Przekazana przez Prezydenta Karola Nawrockiego (PKN) i Prezesa NBP Adama Glapińskiego informacja, o pracach nad „polskim SAFE 0%”, w istocie przesądza o losach rządowej ustawy o SAFE. Projekt ten, jako wyłączny swój cel miał zdjąć na przyszłość odpowiedzialność konstytucyjną z Premiera D. Tuska (PDT) oraz min. Domańskiego, poprzez zmuszenie PKN do żyrowania tego niekonstytucyjnego, zagrażającego polskiej suwerenności i polskiemu bezpieczeństwu narodowemu, rozwiązania.
Pułapka zastawiona przez PDT miała również uderzyć w PKN wizerunkowo, pokazując że to właśnie rząd „załatwił” środki na wojsko, a prezydent „jak zwykle jest przeciw”. Ta dość prymitywna kombinacja (w istocie na miarę obecnej władzy rządowej), zderzyła się górą lodową. PKN nie dał się zapędzić w kozi róg ani prawnie ani wizerunkowo. PDT pozostało bawić wnuki, no bo żadnego pomysłu na odpowiedź nie ma.
Warto jednak spojrzeć na perspektywy inicjatywy PKN bardziej ofensywnie. Trzeba bowiem mieć świadomość, że Polska w ostatnich latach uruchomiła olbrzymi potencjał wewnętrzny, ale zarówno rząd poprzedni, jak i – to akurat nie dziwi – obecny, ewidentnie dostrzegają tego potencjału. Skoro tak to nie dziwi, że nie przedzierają się żadne pomysły na to, jak ten potencjał wykorzystywać (tu nawet opozycja jest bezradna). Inicjatywa PKN i Prezesa NBP stanowi właściwie pierwszy krok w tym kierunku. Chwała im za to – za wiarę we własne możliwości, a nie wyłącznie spoglądanie o wsparcie bankrutów, którzy doskonale wiedzą, ile z tego polskiego potencjału można wyciągnąć. I to dokładnie cały czas robią.
-
Zacznijmy od tego, czym dzisiaj dysponuje polski bank centralny. Jak wiadomo zgromadzony został imponujący zasób złota (550 ton), którego dynamicznie rosnąca wartość przekroczyła wyraźnie 300 mld PLN (ponad 80 mld USD). Jednak NBP posiada również ponad 1 bln PLN (ponad 300 mld USD) rezerw walutowych ulokowanych w walutach obcych (według zróżnicowanego koszyka, obejmującego USD, EURO, CHF, GBP). To dzięki tym zasobom, Prezes NBP uodpornił polską walutę na wszelkie spekulacyjne zakusy różnych Soroszów. Wskutek tego jesteśmy tak łakomym kąskiem dla brukselskich szulerów, którzy dzięki przejęciu go do strefy EURO, bardzo poprawiliby swoje możliwości dalszego żonglowania europejskimi zasobami. NBP dysponuje również środkami tzw. rezerwy obowiązkowej, którą banki odprowadzają od zgromadzonych przez siebie depozytów. Te wynosiły na koniec 2025 roku ca. 1,5 bln PLN, a obecnie odprowadzają do NBP 3,5% tych depozytów. W sumie zatem potencjał NBP można szacować na ok. 2 bln PLN, czyli ponad połowę rocznego polskiego PKB.
-
Jednak wykorzystywanie w/w środków wbrew pozorom nie jest takie proste. A już z pewnością wymaga ścisłej współpracy z rządem i większością sejmową. Jest też delikatne z punktu widzenia stabilności finansowej, bowiem pozycja NBP daje z jednej strony bardzo wysoki poziom wiarygodności, ale z drugiej rynki finansowe niechętne Polsce, mogą podejmować próby destabilizacji polskiego systemu bankowego i walutowego, już choćby tylko dla celów spekulacyjnych.
-
W tych warunkach pozostaje największy zasób, jakim dysponuje dziś Polska – w kontekście własnych potrzeb i to nie tylko tych militarnych, ale również rozwojowych. Jak już to wspominałem przy okazji rozważań o planowanym przez PDT pod niemieckim nadzorem skokiem na polski rynek kryptowalut, Polacy dysponują oszczędnościami szacowanymi na koniec 2025 roku na 2,5 bln PLN (ca 680 mld USD). To jest gigantyczny zasób, który w znacznej mierze znajduje się w dyspozycji banków komercyjnych oraz sektora ubezpieczeniowego. I tak naprawdę to jest ów potencjał, który w zdecydowanej większości nie pracuje dla swoich polskich właścicieli. Środki pozostające w dyspozycji banków – wspomniane ca 1,5 bln PLN w różnych formach, pasą jedynie sektor bankowy. To on żywi się opłatami za pośrednictwo (jedne z najwyższych procentowo w Europie), wypłaca znikome odsetki, pobiera dla odmiany bardzo wysokie procenty od udzielanych kredytów. Z tego co wiadomo, banki szykują się na ofensywę kredytową w nadchodzących latach, wyczuwając szanse na solidne zwiększenie swoich zysków.
-
Pamiętać należy, że obecnie struktura własnościowa banków polskich (dzięki działaniom M. Morawieckiego) wykazuje przewagę polskiego kapitału (ca 60%). Ale z drugiej strony, to banki z udziałem zagranicznym posiadają ca 60% polskich depozytów. Innymi słowy, gigantyczne polskie zasoby nie tylko nie pracują w interesie depozytariuszy, ale w znacznym stopniu także i Polski. Bo banki z udziałem zagranicznym w Polsce, mają określone typ preferencji w swoich politykach (np. kredytowych).
-
Z powyższego wyłania się całkowicie jasny obraz. Polski SAFE 0, a może Nowy Fundusz Obrony Narodowej, powinien wykorzystać opisaną sytuację. To gigantyczne depozyty Polaków, winny pracować dla zdynamizowanie polskich mocy obronnych, wsparcia polskiego przemysłu obronnego oraz rozwoju polskiej gospodarki. Zamiast służyć poprzez zagraniczną część polskiego sektora bankowego interesom innych państw (a warto sprawdzić jakich, poprzez analizę własności banków zagranicznych), powinny pracować w Polsce, dla Polski i dla Polaków. Już sam NBP może tu dysponować własnymi instrumentami (np. zróżnicowany poziom rezerwy obowiązkowej) dla banków zaangażowanych w realizację zadań NFON. Nie obędzie się też bez rozwiązań, które wspierałyby podatkowo tych depozytariuszy, którzy lokowaliby środki w tym rozwiązaniu.
Co najistotniejsze – wszystkie cugle w takim rozwiązaniu, pozostają w polskich rękach. Ruch PKN pokazał drogę do weryfikacji rzeczywistych interesów realizowanych w Polsce. Idea NFON – to chyba lepsza formuła niż brukselskie SAFE – pokaże bez żadnych wątpliwości, kto po jakiej stronie się dzisiaj znajduje. I zamiast wyciągania ręki po zdradzieckie srebrniki, zagwarantuje większą podmiotowość Polaków w swoim kraju, a Polsce da pełne gwarancje zachowania suwerenności.






