Dzieje się na świecie, w Polsce, w telewizorze … wszędzie. Patrzę na to wszystko i myślę: chyba mamy jakiś globalny sezon na Donaldów. I to taki raczej pechowy.
Zacznijmy od pierwszego, naszego, „podwórkowego” giganta. Donald numer jeden, ten od „uśmiechniętej Polski”, idzie do Pałacu Prezydenckiego. Spotkanie w sprawie SAFE. Wielkie słowo, wielki projekt, wielkie oczekiwania. A czy będzie wielki przełom? No… ja bym się nie rozpędzał. Znamy się przecież nie od wczoraj. Ja Wam mówię, i możecie mnie trzymać za słowo, z dużej chmury mały deszcz. Premier już tam coś mruczy pod nosem o „podejrzanych manewrach”, sugeruje, że on to by chciał dokumenty, konkrety, uczciwość… No kabaret! A druga strona? Pewnie wyjdzie i powie, że on chciał dobrze, ale ten zły Tusk znowu psuje. I tak w koło macieju. Wojna polsko-polska odcinek 1548
Ale kiedy my tu dyskutujemy o dokumentach, projektach i konferencjach, to gdzieś obok pojawia się drugi Donald. Ten zza oceanu. I nagle okazuje się, że jego wojna na Bliskim Wschodzie zaczyna zaglądać nam do portfeli. Paliwa drożeją, ropa idzie w górę, transport, za chwilę też… a jak transport drożeje, to drożeje wszystko. Prosta matematyka gospodarki.
Trump mówi, że to „niska cena za bezpieczeństwo”. No nie wiem… na stacji benzynowej brzmi to raczej jak kiepski żart.
A w Polsce? Klasyka. Opozycja krzyczy, że to wina rządu. Rząd mówi, że to sytuacja międzynarodowa. I wiecie co jest w tym najlepsze? Pamiętacie początek wojny na Ukrainie? Wtedy role były odwrócone. PiS rządził, tłumaczył się, że to „putinflacja”, że świat, że okoliczności… A PO wtedy grzmiało, że rząd łupi Polaków! Dzisiaj słowa te same, tylko twarze inne. No kropka w kropkę to samo, tylko aktorzy zamienili się kostiumami. Przecież to jest tak przewidywalne, że aż nudne.
I tak sobie patrzę na ten cały kabaret i dochodzę do wniosku, że największą klęskę ponosi dziś trzeci Donald. Ten z kreskówki. Kaczor Donald. Chłop przez lata starał się nas bawić, robił fikołki, wpadał w kłopoty, był takim sympatycznym pechowcem. A teraz? Teraz te „prawdziwe” Donaldy mu robotę zabierają! Robią taki kabaret na żywo, że Disney to przy nich amator.
No i teraz pytanie do Was, bo jestem mega ciekawy Waszego zdania. Który Donald według Was najbardziej „odleciał”? I czy naprawdę wierzycie, że w tym całym zamieszaniu z SAFE, paliwami i wielką polityką, ktokolwiek jeszcze myśli o nas, zwykłych ludziach, czy to już tylko czysty, teatr dla mas?






