Daniel Olbrychski został zapytany o to, czy artyści powinni wypowiadać się na tematy polityczne. W odpowiedzi aktor stwierdził: – Aktor jest kształtowany, ma ten przywilej, handicap, że jest kształtowany w sposób głębszy niż normalny czytelnik, na najlepszej literaturze cywilizacji, i chce się przynajmniej odrobinkę zbliżyć, na palcach wznieść do tych postaci, które dane mu było w wielkich sztukach czy filmach grywać. Aktor skarżył naród o „obrzydliwość”. „Również obrzydliwość polskiego charakteru się pojawiła, obrzydliwość społeczeństwa polskiego. o której Norwid pisał: „jesteśmy wielkim narodem, ale żadnym społeczeństwem”. I objawia się to w każdym do dnia dzisiejszego. Społeczeństwo, które dwa razy na prezydenta wybiera kogoś takiego jak Duda, a puentuje to wybraniem pana Nawrockiego na prezydenta Polski, nie jest społeczeństwem wybitnym, łagodnie mówiąc. Jak nazywał to Norwid, żadnym społeczeństwem jesteśmy” – powiedział Olbrychski. Cudowanie Danielku, cudownie. Miód na moje hemoroidy.
Od 1 czerwca ograniczenie nocnej sprzedaży alkoholu obejmuje całą Warszawę. Zakaz obowiązuje od 22 do 6 rano w sklepach i na stacjach benzynowych. Regulacja nie dotyczy lokali gastronomicznych – barów, pubów i restauracji. W marcu rada miejska stolicy przyjęła uchwałę o wprowadzeniu regulacji na obszarze całego miasta. Władze przekonują, że ograniczenie nocnej sprzedaży alkoholu zaczyna przynosić oczekiwane efekty. Spada liczba interwencji policji związanych z alkoholem, a na drogach jest być bezpieczniej. A co z tymi, których suszy? Jak pisze „Gazeta Wyborcza” już w pierwszym tygodniu obowiązywania nocnej prohibicji pojawił się drugi obieg sprzedaży alkoholu. Chodzi o coś, co określono jako „e-meliny”. Są to profile internetowe oferujące zakup alkoholu z dowozem. Oferty pojawiają się m.in. na social mediach. Jest drożej, ale chętnych na alkohol podobno nie brakuje. Napoje wyskokowe dowiezie „alkotaksówka”. Pół litra wódki ma kosztować w granicach 50-70 zł, w zależności od marki. Jedno piwo to wydatek rzędu 7 zł, a wino 40 zł. Realizujący zamówienie dolicza do ceny alkoholu kosz dojazdu, nie więcej niż 15 zł. Gospodarka ruszyła z kopyta! Taksówką z wkładką.
W Odrze jest coraz więcej śniętych ryb. Pomiary stanu wody wskazują na wysokie zasolenie i znaczny deficyt tlenu. „Setki zdjęć martwych ryb, ślimaków, małż i raków w Odrze pokazują od tygodnia w mediach społecznościowych mieszkańcy Szczecina i okolic. Ale to już dziś nie interesuje aktywistów ekologicznych, działaczy Partii Zielonych i polityków KO, którzy tak obiecywali poprawę stanu Odry, gdy dojdą do władzy” – napisał w serwisie X dziennikarz Tomasz Duklanowski. „Trudno zjawiska nie dostrzec, bo martwe ryby wypływają przy nabrzeżach Odry w samym centrum Szczecina. Mieszkańcy wrzucają do sieci zdjęcia tysięcy martwych ślimaków pływających na powierzchni wody. Pojawiły się też śnięte gigantyczne sumy. Inni narzekają na smród, bo nikt trucheł z wody nie wybiera”. A to wszytko wina PiS!
Profesur Magdalena Środa znalazła przyczynę fatalnej sytuacji demograficznej. „To że rzekomo patriotyczna antyimigranckość jest – tak naprawdę – postawą antypatriotyczną wynika z faktu, że Polska się wyludnia, zapewne również dlatego, że strach rodzić dzieci przy takiej agresji patriotów i ich idolu prezydencie – kibolu, no a poza tym jedynym remedium na to by Polska jakoś trwała w swoim dobrobycie jest właśnie imigracja. Jeśli ten poziom agresji wobec imigrantów utrzyma się to za sto lat będzie nas Polaków 3 miliony. Wszystko dzięki patriotom” – powiedziała proserurka. Czy już naprawdę w otoczeniu profesurki nie ma nikogo, kto pomógłby pani Magdalenie? Może wystarczy szklanka wody?
Zgodnie z najnowszym rządowym projektem ustawy, w zarządach spółek giełdowych miałaby obowiązywać parytety płciowe. W imię walki z „dyskryminacją” władze chcą narzucić przedsiębiorcom polityczne zasady rekrutacji. Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy, który ma na celu poprawę równowagi płci w organach spółek publicznych z siedzibą w Polsce, a także ustawy o wdrożeniu niektórych przepisów Unii Europejskiej w zakresie równego traktowania – poinformowało we wtorek Ministerstwo Sprawiedliwości. Celem projektu jest zapewnienie tak zwanej „równowagi płci” we władzach spółek giełdowych. Zakłada on, że w zarządach czy radach nadzorczych takich firm 33 proc. członków byłoby przedstawicielami płci „niedostatecznie reprezentowanej”. A rowerzyści, to co? Sieroty? Też p o jednym miejscu w zarządzie też by się przydało. D-Y-S-K-R-Y-M-I-N-A-C-J-A!
„Historia jest bardziej złożona niż przedstawia ją Nawrocki, który ma doktorat z historii. UPA nie składała się, jak twierdzi Nawrocki, wyłącznie z 'bandytów i morderców'” – czytamy na łamach Sueddeutsche Zeitung. Jak czytamy w felietonie autorstwa korespondentki Sueddeutsche Zeitung Viktorii Grossman, nadanie jednej z ukraińskich jednostek wojskowych imienia bohaterów UPA wywołało w Polsce „oburzenie i gniew”. W artykule przypomniano, że UPA masowo mordowała również polskich cywilów, co w Polsce uważane jest za ludobójstwo. Ponadto w artykule Grossman podkreśliła, że Polska od dawna zarzuca Ukrainie niedostateczne rozliczenie się ze swoją ludobójczą przeszłością. W artykule przytoczono także opinię wyrażoną przez Andrzeja Romanowskiego na łamach Gazety Wyborczej, zgodnie z którą walka UPA przeciwko ZSRR była „bohaterska”. „Polacy, z ich wielowiekową walką przeciwko dominacji rosyjskiej, właściwie powinni to rozumieć” – uważa Grossman. Najpierw wybielacie UPA, to może zaraz zrewidujecie pogląd na doktora Mengele?
Monika Richardson. Znacie? Ja też nie, ale w ubiegłym wieku musiała być znaną personą. Prezenterka ogłosiła jakiś czas temu, że jej przygoda z telewizją definitywnie dobiegła końca, najwidoczniej zmieniła zdanie. Szansą na powrót do TV miał być udział w nowym programie TVP „Omnibus – szybcy i mądrzy”. W show znane osoby rywalizują ze sobą, odpowiadając na pytania. Jednak jak relacjonuje Monika Richardson, jej zgłoszenie nie zostało przyjęte przez producentów programu. „Wiadomość z ostatniej chwili: nie zakwalifikowałam się do teleturnieju „Omnibus. Szybcy i mądrzy” w TVP. Zadzwoniło do mnie słodkie dziecko od producenta Rochstar z tą smutną wiadomością. Ale powiedziała, że zapiszę sobie mój numer…! Jak myślicie: jestem za głupia czy za stara?”. I po co pytać? Ale skoro już pani zapytała, to uważam, że jest klasyczna kombinacja.
Francuska lewica przedstawia Joannę d’Arc jako symbol… LGBT. W departamencie Ille-et-Vilaine pomnik św. Joanny d’Arc został przykryty transparentem LGBT i tęczowymi flagami. Rozpaliło to nawet debatę na temat zawłaszczenia symboli historycznych. Robienie ze Świętej „ikony queer” to nie tylko nadużycie moralne, czy stawianie do góry nogami francuskiej historii – oburzają się katolicy. I niepotrzebnie, bo przecież wszyscy wiemy, że Kopernik byłą kobietą!
Burmistrz Zakopanego Łukasz Filipowicz zdecydował się na jednoznaczny krok. Kierowany przez niego urząd miasta nie zamierza dokonywać transkrypcji „małżeństw” LGBT dokonanych za granicą. Jako uzasadnienie swojej decyzji burmistrz Zakopanego powołuje się na obowiązujące przepisy ustawowe i Konstytucję RP. „Jeżeli chodzi o małżeństwa jednopłciowe, to stoimy na stanowisku, że jest to niezgodne z Konstytucją i niezgodne z obowiązującymi przepisami” – powiedział Filipowicz. Samorządowiec podkreślił, że nie ma wyjścia, gdyż każdy polski urząd powinien działać w oparciu o i w granicach prawa. Odmienne zdanie wyrażają rządzący, którzy twierdzą, że takich transkrypcji „małżeństw” LGBT należy dokonywać w oparciu o sprzeczne z zapisami ustawowymi i konstytucyjnymi rozporządzenie. Na miejscu Kierwy wysłał bym do Zakopanego batalion pałkowników!
Polacy od lat wyjeżdżają za granicę w poszukiwaniu lepszych perspektyw. Jednocześnie coraz więcej obcokrajowców wybiera nasz kraj jako swoje nowe miejsce do życia. Do tego grona należy pochodzący z Niemiec tiktoker, który rok temu przeprowadził się z Frankfurtu do Warszawy. „Już nie potrzebuję urlopu ani wakacji” – wyznał na opublikowanym w sieci nagraniu. Kevin Jon, który w sieci funkcjonuje pod pseudonimem Pan Niemiec, urodził się i wychowywał w Niemczech. Po latach spędzonych we Frankfurcie w 2025 roku postanowił opuścić ojczyznę i przeprowadzić się za granicę. Jednak zamiast postawić na któryś z popularnych kierunków emigracji, jego wybór padł na Polskę. Zamieszkał w Warszawie. Przyznał otwarcie, że w naszym kraju w nawet z pozoru „brzydki” dzień czuje się dobrze. Tego spokoju i ukojenia brakowało mu w ojczyźnie. Jak twierdzi, Niemcy były „najfajniejszym miejscem w Europie”, ale tylko w latach 90. „Potem robiło się coraz gorzej – stwierdził. – Od dawna nie czułem się tam tak bardzo szczęśliwy” – dodał. Panie Niemiec – dobrze, że jesteś z nami. Jak mawiali nasi zacni przodkowie: Gość w doma, Bóg w doma. Przyjeżdżajcie, byleby nie w składzie dywizji pancernej.
Politico, powołując się na wysokiego rangą pracownika Departamentu Obrony USA, informuje, że Ukraina chce pozyskać dodatkowe 20 mld dolarów, aby umocnić swoją przewagę nad Rosją na polu bitwy. Każdy z sojuszników Ukrainy ma zostać poproszony o przekazanie od 2 do 6 miliardów dolarów w formie darowizny lub pożyczki. Najprawdopodobniej kwestia dodatkowych środków będzie omawiana podczas najbliższego szczytu NATO w Ankarze, na kórym obecny będzie także prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. Te pieniądze mają zostać przeznaczone na obronę powietrzną, zwiększone składki na PURL, czyli program sponsorowany przez NATO, w ramach którego sojusznicy kupują broń dla Ukrainy od Stanów Zjednoczonych, a także na zakup dodatkowych bezzałogowych statków powietrznych, amunicji, sprzętu do walki elektronicznej, broni dalekiego zasięgu oraz na bezpośrednie zakupy od ukraińskich firm zbrojeniowych. Nie pytajcie nikogo, my wam damy. My słudzy…
Rafał Trzaskowski odpowiedział na medialne doniesienia dotyczące sprowadzania siana z Niemiec do warszawskiego zoo. „To może się nie mieścić w głowach prawicowych śledczych, ale nie wszystkie zwierzęta są zwierzętami naturalnie występującymi w Polsce i żeby odżywiać się zgodnie ze swoimi potrzebami muszą jeść taką żywność, która im nie zaszkodzi. Byłbym zachwycony, gdyby żyrafy i bongo jadły ze smakiem swojski żurek. Niestety, wolą lucernę, której najlepszą jakość zapewniają kraje z południa Europy. I stamtąd pochodzi również produkt zakupiony przez nasze zoo, którym tak bardzo ekscytuje się jedna z prawicowych redakcji” – oświadczył Trzaskowski. Oczywiście, że prezydent Warszawy ma rację! Podpowiadamy pojednawczo: po co nam zoo w stolicy, skoro podobna placówka znajduje się w Berlinie?




