Trudno się czyta moje teksty, ale ten polecam szczególnie. Dociągnijcie do końca, bo finał – jak sądzę – jest wart tych „męczarni”. Już kiedyś o tym mówiłem. Złożyłem nawet deklarację, z której – o ile dożyję – zamierzam się radośnie wywiązać.
Skąd ta radość? Otóż gdy system (czytaj: ideologia) sięga granic absurdu, pojawia się realna szansa, by go ośmieszyć, obejść, a może nawet obalić. Mam plan! Zamierzam zmienić płeć. W Niemczech wystarczy do tego zwykła deklaracja. Po roku można decyzję cofnąć (i tak rok w rok, bez końca). Widzę w tym co najmniej dwie możliwości uzyskania realnych korzyści – ale po kolei.
Jestem facetem i lubię kobiety, a nawet je kocham – cóż, tak mam. Na domiar złego jestem też zodiakalną Panną i Świnią (wedle chińskiego horoskopu). Być może stąd bierze się moje podejście do tych ideologicznych zapędów.
Postanowiłem, że gdy tylko stuknie mi sześćdziesiątka, deklaratywnie zmienię płeć. Mam do tego prawo. To moja wola i moja deklaracja – żeby było jasne. Nadal wolę kobiety, ale przecież nikt nie zabronił kobiecie fascynować się kobietami. O tyle będzie mi łatwiej – zwłaszcza jako Pannie.
Poza tym, skoro obecny rząd chce respektować małżeństwa jednopłciowe zawierane za granicą – mimo naszych zapisów konstytucyjnych – to nie widzę problemu. Wiele władz samorządowych już to czyni. Mam więc nadzieję (oczywiście skonsultuję się z prawnikami, najlepiej z „Iustitii”), że za pięć lat nadal będą rządzili, dając mi solidne podstawy do „samorealizacji”.
Powrócę do Polski z kwitem o zmianie płci i złożę wniosek o emeryturę, bo nie zamierzam czekać kolejnych pięciu lat jak jakiś frajer. No, my „kobiety” musimy walczyć o swoje, prawda? Zwłaszcza o równouprawnienie. A oprócz równouprawnienia są jeszcze przywileje! Niech więc faceci pracują do 65. roku życia – ale nie „nasza” piękna płeć.
Przede mną jeszcze dziesięć lat pracy. W sumie wyjdzie prawie pięćdziesiąt lat harówki. Co prawda mogłem iść do MO czy SB albo innych służb – byłbym już na emeryturze od piętnastu lat – ale… byłem głupi i wierzyłem, że dla Polski warto być patriotą, a nie cwaniakiem. Wierzyłem, że uczciwość popłaca, a zdrajcy Polski poniosą odpowiedzialność – nie tylko moralną.
Cóż, za naiwność się płaci. Ale można też wyciągać wnioski.
Panowie, Polacy! Kto ma jeszcze pięć lat pracy, a sił już brakuje – jedziemy do Niemiec! To nawet nie boli. Chcecie odetchnąć i skorzystać z „równouprawnienia”? Droga wolna! To może być nawet dobry pomysł na biznes – wycieczki płciowe!
Wspomniałem o dwóch powodach tej decyzji. Jak już deklarowałem – żeby nie było wątpliwości – wolę kobiety. To ważne, zwłaszcza w kontekście tej drugiej korzyści. Bo gdyby jakiś sąd skazał mnie na odsiadkę, zdecydowanie wolałbym spędzić ten czas jako panna wśród kobietek – niczym w „Seksmisji”.
Co o tym sądzicie? Pewnie są jeszcze inne zalety. Choć są i tacy (na pewno faceci – szowinistyczne świnie, takie zodiakalne też), którzy twierdzą, że „kobiety to samo zło”. Nie zgadzam się z tą tezą. Ale jako przyszła kobieta będę miał okazję ją empirycznie zweryfikować.






