5 grudnia 2025 r. opublikowano nową Strategię Bezpieczeństwa Narodowego USA, podpisaną przez prezydenta Donalda Trumpa. Dokument ten otwiera nowy etap w globalnej polityce, potwierdzając narastające od lat turbulencje w międzynarodowym ładzie, który powstał po upadku ZSRS.
Przez dekady świat funkcjonował w ramach ładu „jednobiegunowego”, w którym dominującą rolę pełniły Stany Zjednoczone. Wraz z rosnącą potęgą komunistycznych Chin oraz odrodzeniem rosyjskiego imperializmu porządek ten zaczął się jednak kruszyć. W Pekinie i Moskwie pojawiły się nadzieje na przejęcie globalnego przywództwa, a w Europie Środkowo-Wschodniej — uzasadnione obawy, że Rosja spróbuje ponownie narzucić swoje wpływy regionowi.
Wielokrotnie wskazywałem, że w takich warunkach bezpieczeństwo Polski musi opierać się na budowie silnej pozycji w regionie: mocnej gospodarce, realnych zdolnościach obronnych oraz partnerskich relacjach z sąsiadami. Dlatego od lat podkreślam znaczenie idei Trójmorza/Międzymorza jako kluczowego projektu dla naszej przyszłości.
Jednocześnie pytałem, czy USA — zamiast oddawać pole rywalom — nie zdecydują się jednak utrzymać swojej pozycji, poszukując jednocześnie wiarygodnych partnerów. W takim scenariuszu Polska mogłaby odegrać w Europie rolę jednego z najważniejszych sojuszników Stanów Zjednoczonych.
Pojawienie się w Białym Domu Donalda Trumpa było dla mnie pierwszym sygnałem, że taki kierunek jest realny. Najnowsza strategia bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych tylko to potwierdza.
Pytanie brzmi jednak, czy rządząca dziś Polską „koalicja 13 grudnia” będzie chciała — i potrafiła — zbudować prawdziwie partnerskie relacje z USA. Patrząc na polityczne i personalne powiązania rządu z Niemcami, trudno oczekiwać, by bezpieczeństwo Polski i strategiczne zbliżenie do Waszyngtonu było dla tej ekipy priorytetem. Zwłaszcza że media wprost informują o planach pogłębienia współpracy wojskowej z Berlinem.
Owszem, prezydent Karol Nawrocki utrzymuje bardzo dobre relacje z prezydentem Trumpem. Jednak jego aktywność nie zdoła skompensować odmiennej polityki obecnego rządu.
Dlatego nie ulega wątpliwości, że dalsze rządy ekipy Donalda Tuska rodzą poważne ryzyko dla bezpieczeństwa Polski. W świecie gwałtownych zmian — i rosnącej rywalizacji między mocarstwami — błędne decyzje albo brak decyzji mogą nas kosztować więcej, niż dziś jesteśmy w stanie sobie wyobrazić.






