Dociskanie Trzaskowskiego. Polityczne tło Campusu Polska Przyszłości.

Date:

W social mediach pojawiło (mało co) interesujące nagranie, gdzie widać naszą złotą – a jakże rozbawioną – polską młódź. Widać na nim uczestników Campusu Polska Przyszłości w słuchawkach (tzw. silent disco), tańczących i wykrzykujących „J…ć PiS” na melodię wskazującą, że to utwór patostreamera Cypisa. Obok młodzieży stoją ministrowie Sławomir Nitras i Adam Szłapka i wygląda na to, że dobrze się bawią. 
 
I nie jest to materiał o młodzieży, którą mamy taką jaką sami sobie wychowaliśmy, a politykach takie postawy afirmujących. Donald Tusk (niech mu gwiazda pomyślności nigdy nie zagaśnie) na platformie X napisał: „”Śpiewać każdy może, Trochę lepiej, lub trochę gorzej… Czasami człowiek musi, inaczej się udusi”. Ile w tym krótkim wpisie troski i dbałości o młodzież! Muszą wykrzyczeć wulgaryzmy, bo inaczej „się uduszą” ergo opuszczą ten łez padół. Czyli na horyzoncie rysuje się jakiś DRAMAT. Czyż nie na tym polega rola premiera, by chronić, troszczyć się o zdrowie i życie naszej młodzieży – skarbu, na którym w przyszłości opierał się będzie fundament Rzeczypospolitej? Czego tu PiS-ory nie rozumiecie?

Pan premier w swojej trosce jest konsekwentny, wytrwały jak nikt inny. Dowód? Pewnie każdy Polak pamięta tzw. Strajk Kobiet, które organizowała pewna pani o uroku sarenki. Sarenka znana jest z tego, że zamiast przecinków stosuje wulgaryzmy, które ulatują z jej ust jak serie z karabinu maszynowego. I to nie przeszkadzało Donaldowi Tuskowi wpuścić jej na brukselskie salony, gdzie toczyli długie „Polaków rozmowy”, nie wiadomo czy z soczystymi „przecinkami”.

A teraz wisienka na torcie. „Stosowanie przepisów o mowie nienawiści zawsze jest używane w odpowiednim kontekście. Ja rozumiem, że było zamknięte spotkanie, że to jest – może nam się ta piosenka podobać, nie podobać – ona jest częścią dorobku „kulturowego”, nie wiem, czy to tak można nazwać… Ale nie możemy dyskutować z tym, że jest to piosenka popularna i była bardzo popularna jeszcze rok temu” – powiedział jeden z polityków Lewicy, mniejsza o jego nazwisko, bo naprawdę nie warto notować. Doszliśmy do takiego punku, w którym wulgaryzm staje się elementem, fundamentem dorobku „kulturowego”.
 
Nic dziwnego, że dzieciom nie podaje się wierszy:  „Patrz jakie to lejtnanty jakie kapitany. Patrz kto to przy Ordonie leży pochowany. Patrz kto to Ordonowi teraz salutuje. Kto się w tych grobach śmieje kto to w twarz nam pluje…”. (można wysłuchać tutaj: Link). Tak, tam żadnego j… i żadnego wy…nie usłyszysz, choćbyś nawet przez wieki całe brudnym paznokciem w nim grzebał. K…nie wygrzebiesz! Czyli dla dzieci i młodzieży ewidentnie nie nadaje się! 

Jest jeszcze jednej aspekt wydarzenia CP. Jeżeli prawdą jest, że istnieje rywalizacja pomiędzy Tuskiem a Trzaskowskim, który z nich ma wystartować w przyszłorocznych wyborach prezydenckich, to zarówno to, co się wydarzyło teraz, jak i akcja ze zdejmowaniem krzyży w warszawskim magistracie, ewidentnie uderza w Trzaskowskiego, który zamyka się na elektorat centrowy, bo prawicowy i tak na niego nie zagłosuje. Tusk dociska Trzaskowskiego do lewej ściany.  

Konrad Dziecielski
Konrad Dziecielski
k.dziecielski@merkuriusz24.pl

Wesprzyj portal Merkuriusz24.pl

Jeśli spodobał Ci się ten tekst i chcesz nas wesprzeć, możesz wpłacić symboliczną kwotę na rozwój całego naszego portalu. Każda pomoc pozwala nam tworzyć więcej wartościowych treści i wspiera pracę całej redakcji. Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Subskrybuj

spot_imgspot_img

Popularne

Więcej w temacie
Powiązane tematy

Polskie grudnie – Pamiętamy! Debata w sali BHP

Debata w historycznej Sali BHP pokazała, że spór o ocenę III RP, rozliczenia z komunizmem i pamięć o polskich Grudniach wciąż budzi emocje. To opowieść o faktach, które wielu do dziś woli przemilczeć.

Tusk chce płacić za Niemców, ale…nie z własnej kieszeni. Czy pójdziemy regresem?

Premier Tusk ogłasza plan: jeśli Niemcy nie zapłacą, Polska „wyręczy ich” w odszkodowaniach. Geniusz polega na tym, że kasę wyczarować będzie trzeba z niczego.

Belmondo, Hitler i Kmicic? Nasi…(?) Dzwonić do Daniela!

Piątek, 2000 r., "Zachęta". Daniel Olbrychski wyciąga szablę i niszczy wystawę "Nazistów". Dlaczego? Bo zadzwonił Belmondo. A licealistka zadała jedno pytanie…

Ludzie władzy i „dzieci Hollywood”. Hejt na dziecko!*

Gdzie zniknęły granice, które kiedyś nawet gangsterzy szanowali? Od kodeksów honorowych po brutalną codzienność – upadek norm w kulturze i polityce mówi o nas więcej niż sądzimy.