Prawda bez filtra! Dlaczego wolność słowa wymaga naszej czujności?

Date:

Pamiętacie państwo jakie larum podniosły lewicowe-liberalne media, gdy prezydent Nawrocki mówił o zagrożeniach płynących z Zachodu? Nastąpił wówczas gwałtowny atak na głowę państwa, straszenie Polaków Polexitem, odwracanie głowy od rzeczywistych faktów z jednoczesnym przeniesieniem dyskusji na poziom emocjonalny, gdzie prawda umiera jako pierwsza, a zastępuję ją fikcja i fałsz. A tymczasem na Zachodzie bez zmian. Niestety…

Belgijski portal medialny 21News został ukarany przez tzw. Radę Etyki Dziennikarskiej za transkrypcję przemówienia wiceprezydenta USA bez zastosowania… cenzury. Przypomnijmy, że 15 lutego 2025 roku J.D. Vance, podczas Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa, ostro skrytykował Unię Europejską oraz europejskie rządy, zarzucając im tłamszenie wolności słowa i ignorowanie woli obywateli. „Wierzyć w demokrację to rozumieć, że każdy z naszych obywateli ma mądrość i głos. A jeśli odmówimy słuchania tego głosu, nawet nasze najbardziej udane walki niewiele dadzą. Jak powiedział kiedyś papież Jan Paweł II, moim zdaniem jeden z najbardziej niezwykłych orędowników demokracji na tym kontynencie lub na jakimkolwiek innym: ‚nie lękajcie się’ – mówił wiceprezydent Vance.

Portal postanowił wyemitować to przemówienie w całości, bez żadnych cięć i ocen. Tymczasem tzw. Rada Etyki Dziennikarskiej uznała, że redakcja 21News powinna była zapewnić „większy dystans i kontekst”… Mówić krótko: powinna opatrzyć wystąpienie wiceprezydenta Vanca jakimś krytycznym komentarzem. Taka sugestia może sprawiać wrażenie, że dziennikarstwo powinno nie tylko informować, lecz także z góry ukierunkowywać interpretację odbiorców. W efekcie rodzi się pytanie, czy chodzi jeszcze o standardy etyczne, czy raczej o próbę narzucenia określonej (lewicowo-liberalnej) narracji. Od kształtowania opinii nie jest obywatel (zdaje się uważać tzw. Rada) a funkcjonariusz polityczny, który układa menu do codziennej porcji informacyjnych dań. Innymi słowy odbiorca jest (zdaniem tzw. Rady) zbyt ograniczony, by samodzielnie wyrobić sobie zdanie.

W swojej decyzji tzw. Rada pisze, że 21News pozwolił wiceprezydentowi USA rozpowszechniać swoje poglądy „bez dystansu i bez reakcji”. Rada uważa również, że „media nie wykorzystały czasu między wystąpieniem a publikacją, aby zweryfikować lub kontrolować oświadczenia, umieścić je w perspektywie lub poprawić je”. Opisując pełną publikację przemówienia jako etyczne niewłaściwe zachowanie, tzw. Rada zakłada, że niektóre komunikaty polityczne nie mogą być rozpowszechniane bez dziennikarskiej analizy.

Sugerowanie, że redakcja nie może opublikować przemówienia polityka bez własnego komentarza, odbiera odbiorcom prawo do samodzielnej oceny i stawia dziennikarzy w roli arbitralnych strażników prawdy. To nie dziennikarstwo, tylko ideologiczny filtr, który zamiast informować – narzuca interpretację, ogranicza pluralizm i zagraża wolności słowa! Podsumowując, decyzja tzw. Rady Etyki Dziennikarskiej jawi się jako przykład nadmiernej paternalistycznej ingerencji w pracę mediów i ograniczania wolności słowa. Zamiast wspierać pluralizm, promuje ideę, że media muszą decydować, które komunikaty polityczne nadają się do rozpowszechnienia bez „poprawki”. To koncepcja, która nie tylko podważa profesjonalizm dziennikarzy, ale też odbiera odbiorcom prawo do własnej oceny faktów i opinii.

Opinia publiczna oraz dziennikarze muszą być szczególnie wyczuleni na tego typu działania ze strony ośrodków kontrolnych, bo gdzieś na końcu jest ul Mysia (siedziba cenzury za czasów PRL). Ta sytuacja (zresztą nie jedyna) pokazuje, że nadmierna ingerencja w media – nawet pod pretekstem etyki – może łatwo przerodzić się w kontrolę treści i ograniczenie wolności słowa. Dziennikarze i opinia publiczna muszą być czujni, bo pozornie „etyczne” regulacje mogą prowadzić do samocenzury, manipulacji i narzucania interpretacji politycznych komunikatów, co w praktyce zbliża nas do praktyk znanych z autorytarnych systemów. To ostrzeżenie, które nie powinno być lekceważone i prezydent Nawrocki mówić o zagrożeniach płynących z Zachodu wie, co mówi.

Henryk Piec
Henryk Piec
h.piec@merkuriusz24.pl

Wesprzyj portal Merkuriusz24.pl

Jeśli spodobał Ci się ten tekst i chcesz nas wesprzeć, możesz wpłacić symboliczną kwotę na rozwój całego naszego portalu. Każda pomoc pozwala nam tworzyć więcej wartościowych treści i wspiera pracę całej redakcji. Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Subskrybuj

spot_imgspot_img

Popularne

Więcej w temacie
Powiązane tematy

Operacja: ostatnie brania. Odliczanie dla Tuska już trwa 520 dni i koniec gry. Tusk wchodzi w tryb zabezpieczania*

Donald Tusk wszedł w fazę myślenia o osobistej przyszłości. Czy 520 dni, które mu pozostały, to czas operacji „ostatnie brania”? Analizujemy kulisy uderzenia w rynek kryptowalut i Amber Gold II.

Dryfująca strategia: Polska na morzu cudzych interesów. Brak floty handlowej jako luka strategiczna państwa*

Polska to kraj morski, który dobrowolnie oddał morze innym. Brak floty handlowej pod polską banderą to 9 mld zł strat rocznie i realne zagrożenie dla dostaw surowców. Czas przerwać ten niebezpieczny dryf.

Wielopoziomowa gra prezesa czy polityczny slam? Strategia na krawędzi chaosu

Czy Mateusz Morawiecki to tylko pionek w wyrafinowanym planie Jarosława Kaczyńskiego? Analizujemy, czy to nowe otwarcie, czy jedynie próba ratowania pozycji poprzez stary układ w nowym przebraniu.

Tajwan na krawędzi historii Świat przyspiesza. Czy zdążymy go zrozumieć?*

Czy rok 2026 przyniesie „Nową Jałtę”? Trump, Xi Jinping i walka o teraflopy AI zmuszają nas do pytania: czy potrafimy jeszcze zrozumieć świat w rytmie równowagi i uniknąć globalnej katastrofy?