Odszedł ksiądz Stanisław Małkowski – wielki Polak, kapłan wierny Bogu, prawdzie i Ojczyźnie.
Był jednym z tych ludzi, których życie naznaczyła historia. W czasach komunizmu nie bał się mówić prawdy, choć oznaczało to przesłuchania, represje i nieustanną obecność Służby Bezpieczeństwa. Stał przy „Solidarności”, a w najtrudniejszych latach stanu wojennego – przy swoim przyjacielu, księdzu Jerzym Popiełuszce. Wspólnie uczestniczyli w Mszach za Ojczyznę, które dla tysięcy Polaków były chwilą nadziei i przypomnieniem, że wolność jeszcze nadejdzie.
Ks. Małkowski pozostał wierny tej drodze także wtedy, gdy Polska odzyskała wolność. Nie zawsze był rozumiany, nie zawsze akceptowano jego słowa i działania. Kiedy modlił się pod krzyżem przed Pałacem Prezydenckim, zapytano go o granice kapłańskiego zaangażowania. Odpowiedział pytaniem, które brzmi dziś jak świadectwo jego wiary: „Czy przestępstwem jest modlitwa przed krzyżem?”
Dla niego Ojczyzna nie była tylko nazwą państwa. Była odpowiedzialnością, pamięcią i zobowiązaniem wobec tych, którzy byli przed nami i przyjdą po nas.
Odszedł człowiek, który przez dziesięciolecia przypominał, że kapłan może i powinien być również strażnikiem pamięci i sumienia narodu.
Umarł wielki Polak. Umarł kapłan.
Pozostało świadectwo Jego życia.
Niech odpoczywa w pokoju.
A Jego wierność Bogu i Ojczyźnie niech będzie Mu wynagrodzona w niebie.




