Wolność słowa nie znika nagle! Nie wolno nam się bać

Date:

4 lutego tego roku Päivi Räsänen, fińska parlamentarzystka i była minister spraw wewnętrznych Finlandii, zeznawała jako świadek przed Komitetem ds. Sprawiedliwości Kongresu USA. Fińska polityk opowiedziała o trwającym już sześć lat prześladowaniach stosowanych przez fiński rząd i tamtejszy wymiar sprawiedliwości. Przypomnijmy, że minister Räsänen udzieliła naszemu portalowi wywiadu, który można przeczytać tutaj: [LINK]

W związku z wysłuchaniem przed Kongresem poprosiliśmy panią minister o wypowiedź dla M24: „W zeszłym tygodniu złożyłam zeznania przed Izbą Reprezentantów Kongresu Stanów Zjednoczonych. Nie jako aktywistka czy komentatorka życia publicznego, lecz jako parlamentarzystka z Finlandii – państwa demokratycznego. Opowiadałam historię, która — choć brzmi jak historia z innej epoki — rozgrywa się tu i teraz, w sercu współczesnej Europy.

Przez niemal siedem lat toczyło się przeciwko mnie postępowanie karne za wpis na Twitterze z 2019 roku, w którym wyraziłam swoje chrześcijańskie przekonania, cytując fragment Biblii. Jeden post w mediach społecznościowych doprowadził do trzynastogodzinnego przesłuchania na policji i wieloletniego procesu. Nigdy – co chcę wyraźnie podkreślić – nie nawoływałam do przemocy, nie atakowałam żadnej grupy ani jakiejkolwiek osoby. Publicznie zadałam pytanie skierowane do przywódców mojego Kościoła — Ewangelicko-Luterańskiego Kościoła Finlandii — którzy zdecydowali się wziąć udział w Helsinki Pride (coroczny festiwal równości organizowany w Helsinkach poświęcony społeczności LGBTQ+ / przypis redakcji M24). To wystarczyło, by postawiono mi zarzuty.

Dziś, po dwóch uniewinnieniach, wciąż czekam na ostateczne rozstrzygnięcie Sądu Najwyższego Finlandii. Moja historia dla wielu brzmi niewiarygodnie. Rozumiem to. Sama długo nie mogłam pojąć, jak w wolnym społeczeństwie można zostać ściganą karnie za pokojową wypowiedź. A jednak to się wydarzyło — i niestety coraz częściej mamy do czynienia z takimi sytuacjami.

Podczas mojego wystąpienia w Kongresie powiedziałam jasno: ta sprawa nie dotyczy wyłącznie mnie ani moich przekonań. Dotyczy fundamentalnego pytania, czy obywatele — w tym duchowni i osoby pełniące funkcje publiczne — mogą otwarcie mówić o sprawach wiary i sumienia, bez obawy przed odpowiedzialnością karną. Czy mówienie tego, w co się wierzy, staje się w Europie czynem zabronionym?

Nie trzeba zgadzać się z moimi poglądami, by dostrzec niebezpieczeństwo. Gdy państwo zaczyna decydować, które przekonania są dopuszczalne, a które należy uciszyć, demokracja traci swój fundament. Wolność słowa nie zanika nagle — zanika stopniowo, pod pozorem ochrony wrażliwości, bezpieczeństwa czy porządku publicznego.

W całej Europie obserwujemy narastające ograniczenia swobody wypowiedzi. W Wielkiej Brytanii co miesiąc aresztuje się setki osób za wpisy w mediach społecznościowych. Jednym z przykładów jest scenarzysta Graham Linehan (irlandzki scenarzysta i producent telewizyjny, który zaczął publicznie krytykować ideologię gender, zwłaszcza w kontekście: definicji płci, praw kobiet, polityki wobec osób transpłciowych / przypis redakcja M24), który wraz ze mną zeznawał przed amerykańskim Kongresem. Coraz większy niepokój budzi także unijna ustawa o usługach cyfrowych, która w imię „moderowania treści” wprowadza mechanizmy cenzury na niespotykaną dotąd skalę. Nieprecyzyjne pojęcia, takie jak „mowa nienawiści”, stają się narzędziem do arbitralnego określania, co wolno powiedzieć, a co uznaje się za nielegalne — bez jasnych, obiektywnych kryteriów.

Moje chrześcijańskie przekonania znalazły się w centrum tego sporu, ale nie walczę wyłącznie o własne prawo do wypowiedzi. Bronię zasady, że w wolnym społeczeństwie każdy człowiek ma prawo myśleć i mówić rzeczy, które komuś mogą się nie podobać — także wbrew dominującym normom kulturowym.

Moja historia nie jest wyjątkiem. Jest sygnałem ostrzegawczym. To, co dziś dzieje się w Europie, jutro może stać się rzeczywistością w innych częściach świata, w tym w Stanach Zjednoczonych. Dlatego zakończyłam swoje wystąpienie słowami nadziei: wolność słowa jest zbyt cenna, by ją utracić przez obojętność lub strach.

Jestem wdzięczna za wsparcie, jakiego doświadczyłam w Ameryce oraz za przywiązanie do wolności słowa, które ten kraj symbolizuje. Apeluję do moich amerykańskich przyjaciół — i do wszystkich ludzi dobrej woli — by uważnie obserwowali to, co dzieje się po drugiej stronie Atlantyku. Lekcja jest jasna: prawdziwa wolność istnieje tylko tam, gdzie chronione jest prawo każdego człowieka do pokojowego wyrażania swoich przekonań i życia zgodnie z własnym sumieniem.

Henryk Piec
Henryk Piec
h.piec@merkuriusz24.pl

Wesprzyj portal Merkuriusz24.pl

Jeśli spodobał Ci się ten tekst i chcesz nas wesprzeć, możesz wpłacić symboliczną kwotę na rozwój całego naszego portalu. Każda pomoc pozwala nam tworzyć więcej wartościowych treści i wspiera pracę całej redakcji. Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Subskrybuj

spot_imgspot_img

Popularne

Więcej w temacie
Powiązane tematy

Rzemieślniczy wyścig zbrojeń, czyli rakieta ręczna w natarciu – Marta Wcisło

Politycy zamieniają debaty o klimacie na strategię wojskową. Wierzą, że obroni nas rakieta ręczna klepana pod osłoną nocy. Znakomity pokaz czystej, niczym niezmąconej pewności siebie.

Od Reagana do Jachiry – kiedy mężów stanu zastępują wieczni celebryci. O politycznej epidemii niedojrzałości.

Reagan wygrał Zimną Wojnę, Zełeński dźwiga ciężar inwazji. A Klaudia Jachira? To symbol niedojrzałości, gdzie brak refleksji udaje odwagę. Dlaczego współczesna polityka tak bardzo kocha puste naczynia?

Święty Augustyn i upadek świata bez Boga. Arka na pełnym morzu pychy. Czy wciąż czekasz na Powrót Jezusa?

Pierwsi chrześcijanie żyli w napięciu, którego dziś niemal nie znamy. Czy zamieniliśmy radykalne czekanie na powrót Jezusa na wygodny kompromis z cywilizacją? Czas odnaleźć drogę do źródeł wiary.

Wielkie Sprzątanie w Szwecji. Polityczna poprawność traci władzę Kraj, który otworzył granice, teraz zmienia kurs.

Sztokholm przeciera oczy i odrzuca knebel poprawności. Czy porzucenie pojęcia „islamofobii” to początek końca ery politycznego szantażu w Europie? Szwecja mówi „dość” i zaczyna Wielkie Sprzątanie.