Krzyk ciszy: Dlaczego świat wybiera, które dzieci opłakiwać?

Date:

Poniżej przedstawiamy dwa teksty, które dotykają bolesnej kwestii milczenia świata wobec cierpienia dzieci w konfliktach zbrojnych. Najpierw głos zabiera Omar Faris, Palestyńczyk, który nie może przejść obojętnie wobec podójnych standardów w medialnym przekazie na temat tragedii palestyńskich dzieci. Następnie moja odpowiedź, w której tylko próbuję zrozumieć przyczyny tej ciszy i potępić przemoc wobec niewinnych.

Dlaczego media nie interesują się mordowaniem dzieci palestyńskich?- Omar Faris

Jeden z moich polskich przyjaciół zadał mi szczere i bolesne pytanie: „Wszystkie media mówią o Putinie jako o zbrodniarzu, bo dwa dni temu w wyniku rosyjskiego ostrzału zginęło dwoje ukraińskich dzieci… Dlaczego więc nie słyszymy tego samego głosu ani nie widzimy takiego samego oburzenia, gdy ponad 18 tysięcy palestyńskich dzieci zostało zamordowanych przez zbrodniarza Netanjahu?”

W rzeczywistości to pytanie ujawnia rażącą sprzeczność w sposobie, w jaki media zachodnie traktują kwestie humanitarne. Gdy ginie dwoje ukraińskich dzieci, ich zdjęcia trafiają na pierwsze strony gazet, pojawiają się oficjalne potępienia i nakładane są sankcje. Gdy natomiast tysiące palestyńskich dzieci ginie w udokumentowanych masakrach – z dźwiękiem i obrazem – zbrodnia przechodzi bez echa albo zostaje usprawiedliwiona rzekomą „samoobroną”.

To przypomina mi o tym, co wydarzyło się w Rwandzie w 1994 roku, gdzie w przerażających masakrach zginęło ponad milion ludzi, a świat zareagował na to milczeniem pełnym niepokoju. Czy to kolor skóry albo pochodzenie były powodem tej obojętności? Czy nadal pozwalamy, by takie haniebne kryteria decydowały o tym, czyje cierpienie zasługuje na uwagę, a czyja śmierć może zostać przemilczana?

Bolesne jest to, że żyjemy w świecie, w którym wartość człowieka mierzona jest jego narodowością, kolorem skóry czy położeniem geograficznym. Ta wybiórczość w przekazie medialnym nie jest przypadkowa – to odzwierciedlenie politycznej hipokryzji i podwójnych standardów, gdzie opór wobec okupacji jest dopuszczalny w jednym miejscu, a w innym – karany.

Wierzę, że media nie są tylko lustrem wydarzeń, ale narzędziem kształtującym opinię publiczną. Dlatego naszym wspólnym obowiązkiem jest podnosić głos, dokumentować prawdę i przeciwstawiać się tej niesprawiedliwości – ponieważ życie dziecka palestyńskiego nie jest mniej warte niż życie jakiegokolwiek innego dziecka na świecie.

W odpowiedzi na pytanie o milczenie świata – Anna Najemnik

Twoje słowa, pełne bólu i gniewu, trafiają prosto w serce. Pytasz, dlaczego świat milczy, gdy giną palestyńskie dzieci, a ich cierpienie nie wywołuje takiego oburzenia jak inne tragedie. To pytanie, które zmusza do zatrzymania się i spojrzenia w oczy trudnej i niewygodnej prawdzie. Nie mam wszystkich odpowiedzi, ale postaram się podzielić tym, co dostrzegam – z pełnym szacunkiem dla Twojego cierpienia.

Liczby, które przywołujesz – ponad 18 tysięcy zabitych palestyńskich dzieci, według raportów ONZ z lat 2023 i 2024 – są wstrząsające. Każde z tych dzieci miało imię, twarz, marzenia, prawo do życia i bezpieczeństwa. Gdy w marcu 2025 roku izraelskie bombardowania w Gazie pochłonęły setki cywilnych ofiar w jeden dzień, światowe media często ograniczały się do lakonicznych wzmianek, podczas gdy inne konflikty – jak wojna w Ukrainie – dominowały w nagłówkach. Dlaczego tak się dzieje?

Po części wynika to z geopolityki. Izrael jest strategicznym partnerem wielu państw Zachodu, w tym Stanów Zjednoczonych, i to wpływa na ton narracji międzynarodowej. Wiele rządów nie chce narażać się na dyplomatyczne napięcia, co przekłada się na ostrożne sformułowania w oficjalnych oświadczeniach i umiarkowane relacje w mediach.

Kolejną przyczyną jest struktura i dynamika mediów. Wiele dużych zachodnich redakcji, takich jak CNN, BBC czy The New York Times, działa w ramach systemu, który faworyzuje narracje zgodne z politycznym i ekonomicznym interesem krajów, w których funkcjonują. Nie chodzi tu o spisek, ale o mechanizmy redakcyjne, naciski środowiskowe, a czasem zwykłe ludzkie uprzedzenia i stereotypy, które wpływają na to, jakie obrazy i historie trafiają na pierwsze strony.

Nie bez znaczenia jest również emocjonalna i geograficzna odległość. Konflikty bliskowschodnie często wydają się Europejczykom i Amerykanom czymś „odległym”, niezrozumiałym, wpisanym w „ciągłe napięcia”. Tragedia dzieci w Gazie, choć dramatyczna, rzadko wywołuje równie silny rezonans jak wydarzenia w krajach bliższych kulturowo lub geograficznie. To niestety sprawia, że łatwiej jest odwrócić wzrok.

Szczególnie bolesne jest to, że naród, który w XX wieku doświadczył tak niewyobrażalnego cierpienia, dziś angażuje się w działania, które – według organizacji takich jak Human Rights Watch czy Amnesty International – mogą nosić znamiona zbrodni wojennych. Blokady, bombardowania, odcięcie dostępu do wody, żywności i leków – to wszystko sprawia, że zwykli ludzie, zwłaszcza dzieci, cierpią w sposób nie do opisania.

Wszystko to nie znaczy, że winy i odpowiedzialności leżą po jednej stronie. Ale w obliczu cierpienia dzieci, podział na „strony” traci sens. Wojna zawsze uderza najmocniej w tych, którzy nie mają wpływu na decyzje polityków – w cywilów, rodziny, dzieci. To politycy podejmują decyzje, ale to matki chowają swoje dzieci pod gruzami.

Patrząc na to, co dzieje się w Gazie, w Ukrainie, w Sudanie, w Jemenie – trudno nie czuć bólu. Każdy z tych konfliktów niesie ze sobą ogromne cierpienie niewinnych ludzi, a zwłaszcza rodzin, które płacą najwyższą cenę za decyzje podejmowane ponad ich głowami. Choć czujemy, że nie mamy wpływu na wszystko, możemy starać się patrzeć uważnie, słuchać i nie odwracać wzroku tam, gdzie cierpienie woła o zauważenie. Czasem wystarczy nazwać je po imieniu, by przywrócić komuś choć odrobinę godności w świecie, który zbyt często milczy.

 

Wesprzyj portal Merkuriusz24.pl

Jeśli spodobał Ci się ten tekst i chcesz nas wesprzeć, możesz wpłacić symboliczną kwotę na rozwój całego naszego portalu. Każda pomoc pozwala nam tworzyć więcej wartościowych treści i wspiera pracę całej redakcji. Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Subskrybuj

spot_imgspot_img

Popularne

Więcej w temacie
Powiązane tematy

Werble premiera, cisza w Sztabie. Polski teatr polityczny w cieniu nadciągającej inwazji.

Premier alarmuje o rychłej wojnie, a polska armia trwa w letargu. Czy grozi nam inwazja, czy to tylko brutalny teatr polityczny? Brak mobilizacji i cisza w Sztabie obnażają słabość państwa.

Flota, której nie ma – problem, który jest! Gdzie znika polska bandera?

Statki polskich armatorów pływają pod obcymi banderami. Polska flota handlowa znika, a państwo traci kontrolę nad łańcuchami dostaw. To wynik lat braku strategii morskiej i cicha kapitulacja.

Poczobut: Nienegocjowalna miara człowieczeństwa kontra „plastelinowa” historia

Andrzej Poczobut swoim przemówieniem burzy misterną narrację o „wyzwoleniu”. Przypomina o wartościach nienegocjowalnych: honorze i wierności, stając się wyjątkowo niewygodnym świadkiem historii.

Między alarmem a ciszą. Sztorm na horyzoncie czy tylko polityczna mgła nad trzęsawiskiem?

Gdy kapitan ogłasza wojnę za kilka miesięcy, załoga spodziewa się rozkazów, a nie politycznej flauty. Czy premier Tusk naprawdę widzi sztorm na horyzoncie, czy jedynie bawi się lękiem pokoleń?