Cyrk w kościele!

Date:

Kościół jest atakowany. Przemożne siły zewnętrzne napierają na mury, fedrują podkopy, podkładają „miny” pod Jego ściany. Jest jednak dużo poważniejszy przeciwnik – wróg wewnętrzny. Duchowni i świeccy, którzy buszują między nami, na piersiach noszą krzyż, na szyjach przypiętą koloratkę, usta mają pełne najwznioślejszych frazesów. Najgorsze jest to, że prezentują postawy iście błazeńskie, które łatwo obśmiać, niewielkim kosztem przeciwnicy kościoła dostają (zupełnie za free) potężny oręż, którym – jak maczugą – wymachują we wszystkie strony, bawiąc się przy tym setnie. Czy ludzie Kościoła robią to z (w zamyśle) ze złą intencją czy z czystej głupoty, to nie ma większego znaczenia. Spustoszenia się ogromne. Ad rem.

Kilka dni temu p. Krzysztof Rutkowski (ten pan czesany w karton) poświęcił w kościele w Aleksandrowie Łódzkim kolekcję swoich służbowych aut. Wiele kontrowersji wzbudziła zamaskowana (w kominiarkach) ochrona p. Rutkowskiego, która wniosła do świątyni broń. Obraz we wszystkich aspektach tragikomiczny. I nie mam problemu z tym, że uzbrojeni i zamaskowani ludzie wchodzą do świątyni. Z takimi scenami mieliśmy do czynienia m.in. w czasie pogrzebu gen. Petelickiego (patrz tutaj:link). Jest jednak zasadnicza różnica pomiędzy operatorami GROM-u , a pracownikami prywatnej firmy! Pierwsi reprezentują państwo polskie, drudzy – w mojej ocenie lekko pół śmieszną – prywatną inicjatywę. Przy czym nie zabraniam p. Rutkowskiemu (jak rozumiem w ramach promocji swojej firmy) chcieć wjechać do świątyni nawet na elektrycznej hulajnodze w samych stringach, ale co innego chcieć, a co innego móc. I tutaj przechodzimy do sedna sprawy, bo to nie jest felieton o p. Rutkowskim, a o księdzu, który zezwolił na ten cyrk. 

Zezwolił ksiądz na kabaret, nic więc dziwnego, że ludzie – w tym również osoby wierzące – mają tzw. świetną bekę. Świątynia nie jest miejscem na komedię. Ksiądz stoi na straży miejsca – nie chcę tutaj używać wielkich słów, ale muszę – w którym zdeponowano depozyt Wiary. I owa misja (Strażnika) nakłada na Księdza cnotę roztropności i odpowiedzialności za podejmowane decyzje. Innymi słowy: trzeba mieć trochę oleju w głowie, by przewidzieć konsekwencje jakie niosą za sobą tak groteskowe obrazy! Być może Ksiądz nie jest w stanie oprzeć się pewnym „walorom” oferowanym przez p. Rutkowskiego, ale proszę wierzyć w końcowym rozrachunku zysków i strat – Kościół zanotował te ostatnią pozycje, którą zapisujemy w rubryce PASYWA.

I na koniec apel do p. Rutkowskiego (jak sądzę jest to wołanie na puszczy, ale zawsze warto próbować), aby w swoich akcjach promocyjnych zechciał oszczędzić (bo jak rozumiem jest osobą wierzącą) Kościół, starł się rozróżnić sacrum od profanum. Nie zawsze warto hołdować zasadzie: Niech piszą co chcą, byleby nazwiska nie przekręcili. Przecież swojemu synowi zostawi pan świat, jaki sam pan buduje. I wcale nie chodzi tutaj o pańską firmę…

Konrad Dziecielski
Konrad Dziecielski
k.dziecielski@merkuriusz24.pl

Wesprzyj portal Merkuriusz24.pl

Jeśli spodobał Ci się ten tekst i chcesz nas wesprzeć, możesz wpłacić symboliczną kwotę na rozwój całego naszego portalu. Każda pomoc pozwala nam tworzyć więcej wartościowych treści i wspiera pracę całej redakcji. Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Subskrybuj

spot_imgspot_img

Popularne

Więcej w temacie
Powiązane tematy

Farsa wokół elity. Dlaczego List Episkopatu stanął postępowi ością w gardle?

Kiedy szare myszki mają własne zdanie, wybuchają awantury. List Episkopatu i reakcje na krytykę pokazują jedno: mylenie ambony z trybuną kończy się farsą. Zobacz, skąd ta nerwowość elit.

Biskupi w krainie abstrakcji, czyli bolesne oderwanie od rzeczywistości

W przededniu Wielkiej Nocy KEP serwuje list, który razi naiwnością. Gdy na Bliskim Wschodzie giną duchowni, nasi hierarchowie wybierają polityczną poprawność i całkowite oderwanie od rzeczywistości.

Prawda spalona na stosie. Czy „anomalie georadarowe” wystarczą za dowód zbrodni?

Świat zapłonął z oburzenia, gdy media obiegła wieść o masowych grobach dzieci w Kanadzie. Dziś, gdy emocje opadły, a dowodów brak, zostają tylko zgliszcza kościołów i niewygodne anomalie georadarowe.

Kain, Matrix i Algorytmy: Czy wybierzemy trudną wolność?*

Od biblijnych pól po erę AI – człowiek zawsze stoi przed tym samym wyborem. Czy zamienimy zaufanie na algorytmy? Odkryj, dlaczego trudna wolność Abla jest dziś ważniejsza niż bezpieczeństwo Kaina.