Wieczorem 3 lutego 1943 roku ogłoszono w programie ogólnoniemieckim Radia Rzeszy komunikat, że 6. Armia pozostała wierna swojej przysiędze „aż do ostatniego tchu”, ulegając „pod wzorowym dowództwem feldmarszałka Paulusa przewadze wroga i nieprzychylnym warunkom„. Joseph Goebbels, minister propagandy pisał w notatce z 4 lutego: „Przy okazji ogłoszenia poddania Stalingradu wydaję oświadczenie, na mocy którego zostają zamknięte kina, teatry i lokale rozrywkowe. Sądzę, że te decyzje zgadzają się z odczuciami narodu. […] Nasz meldunek odpowiada w pełni tym uczuciom.
Jest poważny, rzeczowy, trzeźwy, pozbawiony patosu, ale również i wszelkiego chłodu. Zapisuje się jako głębokie historyczne zobowiązanie, które stoi za całym dramatem Stalingradu”. Koncepcja Goebbelsa polegała na przekłuciu klęski, której skali nie ukrywano, w zwycięstwo, aby ofiara stalingradzka była zaczynem ostatecznego zwycięstwa. W ten sposób minister propagandy chciał przysłowiowo zamienić czarne na białe. Paulus, poza wyżej wspomnianą wzmianką o „wzorowym dowództwie”, nie występował w propagandzie. Istniało milczące, ale wymowne założenie, że wszyscy obrońcy Stalingradu zginęli. Nie ma mowy o dostaniu się do niewoli, zwłaszcza świeżo mianowanego feldmarszałka Paulusa.
Jego postać przestała publicznie istnieć. Hitler, gdy dowiedział się o kapitulacji Paulusa i jego oddaniu się w ręce sowieckie, wpadł we wściekłość, mówiąc, że kobieta pozbawiona godności potrafi popełnić samobójstwo, a nie ma do tego odwagi niemiecki feldmarszałek. Równocześnie ogłosił, że do końca wojny nikogo już nie mianuje feldmarszałkiem.
W tym czasie von Paulusa, wraz z towarzyszącymi mu oficerami sztabowymi, przewieziono do dowództwa Frontu Dońskiego. W jednoizbowej chacie, która była kwaterą frontu, przesłuchiwali ich dwaj agenci NKWD. Zażądali od jeńców wydania m.in. ostrych metalowych przedmiotów. Jeden z niemieckich oficerów towarzyszących von Paulusowi krzyknął: „Niemiecki feldmarszałek nie popełnia samobójstwa nożyczkami do paznokci!”. Paulus machnął jedynie ręką i swoje przybory do golenia oddał sam. Zabrano go potem na spotkanie z sowieckimi dowódcami. Marszałek Nikołaj Woronow zwrócił się do von Paulusa, zaczynając od: „Panie generale…”, lecz von Paulus szybko wyprowadził go z błędu. „Jestem feldmarszałkiem!” – oświadczył stanowczo, co było prawdą. Od dwóch dni był feldmarszałkiem. Do sowieckiej niewoli trafiło ok. 100 tysięcy niemieckich żołnierzy, którzy zostali przewiezieni do łagrów, gdzie wykonywali katorżniczą pracę. Do domu wróciło ok. 6 tysięcy…

Po kapitulacji Paulus przebywał w specjalnym obozie dla wysokich oficerów w Krasnogorsku. Początkowo odrzucał propozycje współpracy, co potwierdzają raporty NKWD: „Generał Paulus zachowuje się poprawnie, lecz dystansuje się od działalności politycznej i odmawia publicznych wystąpień.” Przełom nastąpił dopiero w 1944 roku, szczególnie po nieudanym zamachu na Hitlera z 20 lipca. Wówczas Paulus uznał, że niemiecki opór wewnętrzny poniósł klęskę, a przyszłość Niemiec zależy od relacji z aliantami, przede wszystkim z ZSRR. W liście do generała Waltera von Seydlitz-Kurzbacha pisał: „Hitler doprowadził Niemcy do całkowitej katastrofy. Naszym obowiązkiem jest zapobiec dalszemu niszczeniu narodu, nawet jeśli oznacza to współpracę z dawnym wrogiem”. W tym okresie Paulus formalnie przyłączył się do Narodowego Komitetu Wolne Niemcy (NKFD). Jego wypowiedzi były szeroko wykorzystywane w audycjach radiowych skierowanych do Wehrmachtu: „Każdy dzień dalszej walki przedłuża agonię Niemiec. Prawdziwy patriotyzm polega dziś na zakończeniu tej wojny.” – apelował von Paulus. Sowiecka propaganda konsekwentnie przedstawiała Paulusa jako „uczciwego niemieckiego feldmarszałka”, który zrozumiał zbrodniczy charakter wojny.
Paulus znalazł się w NRD w 1953 roku, po spędzeniu dziesięciu lat w radzieckim obozie jenieckim. W NRD żył w luksusowych warunkach. Dostał w użytkowanie obszerną willę na przedmieściach Drezna. Obsługiwała go grupa służących, kontrolowanych przez służby specjalne NRD. Mógł w każdym momencie gościć swoją córkę i wnuków mieszkających w RFN. Miał wysokie uposażenie emerytalne. Żyło mu się dobrze, ale pod koniec życia coraz częściej opadała go frustracja i depresja spowodowana decyzjami podejmowanymi w Stalingradzie. Taki obraz wyłania się z relacji z podsłuchów, którymi był otoczony. Choć formalnie pozostawał osobą prywatną, jego rola była wyraźnie polityczna. Występował na wykładach, publikował artykuły i udzielał wywiadów. W jednym z nich mówił: „Sojusz z ZSRR nie jest dla Niemiec upokorzeniem, lecz historyczną koniecznością wynikającą z naszych błędów„.

Próbowano go wykorzystać politycznie gdy ZSRR rzucił hasło zjednoczenia i zneutralizowania Niemiec. „Zachód już wówczas zmądrzał i nie poszedł na układy z ZSRR. Gorącymi przeciwnikami tego pomysłu były zarówno Stany Zjednoczone, jak i kanclerz RFN Konrad Adenauer; zdawano sobie sprawę, że Sowieci dążą w ten sposób do opanowania całych Niemiec” – pisał prof. Eugeniusz C. Król. W 1954 roku Adenauer miał stwierdzić, że „woli mieć pół Niemiec w całości niż całe Niemcy w połowie”. Kombatanci z Zachodu uważali von Paulusa za zdrajcę, który podjął współpracę z Sowietami i władzami komunistycznych Niemiec. Nikt nie chciał słyszeć o poparciu apelu Paulusa przeciwko wstąpieniu RFN do NATO. Inicjatywa spaliła wówczas na panewce, ale do dzisiaj słychać jej echa w postulatach zerwania pępowiny z USA i budowania europejskiej armii.
Warto jeszcze wspomnieć, że w 1946 roku Paulus wystąpił na procesie norymberskim, gdzie odegrał swoją rolę. Pokazał bezsens ataku na ZSRR i przyznał się do swojego udziału w jego planowaniu. Pokazał również tragedię niemieckich żołnierzy i zaapelował o pokój. Krótko mówiąc „odrobił lekcję” zgodnie z zaleceniami swoich radzieckich mocodawców.
Palus zmarł 1 lutego 1957 r. wskutek postępującego stwardnienia zanikowego bocznego. Co ciekawe, władze NRD zgodziły się, zgodnie z jego wolą, na udział księdza w pogrzebie, a potem zezwoliły na eksportację trumny ze zwłokami do Niemiec zachodnich, do grobu rodzinnego w Baden-Baden.






