polska dostaje w zamian?

Polska właśnie przekazała Ukrainie 50 milionów euro. Prawie ćwierć...