Polacy walczyli w Wietnamie!

Date:

Jakże często, wspominamy poległych żołnierzy polskich w różnych stronach świata – „za wolność naszą i waszą”. Szczególnie jest to widoczne podczas rocznicowych uroczystości przy Grobie Nieznanego Żołnierza w Warszawie, gdzie płoną znicze ku czci tych, którzy bronili Lwowa, nieba Anglii, bili się w Rosji, zdobywali Monte Cassino, walczyli w Afryce i na innych frontach. Staramy się o nich pamiętać, czcząc swoich bohaterów. Czy jednak o kimś nie zapomnieliśmy?

Niedaleko Memoriału Lincolna w Ogrodach Konstytucyjnych w Waszyngtonie, znajduje się Vietnam Veterans Memorial (Memoriał Wietnamskich Weteranów), gdzie na marmurowej, ogromnej płycie wyryto 58 132 nazwiska tych, którzy nie wrócili z wojny wietnamskiej. Większość z nich poległa, a około 1300 osób zakwalifikowano, jako zaginionych w akcji. Wystarczy, będąc tam, skierować wzrok na jakikolwiek fragment marmurowej płyty, żeby dostrzec polskie nazwiska: Robert Sowiński, Edward Kotowski, John Kozioł, Gerard Kasprzyk, Robert Kowalski, Thomas Zaremba, Ronald Jasiński, Wiliam Zalewski, Raymond Michałowski, Edward Babiarz, Dennis Mikołajczyk… To tylko pierwsze z brzegu przykłady. Lista polskich nazwisk jest bowiem bardzo długa. Dotychczas niewiele, lub zgoła nic, nie mówiło się o Polakach, którzy brali udział w wojnie wietnamskiej. Powszechnie panuje w Polsce opinia, że nie mieliśmy z nią nic wspólnego. Jakże błędne to jednak mniemanie.

Tymczasem w Wietnamie walczyli zarówno Amerykanie polskiego pochodzenia, jak i urodzeni w Polsce – naturalizowani później obywatele USA, a jak twierdzą niektórzy, także osoby mające jedynie stały pobyt w USA. Znalazło to odbicie na przykład w kilku filmach – z głośnym filmem pt. „Zielone Berety” na czele – o tematyce wietnamskiej, gdzie wielu bohaterów nosi polskie nazwiska.

W Wietnamie, o czym w ogóle się nie mówi, walczyło również 800 żołnierzy Ludowego Wojska Polskiego, w ramach sowieckich sił interwencyjnych. A więc, tak jak już to nieraz w zagmatwanej polskiej historii bywało, polscy chłopcy w różnych mundurach, w imię różnych celów, walczyli przeciwko sobie. Z tych 800 polskich żołnierzy, jakich komuniści wysłali do Wietnamu, wróciło zaledwie 74. Zamiast współczucia spotkały ich po powrocie, groźby i ostrzeżenia ze strony Służby Bezpieczeństwa. Nie wolno im bowiem było, o niczym, co zobaczyli na tej wojnie – mówić. Próbowano im zamknąć usta nie tylko groźbami, ale i wysokimi rentami, dlatego nadal nic o nich nie wiemy. Milczą bowiem do dzisiaj. Jeden z nich, zgodził się przed 31-laty (jednakże bez podawania swojego nazwiska, podpisując swoją notatkę pseudonimem KAP), przekazać krótką relację z jednego dnia swojej służby w Wietnamie. Została ona wtedy opublikowana, w ukazującej się poza cenzurą „Antymantyce” (Gdynia, nr 26, 1-15.12.1989) – piśmie Federacji Młodzieży Walczącej. Myślę, że warto ją przytoczyć w całości, zachowując oryginalną pisownię autora, dla bliższego zobrazowania strasznej żołnierskiej tragedii:

– Za dwadzieścia minut będzie świt. Kolumna rusza na północ. Po godzinie dojeżdżamy do wioski, pada rozkaz: „z wozu!”. Od dwóch miesięcy jesteśmy używani jako piechota. Ostatnio „05” jest w niełasce. W sztabie koledzy mówią, że chcą nas wykończyć. Z 800 zostało nas zaledwie 120-tu, a ilu jeszcze zginie…? Otoczyliśmy dom – za 5 sekund ATAK… Już wbiegam do lepianki, broń odbezpieczona. Wewnątrz sześciu żołnierzy USA – myją się. Zaskoczenie całkowite. Jeden z nich (ok. 19 lat) rzucił się do broni, ułamek sekundy i sześć trupów leży na ziemi. Kolejne zadanie wykonano. Ogólny stan strat 60-ciu zabitych, 23-ech rannych. Śmigłowiec gotowy do odlotu. Na pokładzie ranni rodacy. Unosi się na wysokość 4-5 metrów. Z pobliskiej wioski wybiega Wietnamka – przeraźliwie krzyczy, wtem ciska białą paczkę w stronę śmigłowca. Eksplozja, pełno dymu, sprawczyni ucieka. Oddajemy strzały, które za moment milkną. Nadlatuje pilot drugiego helikoptera, jest ok. 30 metrów od Wietnamki. „On zwariował” – krzyczy starszy lejtnant. Maszyna nachyla się niebezpiecznie. Nagle wirnik uderza dziewczynę, części ciała lecą na wszystkie strony. Ktoś wymiotował. Wskakując do wozu zobaczyłem na masce zakrwawioną dłoń”.

Przytoczona relacja oraz inne fakty świadczą dobitnie, że wojna w Wietnamie to w jakimś stopniu także i polska sprawa, naznaczona polską krwią. Wprawdzie, ówczesne władze komunistyczne w Polsce, poparły wtedy Wietkong oraz gościły na polskiej ziemi wielu wietnamskich uchodźców, a sama wojna wciąż budzi różne refleksje, to jednak pozostaje jeden niezaprzeczalny fakt: Polacy walczyli w Wietnamie. Powinniśmy o tym wiedzieć i pamiętać.

Autor: Mariusz A. Roman

Następny artykuł

Wesprzyj portal Merkuriusz24.pl

Jeśli spodobał Ci się ten tekst i chcesz nas wesprzeć, możesz wpłacić symboliczną kwotę na rozwój całego naszego portalu. Każda pomoc pozwala nam tworzyć więcej wartościowych treści i wspiera pracę całej redakcji. Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Subskrybuj

spot_imgspot_img

Popularne

Więcej w temacie
Powiązane tematy

Złom na gąsienicach. Czy nowoczesna armia rozbije się o „dobrostan psychiczny” żołnierza?

Spieramy się o miliardy na czołgi i rakiety, zapominając o fundamencie. Sprzęt można kupić, ale wychowanie człowieka gotowego do poświęceń to proces, w którym III RP właśnie oblewa egzamin.

Z Kwiatkiem i obiektywem. Wojna wyrównuje rachunki

Miałem 24 lata, aparat i poczucie nieśmiertelności. Bałkany brutalnie to zweryfikowały. Prawdziwa wojna nie jest mapą z kolorowymi strzałkami. Prawdziwa wojna pachnie krwią, prochem i strachem.

Ewakuacja czy pułapka? Czego nie powie Ci rządowy poradnik

Rządowy poradnik bezpieczeństwa milczy o tym, co najtrudniejsze. Czy plecak ucieczkowy to bilet do wolności, czy prosta droga do tragedii w rowie? Sprawdź brutalne realia dobrowolnej ewakuacji.

Arktyczna kapitulacja: Czy Dania sprzedaje nasze bezpieczeństwo?

Czy bierność Danii wobec prowokacji na Bałtyku i w Arktyce to nowa norma? Analizujemy, dlaczego bezpieczeństwo Grenlandii jest kluczowe dla NATO i dlaczego USA nie mogą odpuścić tego regionu Rosji.